17.02.2024, 22:13 ✶
Złożył ręce jak do modlitwy i skłonił się przed młodszą siostrą, gdy ta w końcu przyznała mu rację. Nie można było tak od razu? On tylko chciał, aby oddała jednemu z gości należyty szacunek. Poza tym Erik mógł się założyć, że gdyby rozpytała o Blacka na mieście, to całkiem wiele osób by kojarzyło.
— I tak całkiem dobrze to wypada. Chociaż to raczej dlatego, że omijamy tych wszystkich przyjaciół z pracy, którzy na co dzień pakują się z nami w jakieś czarnomagiczne gówno — rzucił w przestrzeń, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Byli przedziwnym towarzystwem.
— Wrzucenie pierścienia do wulkanu będzie dla ciebie przygodą samą w sobie, a szukanie kamizelki zrzucisz na ekspertów, którzy się na tym znają, więc ty tylko im zapłacisz i będziesz działać jako pośredniczka — odparł z miną znawcy, zupełnie jakby zawczasu dokładnie sobie wszystko przemyślał. — Ucząc Łatka aportować, sprawisz, że będzie lepszym psem, nauczy się czegoś nowego, a przy tym zobaczysz co to cierpliwość. Kreatywność poćwiczysz, myśląc o tym, co mogłabyś robić, gdyby pies szybciej łapał twoje komendy.
W tym przypadku niechęć do zwierzenia się wynikała z chęci uzyskania, chociaż minimalnego poczucia kontroli nad tym, co działo się wokół niego. Raz stracił panowanie, poddał się emocjom i posłał jedną z sówek Longbottomów w ciemną noc z listem nakreślonym po zbyt wielu kolejkach domowego bimbru... A teraz się to za nim ciągnęło. To czy się przed kimś otworzy, czy też nie było zależne tylko i wyłącznie od jego woli.
Strzegł kwestii Selwyna jak przeklętego skarbu, którego podzielenie mogło tylko wyrządzić więcej szkód. Tylko on mógł decydować, kto będzie miał do niego dostęp, kto zobaczy niezliczone kłódki i łańcuchy utrzymujące przeszłość w ryzach. W tym chaosie, jaki zatrząsł w posadach jego życiem, milczenie na ten temat było sposobem na ukrycie skaz i zachowanie resztek godności. A może naiwnie trzymał się przekonania, że jeśli zignoruje problem, to ten rozpłynie się w powietrzu?
— Za taki wysiłek w moim stanie powinienem jeszcze dostać jakieś łakocie, wiesz? — Wybałuszył na nią oczy, gdy wsadziła mu do rąk lampę. Zamachnął się nią; powietrze zaświszczało. Pokręcił głową. — Jestem w szoku, że tak bardzo mi ufasz. Może jeszcze powiesz, że nie skontrolujesz tych latarenek, jak już skończę?
Marzenie ściętej głowy, pomyślał z przekąsem, ciesząc się jednak, że udało mu się uniknąć konfrontacji z siostrą. Nie raz widział jak wytrwała była w dążeniu do prawdy. Gdy w grę wchodzili jej bliscy, granice między chęcią pomocy a czyjąś prywatnością potrafiły się szybko zatrzeć. Nie wiedział, czy były to efekty wieloletniej pracy w Brygadzie Uderzeniowej, czy też jej naturalnej osobowości. Miał jednak świadomość, jak to jest stać z nią po jednej stronie barykady w takim ''śledztwie''. Nie chciał stanąć naprzeciw niej. I Selwyn też nie chciał. Nie, żeby jego preferencje były jakieś szczególnie istotne... Chyba?
— Dobra, biorę się do roboty.
Westchnął przeciągle i ruszył w stronę zaklętego parkietu. W sumie większość dekorowania była już za nimi. Latarenki, parę dodatkowych świeczek i ewentualnie kolejne pudło zastawy i wszystko będzie na swoim miejscu. A wtedy jeszcze tylko szybka wizyta w domu, wypad do Nory i zostało tylko przeżyć imprezę bez jakiegoś strasznego incydentu. Dla chcącego nic trudnego, czyż nie?
