Podziękowała krótko kelnerce i wbiła lekko widelczyk w ciasto, ale nie wzięła go do buzi. Zaczęła go rozdrabniać na drobne kawałeczki. Nie czuła głodu, nie była pewna, czy wciśnie to ciasto w siebie, więc na razie je dźgała lekko widelczykiem słuchając słów Olivii. Kutas. To była średnie określenie mężczyzny, który ją zaatakował, pozbawił kontroli i usunął jej pamięć. Słabe słowo w porównaniu z tym, że będzie pluła sobie w twarz, że przypomniała sobie istnienie wampira, że nie posłuchała Augustusa, który miał rację. Nie miała jednak za złe przyjaciółce, doskonale ją rozumiała, sama będąc na jej miejscu byłaby tak samo zła, tak samo bezradna.
– Nie nie nie nie – zaprzeczyła szybko unosząc głowę – chce iść z tobą, nie chce być na razie sama. Za dużo się działo, a sprawdzenie cen będzie idealnym momentem do tego, aby na chwilę zapomnieć. – powiedziała z każdym słowem uspokajając swoje emocje.
Gdy skończyły jeść ciasto i pić herbatę, zapłaciły i wyszły z kawiarni. Przez ten czas Avelina próbowała przez chwilę zanalizować te wspomnienia, ale obie do niczego nie doszły, więc odpuściły temat. Paxton zgłosi się do Brenny, a na razie nie powinny truć sobie tym głowy. Na pewno od teraz będzie rzadziej wychodzić w nocy sama z domu. Nie miała pewności, że ten chłopak nie czai się, gdzieś w mroku. Spędziły ten czas buszując po sklepach, a potem się rozdzieliły każda w swoją stronę.