20.02.2024, 13:37 ✶
Zostali sami i gadał głupoty, chciał się spalić cały ze wstydu, ale niestety żal mu by było, żeby iskra spadła na deskę i podpaliła cała stodołę. Szkoda takiego wystroju.
Szczęśliwie kobieta nie odczytała jego słów jak obrazę czy kompletne zagubienie, a może i odczytała? Nie miał pojęcia, skupił się na upijaniu wina i uciekaniu wzrokiem co sekundę. Słuchał też jej uważnie, bo jak rozpoczyna rozmowę od czapy, to może chociaż uda mu się sensowną kontynuację z tego wyciągnąć. Szczególnie, że dostał dość proste pytanie.
-O mieszkam, gdzie indziej. Obecnie w Londynie. Kiedyś we Francji, później we wsi dosłownie około godzinę stąd... No, a teraz w Londynie. Jeszcze uczyłem się we francuskiej szkole magii, więc... No nie bardzo dało się tam znaleźć znajomych co by później w Anglii się znaleźli.-zagadał, kiwając głową. Nie chciał jednak wyjść na kogoś totalnie bez żadnych znajomych.-Ale kilka osób kojarzę... Norę znam, moja szefowa, no i Erika kojarzę. Perseusa widywałem na ulicy, mieszkamy obok siebie... I... Tego miśka znam...-dodał, z głosem nagle paskudnie znużonym.-Raz go widziałem, a zachowywał się paskudnie...-zamarudził, nie zauważając jak nagle zaczęło mu wchodzić alkoholowe rozluźnienie na język.-Znaczy po prostu.... Chyba za sobą nie przepadamy...-ale czy to wino czy kwestia tego, że jesteśmy tu we dwójkę i muszę mówić, bo inaczej będzie niezręcznie?-A jak o prace chodzi, to pomagam Norze w jej kawiarni, a w domu produkuję maści, świece ziołowe. Dlatego właśnie znam Morpheusa, kupuje ode mnie różne kadzidła i olejki.-dodał, patrząc na mężczyznę na parkiecie i zaciskając usta. Zaraz jednak rozluźnił się i spojrzał na kobietę.-A jak z Panią jest?-odbił piłeczkę samemu sobie narzucając zakaz mówienia dopóki alkohol z niego choć trochę nie wyparuje.
Szczęśliwie kobieta nie odczytała jego słów jak obrazę czy kompletne zagubienie, a może i odczytała? Nie miał pojęcia, skupił się na upijaniu wina i uciekaniu wzrokiem co sekundę. Słuchał też jej uważnie, bo jak rozpoczyna rozmowę od czapy, to może chociaż uda mu się sensowną kontynuację z tego wyciągnąć. Szczególnie, że dostał dość proste pytanie.
-O mieszkam, gdzie indziej. Obecnie w Londynie. Kiedyś we Francji, później we wsi dosłownie około godzinę stąd... No, a teraz w Londynie. Jeszcze uczyłem się we francuskiej szkole magii, więc... No nie bardzo dało się tam znaleźć znajomych co by później w Anglii się znaleźli.-zagadał, kiwając głową. Nie chciał jednak wyjść na kogoś totalnie bez żadnych znajomych.-Ale kilka osób kojarzę... Norę znam, moja szefowa, no i Erika kojarzę. Perseusa widywałem na ulicy, mieszkamy obok siebie... I... Tego miśka znam...-dodał, z głosem nagle paskudnie znużonym.-Raz go widziałem, a zachowywał się paskudnie...-zamarudził, nie zauważając jak nagle zaczęło mu wchodzić alkoholowe rozluźnienie na język.-Znaczy po prostu.... Chyba za sobą nie przepadamy...-ale czy to wino czy kwestia tego, że jesteśmy tu we dwójkę i muszę mówić, bo inaczej będzie niezręcznie?-A jak o prace chodzi, to pomagam Norze w jej kawiarni, a w domu produkuję maści, świece ziołowe. Dlatego właśnie znam Morpheusa, kupuje ode mnie różne kadzidła i olejki.-dodał, patrząc na mężczyznę na parkiecie i zaciskając usta. Zaraz jednak rozluźnił się i spojrzał na kobietę.-A jak z Panią jest?-odbił piłeczkę samemu sobie narzucając zakaz mówienia dopóki alkohol z niego choć trochę nie wyparuje.