16.02.2024, 05:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2024, 05:05 przez Atreus Bulstrode.)
z Alkiem robimy grupkę z Aveliną i Viictorą; jak będą chcieli to idziemy po driny, a jak nie to Atre idzie sam, ale potem wraca do nich
- Myślisz, że mamy ten sam rozmiar? - spojrzał na Alastora nieco krytycznie, jakby faktycznie gotowy był właśnie oceniać, czy przypadkiem mu te wszystkie wielkie kanapki w dupę nie poszły. Na wzmiankę o jego rybackim instynkcie, pokiwał tylko głową, jakby faktycznie uznał tę odpowiedź za jak najbardziej prawidłową, a co ważniejsze - prawdopodobną. Nawet nie musiał się specjalnie wysilać, żeby wyobrazić sobie Alastora, który wyczuwszy rybne upominki rusza przez salę, dzieląc ludzi niczym Mojżesz morze.
Kiwnął głową znowu, kiedy została mu wskazana Avelina, podążając za Moodym w kierunku kobiety. Przywitał się z nią, uśmiechając przy tym lekko. Nie byli na tyle blisko, by mówił do niej per 'Avelinko', ale Bulstrode z łatwością mógł przyznać, że darzyli się pewnego rodzaju sympatią.
- Najlepiej czarne - przyznał, bez mrugnięcia okiem. - Czerwone też ujdą. Jestem prawie pewien, że dałbym radę coś z nich wyciągnąć. - Atreus rozejrzał się po stole, do którego się przysunęli, zastanawiając się, czy może coś ciekawego było na nim poza sałatkami, ale prawda była taka, że tego czego najbardziej potrzebował w tym momencie, to jakiś drink.
- Gdybyś tylko widziała, jaką miał kanapkę, to nie dziwiłabyś się aż tak bardzo - odpowiedział Victorii, zaraz po tym jak i z nią się przywitał. Otaksował obie kobiety spojrzeniem i tam gdzie Alastor nie czuł się w pozycji, na zapewnianie ich o czymkolwiek, Bulstrode nie miał takich dylematów. - Obie wyglądacie czarująco - rzucił do nich, uśmiechając się przy tym nonszalancko. - O, ale skoro już przy tym jesteśmy, to ja bym bardzo chętnie udał się właśnie w tamtym kierunku. Co wy na to? - zapytał resztę, wyraźnie zachęcając ich spojrzeniem. Jeśli się zgodzili, to przemieścił razem z całą ekipą, a jeśli nie, poszedł sam, a kiedy odebrał swój napitek to do nich wrócił.
!magicznydrink
- Myślisz, że mamy ten sam rozmiar? - spojrzał na Alastora nieco krytycznie, jakby faktycznie gotowy był właśnie oceniać, czy przypadkiem mu te wszystkie wielkie kanapki w dupę nie poszły. Na wzmiankę o jego rybackim instynkcie, pokiwał tylko głową, jakby faktycznie uznał tę odpowiedź za jak najbardziej prawidłową, a co ważniejsze - prawdopodobną. Nawet nie musiał się specjalnie wysilać, żeby wyobrazić sobie Alastora, który wyczuwszy rybne upominki rusza przez salę, dzieląc ludzi niczym Mojżesz morze.
Kiwnął głową znowu, kiedy została mu wskazana Avelina, podążając za Moodym w kierunku kobiety. Przywitał się z nią, uśmiechając przy tym lekko. Nie byli na tyle blisko, by mówił do niej per 'Avelinko', ale Bulstrode z łatwością mógł przyznać, że darzyli się pewnego rodzaju sympatią.
- Najlepiej czarne - przyznał, bez mrugnięcia okiem. - Czerwone też ujdą. Jestem prawie pewien, że dałbym radę coś z nich wyciągnąć. - Atreus rozejrzał się po stole, do którego się przysunęli, zastanawiając się, czy może coś ciekawego było na nim poza sałatkami, ale prawda była taka, że tego czego najbardziej potrzebował w tym momencie, to jakiś drink.
- Gdybyś tylko widziała, jaką miał kanapkę, to nie dziwiłabyś się aż tak bardzo - odpowiedział Victorii, zaraz po tym jak i z nią się przywitał. Otaksował obie kobiety spojrzeniem i tam gdzie Alastor nie czuł się w pozycji, na zapewnianie ich o czymkolwiek, Bulstrode nie miał takich dylematów. - Obie wyglądacie czarująco - rzucił do nich, uśmiechając się przy tym nonszalancko. - O, ale skoro już przy tym jesteśmy, to ja bym bardzo chętnie udał się właśnie w tamtym kierunku. Co wy na to? - zapytał resztę, wyraźnie zachęcając ich spojrzeniem. Jeśli się zgodzili, to przemieścił razem z całą ekipą, a jeśli nie, poszedł sam, a kiedy odebrał swój napitek to do nich wrócił.
!magicznydrink