Wzrok rozproszył się po obecnych, a Effimery odruchowo przygładziła śliski materiał sukienki; spojrzeniem wiodła za Morpheusem, który niknął wśród ciżby – po chwili jednak ten zogniskowała na Menodorze, przywdziewając na wargi urokliwy, rozbrajająco szczery uśmiech. Miała w sobie coś z dzikości nieposkromionej i leśnego brzasku; pewne nuty płochliwej leśnej nimfy, jak i szarżującego na spotkaniach, w słodyczy pewnego siebie dziewczęcia. W jej myślach, wszystko to było skrupulatnie wyważone; każdy drobny gest, jawił się membraną naturalności.
Obróciła w dłoniach lusterko, które wylosowała; gdy spojrzała w nie, na szklistej tafli pojawił się Billy, a ona, świadoma tego widoku i zlękniona niejako, że ktokolwiek zobaczy aberracje jej kruchego serca, odwróciła je tyłem do siebie.
Dopiero po chwili uniosła brwi na pytanie Dory, tak jakby przebudziła się z sennego letargu, z którego ujściem była jedynie bolesna rzeczywistość.
– Co ładnego…? – spytała nieprzytomna, po chwili jednak rozbłysła perłami uśmiechu. – Ach tak! Lusterko. Jest prawdopodobnie zepsute, bo pokazuje mi kogoś, kogo już nie ma w moim życiu… Dora, dlaczego ja mam taki pociąg do zbirów? Spójrz na mnie – rzekła, wzruszając ramionami. – Czy ja ci wyglądam na amatorkę… jak to się mówi wśród mugoli… blacharę? Otóż nie! – dodała po chwili, ściskając dłoń przyjaciółki.
Gdy Morpheus powrócił z drinkami, wychyliła solidne dwa łyki procentowej cieczy – ot, dla kurażu.
Uniosła wysoko brwi na propozycję mężczyzny, spozierając wzrokiem sponad szklanki, której kształt miękko otulała dłońmi. Zamrugała kilkukrotnie, jakby chciała zapytać nieśmiało: ja?
– Z przyjemnością – zreflektowała się i odstawiwszy kryształowe naczynie na stół, ujęła go za dłoń.
Nigdy nie była uczona tańca; nie należała do tych arystokratycznych panien, które oddychały przepychem, a ich złote pantofelki wzbijały w przestrzeń migotliwy kurz. Podstawy walca znała jednak, więc chuderlawą dłoń oparła na jego ramieniu i pozwoliła się prowadzić.
– Taniec jest o tyle miły, że możemy porozmawiać bardzo konspiracyjnie – zachichotała.