19.02.2024, 22:09 ✶
Kocham cię, ale rujnuje mnie ten brak pewności, że nie znikniesz szybciej niż to zapowiadasz, że wrócisz, kiedy znikniesz, że będziesz już zawsze mnie kochał. Może to, co było między nami, to tylko kolejna fanaberia na liście fanaberii Flynna Bella? Czy też na liście Crowa...? A może jeszcze kogoś innego? Może tej paniusi, co sobie nawijała loki na palce właśnie przed moimi oczami? I kto wie, może Fontaine też była fanaberią? Podziemne Ścieżki, występy czy życie wśród naszej małej społeczności, te zabawy i opieka nad dzieciakami? Awrrr. Nie chciałem by tak było. Cholernie nie chciałem.
A mimo to czułem jak kolejne trybiki przestawiały się we mnie, jak coś pękało, sprawiało, że nie miałem już mocy, chęci by udawać, że wszystko grało. Kto wie? Może tak naprawdę już nie grało od wieczoru, kiedy Flynn rozbił ten przeklęty parapet? Niby nic, udawałem, że nic się nie stało, ale miałem dreszcze za każdym razem, kiedy padało na niego moje spojrzenie. Przepaść. Tak, przepaść.
Miałem wrażenie, że Flynn mówił zagadkami. Jego słowa mieszały mi się w głowie. Nie wiedziałem nic, choć gdyby opowiedział mi o swoich ulubionych kolorach, to wtedy może by to coś odmieniło, a tak stałem i wpatrywałem się w niego. I się bałem, bo co mogłem zrobić. Tylko bezpieczny ruch, który nie rozpadnie tego, co trzymałem w swoich ramionach silnymi dłońmi. Tak, miałem tej mocy jednak jeszcze. Na tyle by myśleć, by nie panikować, nie rzucać tragicznych słów pomiędzy nas.
- Czy... możemy przełożyć ten wypad chociażby na jutro? Padam z sił i właściwie już słabo kontaktuję - zaproponowałem. Sprytna ucieczka do znajomego nam łóżka? Czy Flynn również da się na nie skusić, czy jednak pragnął wyjść na miasto i udawać kogoś kim nie był? Bawić się ze swoimi fanaberiami? Albo w szczuroludzia?
Chwyciłem go za podbródek. Rujnował mnie od środka, ale jednocześnie rozgrzewał moje serce. Preferowałem, kiedy przebywał w moim pobliżu. Mogłem być wtedy pewien, że jest cały i zdrów. Kurwikleszcz? Coś takiego chyba gdzieś tam kiedyś w mojej głowie grali.
- Pozwól mi dziś pobyć szczurem, a jutro będziemy się socjalizować, hmm? - zaproponowałem, wpatrując się w tę drugą szczurzą parę oczu. - Zmykasz na miasto czy dołączasz do mnie? - zapytałem go z niegrzecznym błyskiem w oku. Drobne sugestie łóżkowych igraszek? Czy prowokacyjne zaproszenie do gry w scrabble? Czy to też były fanaberie?
A mimo to czułem jak kolejne trybiki przestawiały się we mnie, jak coś pękało, sprawiało, że nie miałem już mocy, chęci by udawać, że wszystko grało. Kto wie? Może tak naprawdę już nie grało od wieczoru, kiedy Flynn rozbił ten przeklęty parapet? Niby nic, udawałem, że nic się nie stało, ale miałem dreszcze za każdym razem, kiedy padało na niego moje spojrzenie. Przepaść. Tak, przepaść.
Miałem wrażenie, że Flynn mówił zagadkami. Jego słowa mieszały mi się w głowie. Nie wiedziałem nic, choć gdyby opowiedział mi o swoich ulubionych kolorach, to wtedy może by to coś odmieniło, a tak stałem i wpatrywałem się w niego. I się bałem, bo co mogłem zrobić. Tylko bezpieczny ruch, który nie rozpadnie tego, co trzymałem w swoich ramionach silnymi dłońmi. Tak, miałem tej mocy jednak jeszcze. Na tyle by myśleć, by nie panikować, nie rzucać tragicznych słów pomiędzy nas.
- Czy... możemy przełożyć ten wypad chociażby na jutro? Padam z sił i właściwie już słabo kontaktuję - zaproponowałem. Sprytna ucieczka do znajomego nam łóżka? Czy Flynn również da się na nie skusić, czy jednak pragnął wyjść na miasto i udawać kogoś kim nie był? Bawić się ze swoimi fanaberiami? Albo w szczuroludzia?
Chwyciłem go za podbródek. Rujnował mnie od środka, ale jednocześnie rozgrzewał moje serce. Preferowałem, kiedy przebywał w moim pobliżu. Mogłem być wtedy pewien, że jest cały i zdrów. Kurwikleszcz? Coś takiego chyba gdzieś tam kiedyś w mojej głowie grali.
- Pozwól mi dziś pobyć szczurem, a jutro będziemy się socjalizować, hmm? - zaproponowałem, wpatrując się w tę drugą szczurzą parę oczu. - Zmykasz na miasto czy dołączasz do mnie? - zapytałem go z niegrzecznym błyskiem w oku. Drobne sugestie łóżkowych igraszek? Czy prowokacyjne zaproszenie do gry w scrabble? Czy to też były fanaberie?