Robiła, co mogła, naprawdę, bardzo się starała nadążyć w tym tańcu, nie podeptać Petera, nie wyrżnąć na głupi ryj – i to wszystko udało się osiągnąć. Zdołała nawet się uśmiechnąć i zawirować kilka razy, bo jej partner, rozochocony, zakręcił nią kilka razy, aż poczuła, że świat odrobinę się kręci i faluje. To wszystko jednak było na nic, bo tłum to nie przy nich wiwatował i klaskał najbardziej… a przy Cathalu i jego blondynie.
To, co czuła Ginny, to nawet nie było rozczarowanie. Była zawiedziona. Odrobinę próbowała się uśmiechać do Petera, ale ze znacznie mniejszym entuzjazmem niż dotychczas, musząc znosić smak porażki. A naprawdę nie umiała przegrywać. Tylko tu nie bardzo miała nawet, co zrobić. Bo co, miałaby wyciągnąć różdżkę i skleić nogi blondynki? Sprawić, by się wywaliła w tańcu? No nie, to nie wchodziło w grę, bo nadal miała mózg i nie chciała nikomu zrobić krzywdy, ani tym bardziej narazić się pogwałcenie kodeksu tajności i na zdradzenie przed mugolami magii. Musiała więc znieść ten gorzki smak. I chciała się z tego parkietu ulotnić jak najszybciej. Klaskanie z jej strony było zdawkowe i bez uśmiechu, kiedy wręczali nagrodę „parze numer dwa”, a kiedy Peter próbował coś do niej powiedzieć, to nawet go jakoś specjalnie nie zachęciła, jakby to miała normalnie w zwyczaju.
Na „ta pani jest ze mną” też nic nie powiedziała, uśmiechnęła się tylko kpiąco. Ale pożegnała się z Peterem zdawkowo i z ulgą zeszła z tego parkietu. Nie tak wyobrażała sobie ten wieczór i wspólną zabawę. Bo miała się bawić i cieszyć, a nie dąsać, bo nie potrafiła przegrywać – źle to znosiła, chociaż widać było, że się nie odzywała, by nie powiedzieć o kilka słów za dużo. Bardzo, bardzo starała się nad sobą panować, nad emocjami i nad tą bzdurną złością. Chciała to znieść z godnością, ale kosztowało ją to o wiele za dużo samozaparcia, niż powinno.
– Wolę się napić – wyrzuciła z siebie i nie było zwyczajowych przekomarzanek z jej strony. Jakoś… W tej chwili nie miała ochoty tańczyć, bo popsuł jej się humor. Pewnie nie potrwa to długo, ale nie ddało się ukryć, że była teraz nabzdyczona.