16.02.2024, 10:00 ✶
Aidan wpatrywał się w Penny intensywnie, z widocznym napięciem. Dziewczyna była nieprzewidywalna i równie dobrze mogła mu nagle oznajmić, że zmienia plan o 180 stopni i ugości tych ludzi kremowym piwem i ciastem. W zasadzie czy to byłby taki zły pomysł? Byłby element zaskoczenia, może by się dogadali? Przez głowę przemknęła mu myśl, by to zaproponować jako jedno z rozwiązań, ale... Chyba nie chciał, żeby Penny wchodziła w bliższe układy z tymi ludźmi - chociaż czy było to możliwe? Tak czy siak będą niedaleko, praktycznie obok.
- Nie mam pojęcia - przyznał szczerze, wciskając ręce do kieszeni. Skrzywił się, bo w zasadzie mógł pociągnąć ten temat dalej, gdy tylko usłyszał, że coś takiego jest w planach. - Ale wiem, kto zajmuje się takimi rzeczami. Mogę się dowiedzieć więcej.
Jego metody wyciągania informacji były dość specyficzne. Oczywistym było, że nikt mu nic nie powie po dobroci - pracował w BUM, mimo że dość często szedł na rękę osobom, które były na bakier z prawem, to jednak były to zwykle drobne kradzieże czy pobicia. Przymykał oczy na pewne rzeczy w zamian za informacje czy przysługi, lecz nie był to nigdy aż tak duży kaliber. Ale miał swoje sposoby, przecież to nie był problem nie do rozwiązania.
- W każdym razie powinnaś od tego zacząć, zamiast od sprzątania - powiedział, wodząc wzrokiem po pomieszczeniu. Jak zwykle - Aidan Dobra Rada wpychał te swoje "powinnaś" w chwilach, gdy druga strona zapewne nie chciała tych rad. Przeszedł do lady, przejechał palcem po jej blacie i sprawdził, ile kurzu i brudu było na meblach. Czy miał zamiar pomagać rudej w sprzątaniu? Absolutnie nie. I tak robił więcej, niż powinien. Byli dobrymi znajomymi, przyjaciółmi można by powiedzieć - to było normalne, że sobie pomagali, chociaż istniały granice. Jak na przykład to nieszczęsne sprzątanie: wystarczało mu grzebanie w śmieciach, jak któryś z kolegów ciągał go na miejsca zbrodni, żeby upewnić się, czy to robota dla nich, czy już trzeba wołać aurorów. Parkinson obrócił głowę w kierunku Penny.
- A jak się dowiem, to co zrobisz? - bo jak miała zamiar odwiedzić osobę, która zbierała haracz, to nie było siły, która by go zmusiła do wyjawienie nazwiska. Aidan przeczesał palcami włosy i odruchowo poprawił kołnierzyk kurtki, nie spuszczając wzroku z rudej. W zasadzie od jej odpowiedzi zależały jego dalsze kroki w tym temacie.
- Nie mam pojęcia - przyznał szczerze, wciskając ręce do kieszeni. Skrzywił się, bo w zasadzie mógł pociągnąć ten temat dalej, gdy tylko usłyszał, że coś takiego jest w planach. - Ale wiem, kto zajmuje się takimi rzeczami. Mogę się dowiedzieć więcej.
Jego metody wyciągania informacji były dość specyficzne. Oczywistym było, że nikt mu nic nie powie po dobroci - pracował w BUM, mimo że dość często szedł na rękę osobom, które były na bakier z prawem, to jednak były to zwykle drobne kradzieże czy pobicia. Przymykał oczy na pewne rzeczy w zamian za informacje czy przysługi, lecz nie był to nigdy aż tak duży kaliber. Ale miał swoje sposoby, przecież to nie był problem nie do rozwiązania.
- W każdym razie powinnaś od tego zacząć, zamiast od sprzątania - powiedział, wodząc wzrokiem po pomieszczeniu. Jak zwykle - Aidan Dobra Rada wpychał te swoje "powinnaś" w chwilach, gdy druga strona zapewne nie chciała tych rad. Przeszedł do lady, przejechał palcem po jej blacie i sprawdził, ile kurzu i brudu było na meblach. Czy miał zamiar pomagać rudej w sprzątaniu? Absolutnie nie. I tak robił więcej, niż powinien. Byli dobrymi znajomymi, przyjaciółmi można by powiedzieć - to było normalne, że sobie pomagali, chociaż istniały granice. Jak na przykład to nieszczęsne sprzątanie: wystarczało mu grzebanie w śmieciach, jak któryś z kolegów ciągał go na miejsca zbrodni, żeby upewnić się, czy to robota dla nich, czy już trzeba wołać aurorów. Parkinson obrócił głowę w kierunku Penny.
- A jak się dowiem, to co zrobisz? - bo jak miała zamiar odwiedzić osobę, która zbierała haracz, to nie było siły, która by go zmusiła do wyjawienie nazwiska. Aidan przeczesał palcami włosy i odruchowo poprawił kołnierzyk kurtki, nie spuszczając wzroku z rudej. W zasadzie od jej odpowiedzi zależały jego dalsze kroki w tym temacie.