• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Stonehenge [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar

[Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#12
16.02.2024, 03:15  ✶  

Przez ułamek sekundy, dosłownie na chwilę nie dłuższą niż mignięcie, Esmé poczuł się w potrzasku. Był to dokładnie moment, w którym dłoń Dagura z trudem zacisnęła się na jego. Z trudem, bo właściwie mógł mu podać dwa palce, a Rowle i tak miałby pełną garść. Wracając - kaletnik miał wrażenie, jakby właśnie wpadł w sidła. Jeżeli... wielkolud cokolwiek miał w planach to teraz, w tym momencie, Esmé był bez szans. Nie żeby w innych scenariuszach miał ich więcej, ale teraz było zupełnie beznadziejnie.

Aczkolwiek gigant nie zamierzał wyrywać mu rączek z sadyzmem dziecka znęcającego się nad muchą lub mrówką. Wszystkie kończyny zostały na miejscu, nienaruszone. Czarodziej nie wyobrażał sobie życia bez nich, bo to znacząco utrudniałoby paranie się rzemiosłem. A to właśnie to zajęcie w głównej mierze utrzymywało Rowle przy życiu. W podwójnie dosłownym znaczeniu.

- Zdecydowanie. - zaczął od zgadzania się ze słowami Dagura. - Nikt z nas nie powinien bawić się w Boga. Jakkolwiek kuszące by to nie było. - hipokryta, bo jeszcze niedawno w swojej pracowni mianował się właśnie bóstwem. I nawet miał swojego własnego Anioła. Ale mowa była o konkretnym miejscu, w którym rzeczywiście miał więcej do powiedzenia, zresztą on nigdy nie zamierzał decydować o cudzym życiu. - Brawura i pochopne decyzje to jednak domena młodych. Łatwo zadecydować, gdy nie zna się prawdziwej ceny. - i zadarł głowę. Nie dlatego, że był arogancki czy dumny, a po prostu po to, by spojrzeć w oczy Dagurowi. Agatha mogła się zabić przecież i po rytuale. I nikt by tego nie wiedział. Nie chodziło o samą śmierć a o to, co pchnęło ją do niej. Coś tak poważnego, jak przecięcie własnej linii życia powinno być okupione godzinami, nie, dniami? Nie. Latami rozmyślań. Paradoksalne, to u schyłku swego życia człowiek mógł być prawdziwie pewien czy chce żyć, czy nie. A kapłanka była młoda. Bardzo młoda. Nie tylko wiele lat doświadczeń przed nią, ale też jej życie wydawało się ograniczone. Jej świat... wydawał się zamykać w kulcie, do którego należała. Oddanie było chwalebne, mile widziane u ludzi, ale fanatyzm? Tego się wystrzegano. Zatem gdzie była Agatha? Po stronie oddania czy fanatyzmu? Rowle był w swej arogancji przekonany, że młoda kobieta nie zadała sobie nigdy tego pytania. A różnica była dla niego wręcz oczywista - fanatyzm był ślepy, a oddanie zawierało świadomość. Świadomość ceny i konsekwencji.

Starucha jawiła się jako dwie postacie - młodej kobiety i tą, którą już znali. Jak początek i koniec. Alfa i Omega. Życie i Śmierć. Esmé, ponownie, czuł niepokój obserwując te przedziwne zjawiska. Jasne, był Czarodziejem i widział wiele rzeczy, które nie mieściły się w głowie. Tutaj jednak obcował z... czymś ponad magię. Czymś, wobec czego był równie głupi, co mugole wobec magii.

Ambicje Isobell nie miały znaczenia dla rzemieślnika. Jego własne nie miały dla niego wielkiego, więc dlaczego miałyby cudze? Poczuł jednak odrobinę spokoju, gdy usłyszał, że Agatha przeżyje. Przeżyje kolejny dzień, by umrzeć innego. O ile tylko niczego się nie nauczy. Rowle miał nadzieję, że też przechodzi teraz przez lekcje tak, jak i oni. Jej przydałyby się najbardziej, bo na Isobell mogło być już za późno. Chociaż, podobno, człowiek uczył się całe życie.

Wciąż najbardziej wyrazistym uczuciem był niepokój. Cały czas. Teraz najbardziej podsycony tym poczuciem, że Starucha wie wszystko. Rowle starał się tę myśl odsuwać na bok, nie dać jej rozkwitnąć w swoim umyśle, jakby w obawie, że i to Starucha wie. Wie, że on boi się tej wiedzy. Że boi się... oh nie, nie mogła tego powiedzieć. Że boi się Prawdy.

Przez to wszystko przedarło się inne uczucie. Podejrzliwość. Isobell pochłonęły ambicje, mówiła o przywróceniu dawnej świetności Stonehenge, ale to miejsce służyło innym Bogom. Tym zapomnianym - jak wspomniała Starucha. Czy Arcykapłanka była tego świadoma? Czarodziej nie miał powodów, aby cokolwiek o niej wiedzieć, ale podejrzewał że... tak. Że wiedziała wszystko. Łącznie z tym, że ofiara z owieczki nie wystarczy. I że trzeba będzie poświęcić człowieka. I że Agatha zgłosi się na ochotniczkę. Nie wiedziała tylko, że ktoś będzie na tyle bezczelny, by jej przerwać. I że Agathcie bardzo śpieszyło się umrzeć.

