• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent

[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#18
21.02.2024, 00:29  ✶  

W swych emocjach był jak wahadło wróżbity rozkołysane nad dłonią, jak zepsuty metronom wpędzający muzyka w furię, jak spienione fale rozbijające się o klify; zmienny, nieprzewidywalny, zbyt rozedrgany. Chciał być zrozumiany - chciał zrozumieć sam siebie - a jednocześnie lękał się, żył w ciągłym przeświadczeniu, że jeśli się przed kimś otworzy, że jeśli pozwoli komuś dotknąć najbardziej newralgicznych fragmentów swej duszy, na jaw wyjdą wszystkie obmierzłości jakich się dopuścił, grzechy plamiące jego duszę czernią, głęboką jak otchłań, z której nie ma powrotu. On także któregoś dnia tam trafi; nie miał co do tego żadnych wątpliwości.

Bowiem Perseus był wyklęty we wszystkich religiach. Był człowiekiem, przed którym przestrzegali kapłani pod wysokimi sklepieniami świątyń i kaznodzieje głoszący swe prawdy przy autostradach. Potępiony, przeklęty, skazany na męki.

Jadeit skrzący się w oczach był znakiem ostrzegawczym; drobnym mankamentem nadanym mu przez Matkę ku przestrodze dla tych, którzy zanadto zbliżą się do Blacka, rodzicielskim palcem wskazującym na niego ze słowami "trzymaj się od takich ludzi z daleka". Perseus bowiem był zachłanny, był jak pasożyt owijający się wokół swej ofiary, zachłannie czerpiąc ze wszystkiego, co mu się zaoferowało, bezczelnie wyciągając ręce po więcej, i więcej. Każdy zasługuje na to, co anielskie. Każdy, tylko nie ja. Bo nie uważał się za dobrą osobę, bo gardził sobą bardziej, niźli wszyscy jego wrogowie razem wzięci byli w stanie, bo nienawidził twarzy, którą oglądał w lustrze, więc po wyprowadzce byłej żony zakrył wszystkie lustra w domu, by ten blady, żałosny człowiek z podkrążonymi oczami nie straszył go swoją obecnością.

Sądzisz, że jest dla mnie wybawienie? Że to ty jesteś w stanie mnie ocalić? Nikt nie potrafi. Nikt nie powinien, zwłaszcza ty, Synu Afrodyty, któremu pisane jest światło. Wiem, że jesteś splamiony swymi własnymi winami, wiem, że ta śnieżna biel twego odzienia ma powierzchownie przywrócić ci niewinność, lecz czegokolwiek się nie dopuściłeś, nie szukaj we mnie swojego odkupienia. Nie wystawiaj swych wiotkich dłoni na moje kły. Ratuj w pierwszej kolejności siebie, nie mnie, spisanego już na straty!

Pytany o swą pracę potrafił ubrać w szaty eufemizmów koszmary, z którymi musiał się zmagać. Beznamiętnie opowiadać o tragediach, które rozgrywały się na jego oczach. Umiał przedstawić siebie jako bohatera, który wyciąga dłoń do tych, którzy zbłądzili w mroku. W rzeczywistości jednak Perseus sam tkwił w ciemności; w tym ciemnym pokoju bez wyjścia, w którym ściany z każdą chwilą napierały na niego coraz mocniej i mocniej, aż czuł, że brakuje mu tchu. Spotykając inną zagubioną duszę mógł jedynie pokazać jej, jak nie oszaleć we wszechobecnej ciemności, jak utrzymywać się na powierzchni w morzu wszechogarniającej rozpaczy; nigdy jednak jak przez nie przepłynąć. Mógł uczynić ból bardziej znośnym, popchnąć w stronę nikłego światła, które migotało w oddali od czasu do czasu. Sam nie chciał opuszczać ciemności. Ona bowiem była wszystkim co znał, światem, w którym nauczył się jak funkcjonować, dokładnie tym, na co zasługiwał. Ciemność była bolesna, lecz niosła ze sobą także swoisty komfort; potrafiła ukryć go pod swym czarnym woalem, zamaskować to, jak bardzo kruchą i przerażoną istotą był Perseus.

