20.02.2024, 06:15 ✶
siedzę sobie cały czas w tym samym miejscu i rozmawiam z Neilem
- Pokazuje kogoś o kim się myśli - wyjaśniła, uśmiechając się do niej ciepło. - Jeśli pomyślisz o takiej Brennie, albo Alastorze, to też zaraz się w nim pokażą - dopowiedziała jeszcze, spoglądając na pokazane jej przez Effie lustereczko, albo raczej na jego tył, bo nie zaglądała jej przecież przez ramię. Wyglądała też na odrobinę zatroskaną tym, jak Trelawney w ogóle zareagowała, ale ona była ostatnią do osądzania kto komu i kiedy chodził po głowie. - Cóż... widziałam, że pan Bott jeździ na takim super mugolskim motorze, może ci się spodobał? Motor w sensie. Nie mówię też, że to coś złego, sama bym się chętnie takim przeleciała. Bo on lata, wiesz? - Dora przestąpiła z nogi na nogę, trochę niepewnie. - Nie wyglądasz - zapewniła w końcu ochoczo, kiwając przy tym głową, bo już się chyba w tym wszystkim okrutnie zgubiła. Czemu jej przyjaciółki musiały jej zadawać takie trudne pytania, które dotyczyły spraw sercowych, kiedy ona była w nich nieskończenie i nieopisanie tragiczna?
Uśmiechnęła się do Morpheusa, kiedy ten się pojawił, przyjmując od niego napitek i wdzięcznie dygając w teatralnym geście, ot tak - w podzięce. Sama też się napiła trochę, zadowolona, że przyniesione przez niego drinki chyba nie były tymi specjalnymi, które miały sprawić, że na przykład Eric latał, a Victoria właśnie śpiewała bardzo ładną piosenkę.
Dora, jako że Morpheus porwał Effie na parkiet, usiadła sobie na wcześniej zajmowanym krześle i upiła parę łyków swojego picia, a potem uśmiechnęła się wesoło do Neila, który został z nią i nawet próbował zagadać.
- Oh, naprawdę? - zapytała, mimowolnie przeczesując palcami luźniejsze pasma. - Dziękuję. Sama nie jestem pewna czy szampon czy perfumy. Powiedz, Morpheus powiedział, że nie masz zbyt wielu przyjaciół w Dolinie, to znaczy że niedawno się wprowadziłeś, czy może mieszkasz gdzieś indziej? Czym się zajmujesz, jeśli mogę zapytać?
- Pokazuje kogoś o kim się myśli - wyjaśniła, uśmiechając się do niej ciepło. - Jeśli pomyślisz o takiej Brennie, albo Alastorze, to też zaraz się w nim pokażą - dopowiedziała jeszcze, spoglądając na pokazane jej przez Effie lustereczko, albo raczej na jego tył, bo nie zaglądała jej przecież przez ramię. Wyglądała też na odrobinę zatroskaną tym, jak Trelawney w ogóle zareagowała, ale ona była ostatnią do osądzania kto komu i kiedy chodził po głowie. - Cóż... widziałam, że pan Bott jeździ na takim super mugolskim motorze, może ci się spodobał? Motor w sensie. Nie mówię też, że to coś złego, sama bym się chętnie takim przeleciała. Bo on lata, wiesz? - Dora przestąpiła z nogi na nogę, trochę niepewnie. - Nie wyglądasz - zapewniła w końcu ochoczo, kiwając przy tym głową, bo już się chyba w tym wszystkim okrutnie zgubiła. Czemu jej przyjaciółki musiały jej zadawać takie trudne pytania, które dotyczyły spraw sercowych, kiedy ona była w nich nieskończenie i nieopisanie tragiczna?
Uśmiechnęła się do Morpheusa, kiedy ten się pojawił, przyjmując od niego napitek i wdzięcznie dygając w teatralnym geście, ot tak - w podzięce. Sama też się napiła trochę, zadowolona, że przyniesione przez niego drinki chyba nie były tymi specjalnymi, które miały sprawić, że na przykład Eric latał, a Victoria właśnie śpiewała bardzo ładną piosenkę.
Dora, jako że Morpheus porwał Effie na parkiet, usiadła sobie na wcześniej zajmowanym krześle i upiła parę łyków swojego picia, a potem uśmiechnęła się wesoło do Neila, który został z nią i nawet próbował zagadać.
- Oh, naprawdę? - zapytała, mimowolnie przeczesując palcami luźniejsze pasma. - Dziękuję. Sama nie jestem pewna czy szampon czy perfumy. Powiedz, Morpheus powiedział, że nie masz zbyt wielu przyjaciół w Dolinie, to znaczy że niedawno się wprowadziłeś, czy może mieszkasz gdzieś indziej? Czym się zajmujesz, jeśli mogę zapytać?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.