20.02.2024, 23:24 ✶
Dalej rozmawiam z Sebastianem o Brennie. Próbuję użyć aurowidzenia na Alastorze. Obserwuję scenkę z niedźwiedziem i Erikiem, ale nie reaguję. Podchodzimy po drinka dopiero jak robi się tam luźniej. Witam się z Victorią. Próbuję odczytać Brennę i Samuela.
!magicznydrink
Patrick wzruszył beztrosko ramionami. Kiedy tak patrzył na niektórych uczestników zabawy, jego rozpięty kołnierzyk wydawał mu się nawet nie niegroźną fanaberią, ale nadmiernym purytanizmem.
Uśmiechnął się pod nosem, gdy Sebastian podchwycił temat Brenny. Kątem oka popatrzył na egzorcystę, zastanawiając się, czy on w ogóle zdawał sobie sprawę z tego, jaką estymą darzył akurat tę brygadzistkę. Pewnie nie. Jakkolwiek Patrick lubił McMillana, lubił go nawet dużo wcześniej, jeszcze za nim doszło nie tylko do ich rozmowy w maju, ale nawet przed sprawą z kryształową czaszką, tak zawsze wydawało mu się, że Sebastian był za bardzo skupiony na… na świecie niematerialnym, by spoglądać na ludzi dookoła. I po tym jak auror dowiedział się o jego talencie zaczął nawet to rozumieć.
- To jest właśnie szybkość z jaką przyswaja wiedzę – zażartował. Od wazonu z pojedynczym duchem do kryształowej czaszki z dwunastoma duchami pod koniec weekendu. – Pomyśl, o ile nudniejsze wiódłbyś życie, gdyby nie zaczęła cię nawiedzać. Ale tak na poważnie, jeśli chodzi o duchy i sprawy kryminalne, to Brenna po prostu drąży. Niby to Mavelle ma nosa, ale czego Brenna nie wyczuje do tego dokopie się pracą własnych rąk… - albo łap, gdy będzie kopała jako pies. Patrick daleki był od zastanawiania się skąd wziął się w niej ten nieskończony upór, który nie pozwalał siąść na tyłku i odpocząć, ale to dzięki niemu była tak dobrze poinformowana w wielu sprawach.
Steward zmarszczył brwi, gdy Sebastian z kimś się przywitał na odległość. Odruchowo powiódł wzrokiem w tamtą stronę a potem dostrzegł Moody’ego. I ta znajomość wcale a wcale nie zdziwiła Patricka. Na dobrą sprawę McMillan pewnie znał nieźle wszystkich aurorów w Ministerstwie Magii. A jednak, pewnie przez fakt, że Alastor był oklumentą, spróbował dostrzec to, co ukrywał.
- Patrz. Mamy komplet – zażartował za to, gdy dostrzegł, że Sebastian wyciągnął z koszyczka pierścionek. Owinął swoją szyję czarnym szalem. Zachowywał się tak, jakby zupełnie nie przeszkadzało mu, że srebrzyły się na nim gwiazdy a on – poważny pan auror – mógł przez to wyglądać, zwyczajnie, głupio. – Masz rację, ten kołnierzyk był stanowczo zbyt odważny.
Nieświadomy tego, czego naprawdę dotyczył komentarz Sebastiana, Patrick parsknął pod nosem z niedowierzaniem. Sam nie wiedział, na co właściwie patrzył: na Erika, na niedźwiedzia, na… Naprawdę Brenna zorganizowałaby to przedstawienie tylko po to, żeby gościom się nie nudziło? Wszystko co tam się działo, działo się dość szybko i może przez to Steward z góry odrzucił ten pomysł.
- Cofam to, co powiedziałem o kontrowersjach – rzucił, choć nie brzmiał już na tak rozbawionego jak sekundę wcześniej. Wyglądało na to, że wszystko dobrze się skończyło: niedźwiedź z powrotem stał się człowiekiem a Erik przestał lewitować. – Nie masz ochoty na małego drinka? – zapytał Patrick, zmierzając z Sebastianem w tamtą stronę. – Rozluźnisz się trochę.
Akurat zrobiło się luźniej w pobliżu barmana.
- Dzień dobry, Victorio – przywitał się z aurorką, zamawiając drinka. - Znasz może Sebastiana? - dopytał, w razie czego gotowy ich sobie przedstawić. A potem przystanął, opierając się biodrami o blat baru. Patrzył na niektórych gości, próbując ich odczytać.
