Nie było w tym fałszu. Faktycznie Ruda lubiła pokazać się od czasu do czasu i na jakiejś większe, bardziej oficjalnej imprezie. Tak już miała, jednak nie uważała, żeby Cameron musiał jej zapewniać takie rozrywki. Wydawało jej się, że to ona była za to odpowiedzialna, no i on nawet do końca tego nie lubił, chociaż miała wrażenie, że z czasem nawet się z nimi oswoił i sprawiały mu większą przyjemność. Nie był już nimi tak spanikowany, jak na samym początku i zaczął się odnajdywać całkiem nieźle w świetle reflektorów. - Mam ciebie Cami, nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba, naprawdę. - Powiedziała jeszcze cicho. - Jasne, trzymaj, jestem w tym z tobą. - Zapewniła go jeszcze.
Nie miała pojęcia dokąd ją prowadzi, ani co za sprytny plan wymyślił. Nie przeszkadzało jej to wcale, pozwoliła się prowadzić w nieznanym kierunku. Z Cameronem była w stanie pójść wszędzie, nawet skoczyć za nim w ogień, więc nie było tu żadnej róznicy. Zbliżali się ku podwyższeniu, co nieco ją zaskoczyło, nie odezwała się jednak ani słowem, szła za nim nadal, pewna tego, że to, co wymyślił jest słuszne.
W przeciwieństwie do Lupina, Ruda w ogóle nie spoglądała na twarze zgromadzonych wokół nich osób. Nie obchodziły ją zupełnie. Liczył się tylko Cameron i jego plan, co pomyślą ludzie? Dlaczego akurat dzisiaj miało ją to obchodzić, skoro nigdy się tym nie przejmowała. Nie obchodziło jej to. Może i nie byli zaproszeni na te wydarzenie, jednak przecież nie chcieli zrobić tutaj nic złego, tylko się zabawić, to, że organizatorzy o tym nie wiedzieli wcale nie robiło na niej wrażenia. Zresztą każdy ją znał, nie wpadłaby tu bez jakiegoś przebrania, gdyby miała kogoś skrzywdzić, bo zostałaby skreślona.
Wtedy Lupin wskoczył na podium, przed tych wszystkich ludzi. Wood wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. Nie chciał stąd uciec, myślała, że zmierzają ku wyjściu, tylko stanął w samym centrum tej imprezy, teraz to już na pewno zostaną przyłapani i pozbawieni drogi ucieczki. Przystanęła w miejscu i wpatrywała się w niego z niedowierzeniem. Co to był za plan, bo nie wydawał się jej w tej chwili sprytny.
Martwiło ją to, że stoi tam, przed tymi wszystkimi ludźmi, bo wiedziała, jak Lupin reaguje na tłumy. Nie przychodziło mu łatwo występowanie przed taką ilością osób, nie był do tego stworzony, ale nie widziała w tym nic złego, nie wszyscy musieli być. Biedny Camiś, na pewno bardzo mocno to przeżyje, cokolwiek chciał tam zrobić. No i teraz nie było odwrotu. Wood nie odrywała swojego spojrzenia od jego twarzy nawet na sekundę.
Głos Camerona głośno zabrzmiał - tak, że słyszał go chyba każdy na tej sali, zaklęciu skutecznie udało się go podgłośnić tym drobnym zaklęciem. Co ty kombinujesz Camiś. Przeszło jej przez myśl, bo nadal nie była pewna, nie miała pojęcia, co się dzieje. Nie odwróciła się jednak nawet na chwilę, tylko nadal wpatrywała w chłopaka, bo to on był dla niej najważniejszy, nie mogła też złapać go za rękę, jak robiła to zawsze, aby dodać mu otuchy, bo stała niżej, więc tak naprawdę stał się głównym celem zainteresowania wszystkich gości.
Kiedy z jego ust wybrzmiało jej imię, odwróciła się na sekundę do gości i pomachała im uśmiechając się przy tym od ucha do ucha, trwało to jednak może kilka sekund, bo po chwili ponownie wpatrywała się w najcudowniejszego chłopaka na świecie, gotowa go bardzo szybko ściągnąć z podwyższenia, gdy tylko nadejdzie taka potrzeba.
,Nie liczyło się jednak otoczenie, Cameron mówił o niej tak pięknie. Nie odrywała od niego wzroku, o co chodzi w tym całym przedstawieniu? Poczuła się nawet przez chwilę trochę nieswojo, a nie zdarzało się to często. Później wszystko wydarzyło się bardzo szybko, tak, że Ruda ledwie zdążyła mrugnąć. Cameron wypił zawartość kieliszka, znalazł się przed nią a potem uklęknął.
Dotarło do niej, co się dzieje. Wpatrywała się w niego swoimi niebieskimi oczami, które w tej chwili błyszczały z radości. Jeszcze kilka miesięcy temu nie spodziewałaby się, że to się wydarzy, że w ogóle będzie marzyć o tym, aby spędzić z kimś resztę życia. Wszystko się jednak zmieniło, ten chłopak stał się miłością jej życia i chciała z nim być do końca, który mógł nadejść w każdej chwili. Nie było sensu tracić czasu, bo mogła nie mieć go zbyt wiele przy swoim trybie życia. - Tak, tak, tak! - Wykrzyczała z radością, i zbliżyła się do niego.
To nie była pierwsza próba włożenia jej na palec pierścionka zaręczynowego, ale pierwszy raz była pewna, że chce to zrobić, że chce właśnie z tym chłopakiem spędzić resztę swojego życia. Zbliżyła się do niego i wyciągneła w kierunku Lupina swoją dłoń. Mógł już wstać, założyć jej ten cholerny pierścionek na palec - swoją drogą stworzył bardzo ładny, nie miała pojęcia kiedy udało mu się to zrobić.
W chwili kiedy przed nią uklękł zupełnie zapomniała o tym całym tłumie, który zaczął ich oklaskiwać w momencie, w którym się zgodziła. Musiał go sporo ten występ kosztować, zważając na to jaki miał charakter. Zbliżyła się jeszcze bliżej niego, tak, że ich twarze praktycznie się stykały. - Kocham cię. - Powiedziała cicho, a później złożyła pocałunek na ustach chłopaka.