Panika sparaliżowała Peppę, ale to nie trwało długo. Jej mechanizmem obronnym w wielu sytuacjach była agresja. Łuk jej brwi ściągnął się zmieniając oblicze jej twarzyczki z przerażonej niewiasty w zgorszoną damę.
— Doprawdy! Do pracy by się pan wziął!
Wyszarpnęła rąbek sukienki z uchwytu żebraka i ostentacyjnie rzuciła zaklęcie czyszczące na koronki, które pomimo zdarzenia lśniły bielą.
— To skandaliczne, jak to się stało, że ktoś tu pozwala na takie incydenty! Czy właściciel kamienicy wie, że pan tutaj koczuje, hm? Mam iść się go spytać?
Żebrak nie spodziewał się takiej aktywności ze strony czarownicy. Zazwyczaj ludzie oddalali się od niego jak najszybciej, czasem ktoś go kopnął lub zamienił nos w ślimaka. A ta tutaj damulka wyraźnie chciała wyplewić zielsko z korzeniami.
— No? Co pan nie odpowiada? Cóż za brak kultury, ale czego się spodziewać. Proszę natychmiast stąd odejść, albo wezwę Brygadę Uderzeniową. To jest centrum miasta, na Merlina! Porządnych ludzi pan straszy, obywateli wykonujących swoje prace i dbających o gospodarstwa domowe. Proszę się na coś przydać i zniknąć jak najszybciej!
Żebrak niechętnie zaczął się zbierać, żeby powstać z miejsca. Robił to wolno, jakby w nadziei, że gdy czarownica odejdzie, będzie mógł zostać. Ale nie. Ona stała i się na niego gapiła.
— No dalej, no! A może potrzebuje pan zachęty?
Peppa rozejrzała się. Akurat nikogo wokół niej nie było, by poprzeć jej powstanie przeciwko biedakowi... ale może jednak? Od brudu ulic kontrastowała figura jasnowłosego mężczyzny. Nie należał do motłochu tej ulicy, ale jednocześnie wyglądał jak pan tej okolicy. Pannie Potter aż oczy się zaświeciły. Cóż za starannie dobrany strój! Każdy element idealnie skrojony! To zdecydowanie był ktoś taki jak ona. I zaraz ją poprze w tej walce z bezprawiem.
— Halo! Szanowny panie! Czy mógłby pan wspomóc me wysiłki w walce z plugastwem? — Zamachała do Malfoy'a dłonią okrytą koronkową rękawiczką. Czarodziej, jako znawca mody, mógł także dostrzec między koronkami jej sukienki, charakterystyczne dla Rosierów kroje. Najlepsze czarodziejskie marki nie musiały używać krzykliwego logo, by ich dzieła były rozpoznawalne.