Drink, który wypiła spowodował, że doświadczyła nagłego przypływu energii zdecydowanie czuła się po nim lepiej niż po tym pierwszym, jakby wieczór dopiero się zaczął, a cała zabawa miała wreszcie nadejść. Nic jeszcze nie było stracone, jej nastawienie raptownie się zmieniło, czuła, że żyje.
Na całe szczęście Perseus wydawał się ignorować jej wcześniejsze zaczepki, powinna go chyba za to przeprosić, chociaż nie do końca wiedziała, co właściwie się wydarzyło, to faktycznie mogły być te drinki, których efektu nie można było przewidzieć, nie był to jednak odpowiedni moment na to, aby się przed nim tłumaczyć. Szczególnie, że wydawał się tym nie przejmować.
Była też bardzo nieprzyjemna dla Samuela, zupełnie niepotrzebne komentarze padały z jej ust, wcale nie chciała tego mówić i myślała zupełnie przeciwnie, tyle, że coś nie dawało jej mówić prawdy. Pod postacią niedźwiedzia jednak jej słowa spłynęły po nim jak po kaczce, a może to tylko pozory?
Wtedy podeszła do nich kobieta. Figg przez chwilę musiała się zastanowić kim jest, bardzo szybko jednak połączyła twarz z personaliami, w końcu czytała większość czarodziejskich czasopism, a o tej, która się przy nich pojawiła znalazło się w nich kilka artykułów. Jedna z osób, którym w Beltane przytrafiło się coś dziwnego, ciekawe, czy miała dłonie zimne jak lód, tak jak Patrick, któremu zdarzyło się to samo. Sauriel wspominał jej co nieco o swojej narzeczonej, zapomniał jednak powiedzieć Figg, jaka była piękna. Uśmiechnęła się do niej ciepło na przywitanie.
- Cześć. Tak, te drinki są bardzo podejrzane. - Najwyraźniej nie tylko ona odczuwała dziwne efekty, to dobrze - przynajmniej wszyscy mieli tego świadomość. Zawsze łatwiej będzie się można wytłumaczyć z jakichś głupot zrobionych pod wpływem magicznych trunków.
Erik dostał drinka od Blacka i najwyraźniej to zadziałało, przestał unosić się ku górze. Całe szczęście, szkoda by było, żeby spędził w powietrzu całą potańcówkę. - Och tak, bo najlepiej wszystkie twoje problemy i niepowodzenia zrzucić na mnie, czyż nie? - Uniosła pytająco brew spoglądając na przyjaciela. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby przeżyli przy tych wszystkich osobach kłótnię z serii tych rodzeństwa. Nie ciągnęła jednak tematu, żeby przypadkiem się za bardzo nie zaangażować w tę drobną sprzeczkę. Szybka zmiana tematu oddaliła jej myśli od ostatniej wspólnej popijawy, która skończyła się dla niej dość niefortunnie, to wtedy napisała ten nieszczęsny list, który do niej wrócił.
Niedźwiedź wrócił do swej ludzkiej formy. Nie musiał już pilnować Erika, bo ten przestał fruwać. Wszystko wydawało się wracać do porządku o ile właściwie jakikolwiek tutaj wcześniej istniał. Wtedy Longbottom oznajmił, że idzie do łazienki, posłała mu zabójcze spojrzenie. No tak, zostawi ją tutaj w towarzystwie Blacka, któremu kiedyś obgryzła laskę, przepięknej Victorii, która była narzeczoną jej przyjaciela, której nie zdążył jej przedstawić i Sama. Świetnie, kurwa naprawdę świetnie. Nie miała możliwości oponować, bo sobie poszedł - taki to był z niego przyjaciel. Stała więc uśmiechając się do siebie, nie do końca wiedząc, jak zagaić dalszą rozmowę.
Zauważyła, że Samuel wypił drinka, którego wręczył mu Erik. Wtedy wszystko wydarzyło się bardzo szybko, nim zdążyła się odezwać, zareagować została pociągnięta przez niego na parkiet. - Tańczmy. - Powiedziała jeszcze do niego cicho. Właściwie miała tyle energii, że dobrze było ją spożytkować w jakiś sposób. Oby się tylko nie wywaliła na tym parkiecie, chociaż z tego, co pamiętała, to Sam w przeciwieństwie do niej całkiem nieźle radził sobie z tańcem, może nie będzie tak źle?