Laurent Prewett budził w nim bardzo sprzeczne ze sobą uczucia. Z jednej strony chciał skryć go pod swymi żałosnymi, poranionymi skrzydłami. Zamknąć w swoich dłoniach i chronić jak iskrę niesioną tym, którzy jej potrzebowali. Sam jej przecież potrzebował; jej ciepła i blasku, dzięki którym łatwiej byłoby przetrwać ten trawiący go mrok. Z drugiej jednak strony całe ciało magipsychiatry napinało się w geście niewypowiedzianego protestu, jakby to, co ten chłopak mówił, stanowiło jakąś obrzydliwość. Przestań, ja na to nie zasługuję, chciał powiedzieć, wykrzyczeć mu w twarz. Przestań być dla mnie dobry. Przestań mi wmawiać, że zasługuję na coś więcej niż splunięcie w zaułkach Nokturnu.

— W takim razie znajdziemy przyczynę tych emocji — odpowiedział serdecznie, przeklinając się w myślach za to, że w ogóle podsunął mu taki pomysł. Nie chciał, aby chłopak przeżywał to samo, co on, tę palącą nienawiść do samego siebie, zżerającą go do środka. Emocję zbyt trudną, by stłamsić ją w swoim wnętrzu, więc kierowaną na zewnątrz, do świata, do innych ludzi. Nie chciał, by Laurent stoczył się w dół, by spadał bezbronny tego samego zbocza, z którego niegdyś spadł Perseus. 

Zaraz jednak na jego twarzy wykwitł smutek; westchnął zrezygnowany i usiadł na tym nieszczęsnym stoliku do kawy naprzeciwko chłopaka. Przez moment nic nie mówił, patrzył tylko na niego przenikliwie tymi swoimi czarnymi jak węgiel oczami, a w dłoniach nerwowo obracał stetoskop. Toczył właśnie bardzo ciężką walkę z samym sobą; z jednej strony pragnął jego uwagi, jego uwielbienia i gotowości do ruszenia mu na ratunek. Pragnął poczucia, że jest dla kogoś ważny i że może się przy kimś czuć bezpiecznie (co było właśnie objawem jego zachłanności, ponieważ jego relacji z prawie-żoną nie można niczego zarzucić, a z pewnością próżno doszukiwać się w niej jakiegoś emocjonalnego deficytu doznawanego przez Perseusa). Nie mógł jednak pozwolić Laurentowi na więcej; nie tylko ze względu na etykę zawodową, swoją renomę i zbliżający się ślub, lecz także ze względu na samego Laurenta. Black nie był mężczyzną dla niego. Nie byłby nim nawet, gdyby spotkali się w innym czasie, w innych okolicznościach.

Wziął kilka głębokich wdechów zanim zadecydował co powinien powiedzieć. Miał wrażenie, że jego żołądek nieprzyjemnie się kurczy, jakby miał zaraz wyrzucić z siebie całą swoją skromną zawartość. Zamknął na chwilę powieki, jakby mając nadzieję, że wszystko to jest jedynie jakimś snem, przykrą i niezręczną marą, z której zaraz się wybudzi, lecz kiedy ponownie otworzył oczy, a chłopak dalej się w niego wpatrywał, Perseus zrozumiał, że to dzieje się naprawdę.

Najbardziej obawiał się tego, że go skrzywdzi.

— Panie Prwett... — zaczął swym łagodnym barytonem, czując bolesne ukłucie w sercu; oto moment, w którym musi zadać cios także i temu niewinnemu stworzeniu — Jeśli mam panu pomóc, nie może pan zachowywać się w stosunku do mnie w ten sposób. Proszę nie zrozumieć mnie źle; w innych okolicznościach pańskie słowa sprawiłyby mi ogromną radość. Teraz jednak znajdujemy się na sesji terapeutycznej, a to wymaga od nas wytyczenia i trzymania się pewnych granic.

Upuścił stetoskop, ale nie kwapił się do tego, aby go podnieść. Zamiast tego pochylił się w stronę Laurenta, ujął jego dłonie i...

— Nie mogę uleczyć pańskiej samotności, ale zrobię wszystko, by była dla pana mniej straszna.



[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (11823), Perseus Black (10053)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 00:05
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 16.11.2023, 13:38
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 16.11.2023, 16:35
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 28.12.2023, 22:33
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.12.2023, 00:53
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 02:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.01.2024, 12:43
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 22:28
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 00:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 02:52
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 13:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 21:21
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 23:36
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 06.01.2024, 22:40
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 14:04
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 05.02.2024, 14:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 19:23
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 21.02.2024, 00:29
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 17:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 03.04.2024, 20:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.04.2024, 00:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 08.06.2024, 21:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 14:17
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 13.06.2024, 11:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa