- Trudne te obliczenia, chyba sobie odpuszczę. - Jakieś odejmowanie? Na co to komu. Postara się po prostu w nich nie wpakować. Zachować odpowiednią odległość i tyle.
- Mam nadzieję, że mi się wydaje... - Nie czuła się tu dobrze, no i wtedy ktoś jej dotknął, albo nie? Nie miała pojęcia, co się dzieje. Zimne palce wylądowały na jej szyi, albo to złudzenie. Pisnęła i podskoczyła gwałtownie, ale uczucie minęło. Odwróciła się ponownie. Nikogo tam nie było. - JA PIERDOLE, KURWA MAĆ. - Powiedziała donośnie, tak, że pewnie usłyszałby to ktoś, kto był na końcu jaskini. Coś się z nią bawiło, albo ktoś, a może to przez te jaskinie, było tu ciemno i zimno, ale Ruda nie bała się przecież ciemności.
Wtedy Erik się po coś nachylił, nie widziała po co, później wepchnął jej w dłoń paczkę papierosów. - Ja nie palę wuja, to niezdrowe. - Powiedziała nie do końca świadoma tego, że to właśnie je znalazł przed chwilą.
Zatrzymała się, kiedy Brenna powiedziała, że mają przez chwilę nie iść.
Później zobaczyła ciało, zimny dreszcz przeszedł jej po plecach i wtedy usłyszała głos szepczący jej do ucha, machnęła ręką i się poruszyła, jakby chciała odgonić od siebie muchę, czuła, że zaczyna się stresować, że dzieje się źle, próbowała nad sobą panować, żeby im nie dołożyć atrakcji
Sukces!