19.02.2024, 12:41 ✶
Neil odpowiada Norze na powitanie, Perseusowi odpowiada na pytanie. Ucieka za Morpheusem do stolika i jest zazdrosny, po czym pyta Menodorę o szampon, perfumy? Drinka? On sam nie wie o co pyta.
Nora przywitała go... No tak jak Nora, ona zawsze była miła, a teraz nie zajadała się ciastkami, co świadczyło o tym, że raczej dobrze się bawi, choć jej słowa. Spodziewała się go tu? Spojrzał na sekundę na Morpheusa. Coś jej mówił? Ona coś wie? W sumie na pewno niektórzy wiedzieli kto kogo przyprowadzi na zabawę, żeby później nie było problemów z dopasowaniem osób towarzyszących do właściciela.
-Ja ciebie też.-odpowiedział jej jednak. Nie myślał ani trochę o tym kto może przyjść na imprezę.
Stał grzecznie obserwując rozmowy, aż w końcu całe zajście ściągania Erika na ziemię. Animag go zaskoczył porządnie, do tego poczuł w środku jakąś dziwną złość? Co to za uczucia? Może miał Samuelowi za złe całe to zajście nie tak dawna? Może był zły o brak solidarności futerka? Chociaż tyle, że na pewno gdyby sam się przemienił, to wygrałby wyścigi.
Mieszany życiem spojrzał na Perseusa, który zaskoczył go kompletnie chęcią rozmowy. Myślał, że zachowają jakąś anonimowość, dystans, co jeśli Morpheus się dowie, że był u niego? Czy Perseus wygada jakieś sekrety? Czy skojarzy fakty? Tyle rzeczy mogło pójść nie tak i wilkołak wiedział, ze pójdą nie tak.
-Mutuellement. Dur à dire. Je participe rarement à ce type d'événements.-odpowiedział mu z miłym uśmiechem. Czuł się niezręcznie, było to widać, ale za cholerę próbował to chować, jakby od tego jego życie zależało.
Zaraz na szczęście posypała się dalsza część rozmowy, toast w którym wziął udział, aż w końcu możliwość ucieczki w Morpheusem.
-Idę, w końcu miałem ci pomóc w noszeniu.-odpowiedział mu, bo po to uciekł od stołu z czarodziejem, żeby teraz uciec od baru z nim... żeby pewnie później znów chcieć uciec... To było bez sensu, jego obecność tu była bez sensu i liczył tylko, że przypadkiem nie zrujnuje nią komuś tego wieczora. Skinął z uśmiechem wszystkim głową i poszedł z Morpheusem do stolika, zaraz zajmując przy nim znów swoje miejsce. Trochę... Nie wiedział na co liczy, na pewno nie na to, że Morpheus znów gdzieś pójdzie... Robili nie wiadomo co nie wiadomo gdzie, a teraz on odchodzi z jakąś babą tańczyć?! Spokojnie, oddychaj, nie można się tak zachowywać, nawet nie jesteśmy razem i nie będziemy, z resztą, zaraz ktoś krzywo spojrzy. Westchnął cicho, upijając znów kilka dużych łyków wina z kieliszka. Jak tak pójdzie, to będzie musiał zaraz znów iść po dolewkę i skończy śpiąc za stodołą. Do tego jeszcze bardziej niezręcznie mu było, bo został przy stoliku z kobietą! Też powinien ją poprosić do tańca? Tak to właśnie jest, jak większość życia żyje się pod kamieniem albo pod kocem, bo się po nocach trzeba uczyć do sprawdzianów, jakie i tak się obleje! Kolejny łyk wina został pochłonięty, a Neil wsparł się na łokciem o stół. Jak kobieta przed nim się nazywała? Zaczynała go dopadać powoli panika. Powinien coś powiedzieć, cokolwiek, byle nie jakąś głupotę kompletną. O czym się rozbawia z ludźmi na imprezach? Powinien pochwalić strój, ubranie, tak, albo jedzenie, to też jest opcja.
-Twoje włosy ładnie pachnął.-rzucił pochwalnie, jak... no jak pajac jakim jest.-Znaczy... Mam wrażenie, że czuję twój szampon albo to perfumy, z drugiej strony tutaj wszystkie zapach się mieszają, a może to drinki, nie wąchałem ich. Wino to na pewno nie jest.-próbował się wybronić.