— I tak całkiem dobrze to wypada. Chociaż to raczej dlatego, że omijamy tych wszystkich przyjaciół z pracy, którzy na co dzień pakują się z nami w jakieś czarnomagiczne gówno — rzucił w przestrzeń, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Byli przedziwnym towarzystwem.
— Wrzucenie pierścienia do wulkanu będzie dla ciebie przygodą samą w sobie, a szukanie kamizelki zrzucisz na ekspertów, którzy się na tym znają, więc ty tylko im zapłacisz i będziesz działać jako pośredniczka — odparł z miną znawcy, zupełnie jakby zawczasu dokładnie sobie wszystko przemyślał. — Ucząc Łatka aportować, sprawisz, że będzie lepszym psem, nauczy się czegoś nowego, a przy tym zobaczysz co to cierpliwość. Kreatywność poćwiczysz, myśląc o tym, co mogłabyś robić, gdyby pies szybciej łapał twoje komendy.
W tym przypadku niechęć do zwierzenia się wynikała z chęci uzyskania, chociaż minimalnego poczucia kontroli nad tym, co działo się wokół niego. Raz stracił panowanie, poddał się emocjom i posłał jedną z sówek Longbottomów w ciemną noc z listem nakreślonym po zbyt wielu kolejkach domowego bimbru... A teraz się to za nim ciągnęło. To czy się przed kimś otworzy, czy też nie było zależne tylko i wyłącznie od jego woli.
Strzegł kwestii Selwyna jak przeklętego skarbu, którego podzielenie mogło tylko wyrządzić więcej szkód. Tylko on mógł decydować, kto będzie miał do niego dostęp, kto zobaczy niezliczone kłódki i łańcuchy utrzymujące przeszłość w ryzach. W tym chaosie, jaki zatrząsł w posadach jego życiem, milczenie na ten temat było sposobem na ukrycie skaz i zachowanie resztek godności. A może naiwnie trzymał się przekonania, że jeśli zignoruje problem, to ten rozpłynie się w powietrzu?
— Za taki wysiłek w moim stanie powinienem jeszcze dostać jakieś łakocie, wiesz? — Wybałuszył na nią oczy, gdy wsadziła mu do rąk lampę. Zamachnął się nią; powietrze zaświszczało. Pokręcił głową. — Jestem w szoku, że tak bardzo mi ufasz. Może jeszcze powiesz, że nie skontrolujesz tych latarenek, jak już skończę?
Marzenie ściętej głowy, pomyślał z przekąsem, ciesząc się jednak, że udało mu się uniknąć konfrontacji z siostrą. Nie raz widział jak wytrwała była w dążeniu do prawdy. Gdy w grę wchodzili jej bliscy, granice między chęcią pomocy a czyjąś prywatnością potrafiły się szybko zatrzeć. Nie wiedział, czy były to efekty wieloletniej pracy w Brygadzie Uderzeniowej, czy też jej naturalnej osobowości. Miał jednak świadomość, jak to jest stać z nią po jednej stronie barykady w takim ''śledztwie''. Nie chciał stanąć naprzeciw niej. I Selwyn też nie chciał. Nie, żeby jego preferencje były jakieś szczególnie istotne... Chyba?
— Dobra, biorę się do roboty.
Westchnął przeciągle i ruszył w stronę zaklętego parkietu. W sumie większość dekorowania była już za nimi. Latarenki, parę dodatkowych świeczek i ewentualnie kolejne pudło zastawy i wszystko będzie na swoim miejscu. A wtedy jeszcze tylko szybka wizyta w domu, wypad do Nory i zostało tylko przeżyć imprezę bez jakiegoś strasznego incydentu. Dla chcącego nic trudnego, czyż nie?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