Odkryj wiadomość pozafabularną
!magicznydrink
Patrick wzruszył beztrosko ramionami. Kiedy tak patrzył na niektórych uczestników zabawy, jego rozpięty kołnierzyk wydawał mu się nawet nie niegroźną fanaberią, ale nadmiernym purytanizmem.
Uśmiechnął się pod nosem, gdy Sebastian podchwycił temat Brenny. Kątem oka popatrzył na egzorcystę, zastanawiając się, czy on w ogóle zdawał sobie sprawę z tego, jaką estymą darzył akurat tę brygadzistkę. Pewnie nie. Jakkolwiek Patrick lubił McMillana, lubił go nawet dużo wcześniej, jeszcze za nim doszło nie tylko do ich rozmowy w maju, ale nawet przed sprawą z kryształową czaszką, tak zawsze wydawało mu się, że Sebastian był za bardzo skupiony na… na świecie niematerialnym, by spoglądać na ludzi dookoła. I po tym jak auror dowiedział się o jego talencie zaczął nawet to rozumieć.
- To jest właśnie szybkość z jaką przyswaja wiedzę – zażartował. Od wazonu z pojedynczym duchem do kryształowej czaszki z dwunastoma duchami pod koniec weekendu. – Pomyśl, o ile nudniejsze wiódłbyś życie, gdyby nie zaczęła cię nawiedzać. Ale tak na poważnie, jeśli chodzi o duchy i sprawy kryminalne, to Brenna po prostu drąży. Niby to Mavelle ma nosa, ale czego Brenna nie wyczuje do tego dokopie się pracą własnych rąk… - albo łap, gdy będzie kopała jako pies. Patrick daleki był od zastanawiania się skąd wziął się w niej ten nieskończony upór, który nie pozwalał siąść na tyłku i odpocząć, ale to dzięki niemu była tak dobrze poinformowana w wielu sprawach.
Steward zmarszczył brwi, gdy Sebastian z kimś się przywitał na odległość. Odruchowo powiódł wzrokiem w tamtą stronę a potem dostrzegł Moody’ego. I ta znajomość wcale a wcale nie zdziwiła Patricka. Na dobrą sprawę McMillan pewnie znał nieźle wszystkich aurorów w Ministerstwie Magii. A jednak, pewnie przez fakt, że Alastor był oklumentą, spróbował dostrzec to, co ukrywał.
- Patrz. Mamy komplet – zażartował za to, gdy dostrzegł, że Sebastian wyciągnął z koszyczka pierścionek. Owinął swoją szyję czarnym szalem. Zachowywał się tak, jakby zupełnie nie przeszkadzało mu, że srebrzyły się na nim gwiazdy a on – poważny pan auror – mógł przez to wyglądać, zwyczajnie, głupio. – Masz rację, ten kołnierzyk był stanowczo zbyt odważny.
Nieświadomy tego, czego naprawdę dotyczył komentarz Sebastiana, Patrick parsknął pod nosem z niedowierzaniem. Sam nie wiedział, na co właściwie patrzył: na Erika, na niedźwiedzia, na… Naprawdę Brenna zorganizowałaby to przedstawienie tylko po to, żeby gościom się nie nudziło? Wszystko co tam się działo, działo się dość szybko i może przez to Steward z góry odrzucił ten pomysł.
- Cofam to, co powiedziałem o kontrowersjach – rzucił, choć nie brzmiał już na tak rozbawionego jak sekundę wcześniej. Wyglądało na to, że wszystko dobrze się skończyło: niedźwiedź z powrotem stał się człowiekiem a Erik przestał lewitować. – Nie masz ochoty na małego drinka? – zapytał Patrick, zmierzając z Sebastianem w tamtą stronę. – Rozluźnisz się trochę.
Akurat zrobiło się luźniej w pobliżu barmana.
- Dzień dobry, Victorio – przywitał się z aurorką, zamawiając drinka. - Znasz może Sebastiana? - dopytał, w razie czego gotowy ich sobie przedstawić. A potem przystanął, opierając się biodrami o blat baru. Patrzył na niektórych gości, próbując ich odczytać.
Alastor
Samuel
Brenna
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Samuel
Rzut PO 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Brenna
Rzut PO 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!