Gdy byli w wiosce Harvin miał tylko jedno życzenie – wracać do domu. Nie przepadał za wychodzeniem poza tereny, na których w danej chwili stacjonował cyrk. Nie cierpiał rozmawiać z obcymi. Krótkie praktyczne wymiany zdań nie stanowiły najmniejszego problemu. Kłopot pojawiał się w momencie, gdy temat był bardziej złożony. No może niekoniecznie chodziło o samą rozmowę, bo w różnych miejscach niektórzy ludzie potrafili opowiadać o naprawdę ciekawych rzeczach. Bardziej denerwował się, gdy oczekiwali odpowiedzi od niego. Nienawidził uczucia zaciśniętego gardła i nagłej pustki, jaką odczuwał w klatce piersiowej. Co innego po jednej czy dwóch butelkach. Wtedy był w stanie poczuć się trochę bardziej towarzysko i odpowiadać na pytania.
Z kolei Berg nie miał nic przeciwko teleportacji. W końcu była szybka, wygodna, darmowa i nie wymagała poświęcenia dużej ilości energii. Był tylko jeden problem, mężczyzna nigdy się jej nie nauczył. Kiedyś nawet próbował, miał wtedy jakieś osiemnaście albo dziewiętnaście lat. Niestety jego ambicje zgasiło pierwsze dość bolesne rozszczepienie. No cóż, jego zdolności magiczne nie były zbyt imponujące.
Natomiast podróż samochodem nie należała do jego ulubionych atrakcji. Większość aut była po prostu niedostosowana do ludzi jego gabarytów. W tych maleńkich puszkach Bellowi zawsze brakowało miejsca na nogi, a niskie siedzenia i sufity sprawiały, że jadąc, składał się niczym scyzoryk. Tak przynajmniej sam twierdził.
— Nie wydaje mi się — odparł, przeleciawszy w myślach ostatnią rozmowę z rudowłosą. W miarę możliwości starali się dbać o to, by zawsze znalazło się coś na obiad. Zważywszy na fakt, że mieli do dyspozycji magię oraz praktycznie fachowe umiejętności pomagające w kradzieży, brak jedzenia nie stanowił tak wielkiego zagrożenia, jak mogłoby się wydawać. O ile nie znajdowali się wybrzydzający maruderzy.
— Bardzo dziękuję — mruknął, sięgając po cukierka. Już chwilę później z jego uszu wylatywały małe kłęby dymu. Jak tu nie kochać magicznych słodyczy? — Dobry towar.
W tym momencie wielkolud odwrócił się, czując przez moment obcy dotyk na własnej dłoni. W pierwszej chwili nikogo nie zobaczył, jednak gdy tylko spojrzał w dół, jego oczom ukazała się dziewczynka.