!magicznydrink
Vincent nic więcej nie powiedział, tylko ruszył w stronę miejsca, gdzie były procenty. Zmówił dla siebie drinka i od razu się napił rozglądając się dookoła. Kątem oka dostrzegł niedźwiedzia i miał ochotę pójść sprawdzić, czy uda mu się na siłę takiego miśka pokonać. Nie wydawało mu się to nic dziwnego. Byli tu znajomi Brenny Longbottom, pewnie któryś był animagiem, ale powstrzymał się przed tą myślą. Przeglądając twarze zebrane na Sali zobaczył, gdzieś w rogu ukrytą Florence, więc zamówił jeszcze jednego drinka i poszedł w jej kierunku. Dziwił się, że dziewczyna tu była. Nie sądził, że znała Brennę, a może miała powiązania z innymi Longbottomami? W ogóle to miała być impreza zakonna, więc to też paliło mu lampkę w głowie. To samo miał wobec Atreusa, ale nic nie mówił. Był lekko skołowany.
Podsunął jej drinka pod twarz i uśmiechnął się do niej w ten swój sposób.
– Tak myślałem, że cię tu zastanę – zamrugał kilka razy nie dowierzając swoim słowa. No właśnie się nie spodziewał, że ona tu będzie? Zaczął intensywnie myśleć nad tym, co myślał i nad tym, co chciało wyjść z jego ust. Usiadł obok niej i skierował swój wzrok na Brenne oraz siostrzeńca. Nie wiedział czemu, ale denerwowało go to jak ten facet trzymał jego przyjaciółkę. Było to dziwne uczucie, ale nie potrafił go określić, więc po prostu wzruszył ramieniem i spojrzał na Florence. – Drink ma magiczny efekt – powiedzenie tej prawdy kosztowało go sporo trudności, ale udało mu się. Nie rozumiał o co chodziło. Spojrzał na swojego drinka i bez słowa napił się swojego.