— Osłaniaj. — Morpheus nie skupiał się na żadnych twórczych zaklęciach, ani osłaniających, ani niszczących. Jego główną taktykę stanowiła ucieczka, to w większości potrzebował w swojej pracy, zresztą w domu również. Jego dziedziną zawsze był ruch, poruszanie się, przywoływania i odpychanie, zawieszanie w czasie. Splatał materię, czas, przyszłość, przeszłość, świat materialny i ograniczenia fizyki jakby nie istniały dla niego. Bóg tykających zegarów, które cofają się, dzieci, których nie ma czasu spłodzić, bóg ciągłej przemiany i konsekwencji swoich wyborów. Tego ostatniego zwłaszcza.
Znów próbował widzieć, potakując Brennie, ale kisiel jego mózgu skutecznie utrudniał mu zarówno magię, jak i widzenie. Musiał wielokrotnie zamrugać, aby oczyścić swoje pole widzenia i poczuł, jak krew cieknie mu z nosa. Wyjął pośpiesznie białą chusteczkę i otarł twarz, barwiąc ją karminem; wolałby znacznie bardziej ścierać z policzków szminkę o tej barwie, jeśli już miał dokładać Malwie pracy z wywabianiem plam. Wziął głęboki wdech i skierował różdżkę do markowanego ataku, który miał osłonić Brennę, ale zamiast tego z jego różdżki wytrysnęła tylko porcja iskier, jak podczas wyboru tej pierwszej, u Ollivandera. Gniew wpłynął w żyły Morpheusa, który wyciągnął z kieszeni dojrzałe jabłko, które z jakiegoś powodu również było pokryte dziwnym, niebieskim blaskiem i rzucił je, tak jakby chciał trafić w czarodzieja na górze, jakby rzeczywiście to był granat, jakiego używali żołnierze podczas wojny w Wietnamie, a nie zwykły owoc. Zresztą, tak przecież mógł pomyśleć tamten czarodziej, że go zwodzą i to nie jest tylko jabłko.
Szybka akcja. Porozumiewawcze spojrzenie z siostrzenicą, podrzucenie jabłka w dłoni i rzut. Zupełnie jakby grali w jakąś grę na podwórku Warowni, a nie próbowali się wydostać z pułapki czasoprzestrzennej, walcząc z jej twórcą, przynajmniej prawdopodobnym twórcą. Magia mogła robić mu z umysłu sieczkę, może to jego mózg powinien zbadać najpierw Rodolphus. Najlepiej żywcem, aby mógł mu opowiadać o wrażeniach.
Teraz w Brennie zaufanie.
Widzenie i Czarowanie: Fail
Rzucanie: Sukces (porąbałam kostki, ale sprawdziłam i nadal jest sukces)