Nora przywitała go... No tak jak Nora, ona zawsze była miła, a teraz nie zajadała się ciastkami, co świadczyło o tym, że raczej dobrze się bawi, choć jej słowa. Spodziewała się go tu? Spojrzał na sekundę na Morpheusa. Coś jej mówił? Ona coś wie? W sumie na pewno niektórzy wiedzieli kto kogo przyprowadzi na zabawę, żeby później nie było problemów z dopasowaniem osób towarzyszących do właściciela.
-Ja ciebie też.-odpowiedział jej jednak. Nie myślał ani trochę o tym kto może przyjść na imprezę.
Stał grzecznie obserwując rozmowy, aż w końcu całe zajście ściągania Erika na ziemię. Animag go zaskoczył porządnie, do tego poczuł w środku jakąś dziwną złość? Co to za uczucia? Może miał Samuelowi za złe całe to zajście nie tak dawna? Może był zły o brak solidarności futerka? Chociaż tyle, że na pewno gdyby sam się przemienił, to wygrałby wyścigi.
Mieszany życiem spojrzał na Perseusa, który zaskoczył go kompletnie chęcią rozmowy. Myślał, że zachowają jakąś anonimowość, dystans, co jeśli Morpheus się dowie, że był u niego? Czy Perseus wygada jakieś sekrety? Czy skojarzy fakty? Tyle rzeczy mogło pójść nie tak i wilkołak wiedział, ze pójdą nie tak.
-Mutuellement. Dur à dire. Je participe rarement à ce type d'événements.-odpowiedział mu z miłym uśmiechem. Czuł się niezręcznie, było to widać, ale za cholerę próbował to chować, jakby od tego jego życie zależało.
Zaraz na szczęście posypała się dalsza część rozmowy, toast w którym wziął udział, aż w końcu możliwość ucieczki w Morpheusem.
-Idę, w końcu miałem ci pomóc w noszeniu.-odpowiedział mu, bo po to uciekł od stołu z czarodziejem, żeby teraz uciec od baru z nim... żeby pewnie później znów chcieć uciec... To było bez sensu, jego obecność tu była bez sensu i liczył tylko, że przypadkiem nie zrujnuje nią komuś tego wieczora. Skinął z uśmiechem wszystkim głową i poszedł z Morpheusem do stolika, zaraz zajmując przy nim znów swoje miejsce. Trochę... Nie wiedział na co liczy, na pewno nie na to, że Morpheus znów gdzieś pójdzie... Robili nie wiadomo co nie wiadomo gdzie, a teraz on odchodzi z jakąś babą tańczyć?! Spokojnie, oddychaj, nie można się tak zachowywać, nawet nie jesteśmy razem i nie będziemy, z resztą, zaraz ktoś krzywo spojrzy. Westchnął cicho, upijając znów kilka dużych łyków wina z kieliszka. Jak tak pójdzie, to będzie musiał zaraz znów iść po dolewkę i skończy śpiąc za stodołą. Do tego jeszcze bardziej niezręcznie mu było, bo został przy stoliku z kobietą! Też powinien ją poprosić do tańca? Tak to właśnie jest, jak większość życia żyje się pod kamieniem albo pod kocem, bo się po nocach trzeba uczyć do sprawdzianów, jakie i tak się obleje! Kolejny łyk wina został pochłonięty, a Neil wsparł się na łokciem o stół. Jak kobieta przed nim się nazywała? Zaczynała go dopadać powoli panika. Powinien coś powiedzieć, cokolwiek, byle nie jakąś głupotę kompletną. O czym się rozbawia z ludźmi na imprezach? Powinien pochwalić strój, ubranie, tak, albo jedzenie, to też jest opcja.
-Twoje włosy ładnie pachnął.-rzucił pochwalnie, jak... no jak pajac jakim jest.-Znaczy... Mam wrażenie, że czuję twój szampon albo to perfumy, z drugiej strony tutaj wszystkie zapach się mieszają, a może to drinki, nie wąchałem ich. Wino to na pewno nie jest.-próbował się wybronić.