01.12.2022, 21:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.12.2022, 21:39 przez Elliott Malfoy.)
Uśmiechnął się wymownie w stronę Perseusa, co miało oznaczać 'czekam' i prawdopodobnie nic więcej. Jeżeli przez 'zniszczę cię' miał na myśli wysyłanie mu kolejnych, dziwnych zdjęć zwierząt niepoprawnie je podpisujac to nie był pewien jak na to zareaguje, a przede wszystkim czy Percy w końcu odkryje jak wygląda ta upragniona salamandra?
Kobieta, której podał rękę wydawała się być zbytnio w szoku, aby przyjąć jakąkolwiek pomoc, więc Elliott odetchnął w duchu. Absolutnie nie chciał być odpowiedzialny za doprowadzenie kogoś do pobliskiego krzesła czy wyprowadzenie z sali, więc bardzo się ucieszył, gdy blondynką, jeszcze chwilę temu lasko-żernym bobrem, zajęły się inne osoby. Wycofał się z grupy, mając zamiar porozmawiać z Daisy, reporterką i fotografką, którą zauważył wcześniej w tłumie, a która teraz stała odpowiednio blisko, aby nie musiał się specjalnie wysilać, aby zdobyć jej uwagę, bo to byłoby poniżej jego godności. Złapał w międzyczasie kolejny kieliszek od przechodzącego gdzieś w okolicy kelnera.
- Nie mieliśmy okazji się poznać, nie osobiście - wyciągną do kobiety wolną rękę - Elliott Malfoy, chociaż to na pewno już wiesz - dodał czysto grzecznościowo, bo nawet jeżeli znała go z artykułów, plotek czy innych rozmów, tak nigdy nie mieli okazji, aby wymienić pare słów, nawet na gruncie profesjonalnym. Elliott kojarzył większość dziennikarzy, z którymi miał do czynienia, chęć kontrolowania każdego obszaru życia była jego największym motorem. Uśmiechnął się delikatnie do Lockhart, równie grzecznościowo, co przed chwilą się przedstawił. Nie chciał być nazbyt entuzjastyczny, w końcu dopiero co zmarła mu żona. Wcześniej mógł pozwolić sobie na pokazanie więcej emocji, bo szokująca i niespodziewana sytuacja na to pozwalała, teraz wrócił do swojego zwyczajowego traktowania wszystkiego z dozą neutralności i zblazowania.
- Zapewne masz już w tym momencie wystarczająco historii, aby zapełnić samemu całe, jedno wydanie gazety - kontynuował, bo nie zwrócił się do Daisy tylko po to, aby ta mogła zrobić mu kolejne zdjęcie i przeprowadzić wywiad, co to, to nie. Miał w głowie coś większego - Na kolejne pewnie będziesz potrzebowała czegoś nowego, wtedy mógłbym służyć pomocą - zaoferował się, implikując przyszłą współpracę. Oczywiście nie za darmo, nie trzeba było mówić na głos, że Malfoyowi zależało, aby przedstawiła jego i temat licytacji w pozytywnym świetle i taka też była jego wiadomość pomiędzy wierszami. Nie chciał też obiecywać jej nie-wiadomo-jakich tematów, ale mógł być oczami w Ministerstwie, to powinno być dla niej odpowiednią zachętą, zwłaszcza, że Elliott też nie był byle kim, no, przynajmniej bardzo wysoko o sobie myślał.
- Możemy być dla siebie przydatni. - podsumował i upił odrobinę szampana z kieliszka, szukając też w tłumie Erika, bo domyślał się, że prasie będzie zależeć, aby złapać ich na zdjęciu razem - zwycięzcę i 'nagrodę', oh jak przezabawnie brzmiało to w jego głowie, a zarazem dziwnie ... satysfakcjonująco? Odgonił tę narracje, na razie musząc skupić się na bardziej profesjonalnej części całego tego balu, z Longbottomem będą mogli porozmawiać później, gdy już spełnią swój 'obowiązek'. W końcu o wiele lepiej, aby prasa napisała o całym tym zajściu w pozytywny sposób, dla nich obu i ich rodzin też.
Kobieta, której podał rękę wydawała się być zbytnio w szoku, aby przyjąć jakąkolwiek pomoc, więc Elliott odetchnął w duchu. Absolutnie nie chciał być odpowiedzialny za doprowadzenie kogoś do pobliskiego krzesła czy wyprowadzenie z sali, więc bardzo się ucieszył, gdy blondynką, jeszcze chwilę temu lasko-żernym bobrem, zajęły się inne osoby. Wycofał się z grupy, mając zamiar porozmawiać z Daisy, reporterką i fotografką, którą zauważył wcześniej w tłumie, a która teraz stała odpowiednio blisko, aby nie musiał się specjalnie wysilać, aby zdobyć jej uwagę, bo to byłoby poniżej jego godności. Złapał w międzyczasie kolejny kieliszek od przechodzącego gdzieś w okolicy kelnera.
- Nie mieliśmy okazji się poznać, nie osobiście - wyciągną do kobiety wolną rękę - Elliott Malfoy, chociaż to na pewno już wiesz - dodał czysto grzecznościowo, bo nawet jeżeli znała go z artykułów, plotek czy innych rozmów, tak nigdy nie mieli okazji, aby wymienić pare słów, nawet na gruncie profesjonalnym. Elliott kojarzył większość dziennikarzy, z którymi miał do czynienia, chęć kontrolowania każdego obszaru życia była jego największym motorem. Uśmiechnął się delikatnie do Lockhart, równie grzecznościowo, co przed chwilą się przedstawił. Nie chciał być nazbyt entuzjastyczny, w końcu dopiero co zmarła mu żona. Wcześniej mógł pozwolić sobie na pokazanie więcej emocji, bo szokująca i niespodziewana sytuacja na to pozwalała, teraz wrócił do swojego zwyczajowego traktowania wszystkiego z dozą neutralności i zblazowania.
- Zapewne masz już w tym momencie wystarczająco historii, aby zapełnić samemu całe, jedno wydanie gazety - kontynuował, bo nie zwrócił się do Daisy tylko po to, aby ta mogła zrobić mu kolejne zdjęcie i przeprowadzić wywiad, co to, to nie. Miał w głowie coś większego - Na kolejne pewnie będziesz potrzebowała czegoś nowego, wtedy mógłbym służyć pomocą - zaoferował się, implikując przyszłą współpracę. Oczywiście nie za darmo, nie trzeba było mówić na głos, że Malfoyowi zależało, aby przedstawiła jego i temat licytacji w pozytywnym świetle i taka też była jego wiadomość pomiędzy wierszami. Nie chciał też obiecywać jej nie-wiadomo-jakich tematów, ale mógł być oczami w Ministerstwie, to powinno być dla niej odpowiednią zachętą, zwłaszcza, że Elliott też nie był byle kim, no, przynajmniej bardzo wysoko o sobie myślał.
- Możemy być dla siebie przydatni. - podsumował i upił odrobinę szampana z kieliszka, szukając też w tłumie Erika, bo domyślał się, że prasie będzie zależeć, aby złapać ich na zdjęciu razem - zwycięzcę i 'nagrodę', oh jak przezabawnie brzmiało to w jego głowie, a zarazem dziwnie ... satysfakcjonująco? Odgonił tę narracje, na razie musząc skupić się na bardziej profesjonalnej części całego tego balu, z Longbottomem będą mogli porozmawiać później, gdy już spełnią swój 'obowiązek'. W końcu o wiele lepiej, aby prasa napisała o całym tym zajściu w pozytywny sposób, dla nich obu i ich rodzin też.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