Budowa nowego ołtarza wydawała się problematycznym zajęciem. Nie mieli narzędzi, nie mieli materiałów, nie mieli też czasu. A może mieli wszystko? A może nie mieli podstawowego? Podstawowego, czyli miejsca na ten ołtarz. Czy w ogóle gdzieś byli? Gdzie się znajdowali?

- Czy... to odpowiednie miejsce na ołtarz? - zapytał przenosząc wzrok na Staruchę, ale nie spoglądając jej w oczy. Nie drugi raz. - Wciąż nie wiem czy to iluzja, wspólna wizja, a może tylko moje własne urojenie. - przeniósł wzrok na towarzyszy, mówiąc te słowa jakby do siebie, szukając w nich jakiegoś... potwierdzenia że to rzeczywistość.

Dagur był zdecydowanie człowiekiem, który wolał działać, niż myśleć. Oddać się starym metodom, które przecież nie zawodziły, więc po co rozmyślać nad innymi. Takie wrażenie odnosił sam Rowle. Jego syn, z drugiej strony, podchodził do tematu zdecydowanie bardziej... ostrożnie. Nieśpiesznie, dając sobie i innym czas na przemyślenie całej sytuacji. Intrygującym było to, jak bardzo się różnili. Ich relacja wydawała się być ciepła, a jednak nie byli szczególnie do siebie podobni w tych kilku chwilach, które spędził z nimi Esmé. Spostrzeżenie na swój sposób pokrzepiające - wszak rzemieślnik nie miał kontaktu ze swym ojcem od lat. Ten był wiecznie nieobecny. I zawsze obawiał się, że mógłby być podobny do niego, tak po prostu.

- Zapał naprawdę godny podziwu. - mruknął do Dagura, bo aż nie mógł uwierzyć, że ten, tak po prostu, zasugerował że przeniesie jakiś wielki głaz, który miałby robić za ołtarz. Jedna sprawa, to sama siła niezbędna do takiego wyczynu. Jasne, był gigantem, ale... naprawdę miał aż tyle siły? Jeżeli tak, to po cholerę takim olbrzymom magia? Druga sprawa to... że łatwiej byłoby po prostu zostawić głaz i w tamtym miejscu zbudować ołtarz. - Podejrzewam, że to nie lokalizacja ma wielkie znaczenie, a sam... ołtarz i jego symbolika. Albo przeszłość. - miał na myśli to, że kamień mógł znajdować się gdziekolwiek, ale istotne było co z nim zrobią. I że może, ale tylko może, sami będą musieli złożyć ofiarę, by ze zwykłego głazu z runami powstał ołtarz. - Niestety, raczej na niewiele się zdam. Jestem kaletnikiem, chociaż param się rzemiosłem wszelakiej maści. Korzystam ze zwierzęcych materiałów. Skóra i kości w głównej mierze. - zatem sugerował, że nie jest dobry w rzeźbieniu w kamieniu. Co innego w drewnie, w kości, ale to zupełnie inny rodzaj sztuki. Nie znał się też na ołtarzach, toteż nie wiedział nawet jak mógłby wykorzystać swoje zdolności. Jasne, jakby tylko zamordowali tutaj jakieś zwierzę, a on miałby całą pracownię narzędzi, to mógłby stworzyć coś niesamowitego. Mógłby nawet stworzyć rytualny sztylet, chociaż może... może powinni odejść od ofiar. Mógł za to tworzyć dekorację, symbole, nawet szaty. Ale ołtarz? To chyba ponad jego możliwości.
- Mogę jednak być dla was pomocnikiem. - dodał na koniec jako ostateczność, z której mogli skorzystać. Nie chciał siedzieć bezczynnie, a szczególnie w momencie, w którym rzemiosło grało tak wielką rolę. Aż naprawdę było mu żal, że jego kaletnictwo wydawało się tutaj nie mieć zastosowania. To mogła być jego okazja, by jego dzieło zapisało się na kartach historii po wsze czasy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dagur Nordgersim (1926), Esmé Rowle (4255), Hjalmar Nordgersim (1860), Rowena Ravenclaw (1212)




Wiadomości w tym wątku
[Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Rowena Ravenclaw - 02.02.2024, 02:35
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Dagur Nordgersim - 04.02.2024, 21:49
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Hjalmar Nordgersim - 06.02.2024, 20:15
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Esmé Rowle - 07.02.2024, 00:39
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Rowena Ravenclaw - 08.02.2024, 02:00
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Dagur Nordgersim - 11.02.2024, 20:31
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Hjalmar Nordgersim - 11.02.2024, 22:18
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Esmé Rowle - 12.02.2024, 01:19
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Rowena Ravenclaw - 12.02.2024, 19:30
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Hjalmar Nordgersim - 15.02.2024, 21:41
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Dagur Nordgersim - 16.02.2024, 00:17
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Esmé Rowle - 16.02.2024, 03:15
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Dagur Nordgersim - 24.02.2024, 17:23
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Rowena Ravenclaw - 19.02.2024, 22:44
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Hjalmar Nordgersim - 24.02.2024, 02:29
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Esmé Rowle - 24.02.2024, 17:35
RE: [Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar - przez Rowena Ravenclaw - 16.03.2024, 03:06

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa