02.12.2022, 04:19 ✶
Pozwolił, aby w pamięć wryło mu się imię i nazwisko, dopasował sobie je też do młodej twarzy, wymuszenie uprzejmego uśmiechu, za którym wszyscy się w takich sytuacjach kryli, też on sam, i kolejnych słów, które dziewczyna w jego stronę wypowiedziała. Sam zerknął mimochodem w stronę tańczących, ale nie widząc tam nic interesującego upił odrobinę szampana pozwalając, aby wcześniej przybrany uśmiech zelżał, a jego twarz przybrała smutniejszego, bledszego wyrazu komponując się idealnie pogrzebowe z dobranym, czarnym garniturem i blond włosami w lekkim nieładzie, co też nie było jego codziennością.
- Miło mi poznać - odparł wpierw pozwalając sytuacji płynąć i się rozwijać. Zaproponował kobiecie współpracę, głownie dlatego że młodsi dziennikarze byli wciąż nieprzeżarci strukturami wydawnictw, być może bardziej podatni na manipulacje, ale też skorzy do współpracy, przynajmniej tak wnioskował ze swojego doświadczenia. Nie mial jednak pewności, że wszystko pójdzie po jego myśli, bo mimo że plan, aby podejść do prasy opracowywał jeszcze w domu, tak nie był pewien z jaką osobą będzie miał do czynienia - to wciąż był teren do wybadania.
- Aktualnie jeden, wysoki, o nazwisku Longbottom. Jeżeli chodzi o te późniejsze 'nowe' to będą mogły mieć różne kształty w zależności od artykułu, który przeczytam jutro w gazecie - odpowiedział pewnie, ale nie na tyle bezpośrednio, aby brzmieć niegrzecznie czy impertynencko. Nie wciskał w swoją wypowiedź pewności, ze wszystko pójdzie po jego myśli, chociaż implikował, ze taką ma nadzieję, jeżeli jakakolwiek współpraca ma być owocna. Nie podpisuje się umowy bez uprzedniego sprawdzenia, że wszystko przebiegnie fair, a w takich wypadkach owy 'kontrakt' nie dość, że był niepisany to jeszcze posiadał okres próbny.
- Przechodząc do konkretów, bo to na nich ci zależy. - nie przeszkadzało mu szybkie przejście do pytań, jakie Lockhart chciała mu zadać - Moja świętej pamięci żona na pewno by się cieszyła, że tyle pieniędzy przeznaczone jest na szczytny cel. Nie ma w moim przyjściu tutaj żadnego innego powodu, jak fakt, że bardzo lubiła tego typu wydarzenia i cieszyła się na pomoc, dla tych, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują. Tak duża kwota, którą udało mi się przekazać jest uczczeniem jej pamięci. Przedkładam takie kwestie wyżej niż własne samopoczucie i potrzebę żałoby, uważam, ze działanie to coś, co pozwala lepiej wyrazić nasze prawdziwe intencje. - wyjaśnił dobierając słowa w naturalnym dla siebie porządku i brzmieniu, nie przedarła się przez nie ani nawet ćwierć nuty fałszu, a samo spojrzenie Malfoya wyrażało może nie troskę, ale głęboki smutek nad tym, że żony z nim tutaj zabrakło i, ze nie mogła osobiście pomóc, mimo że bardzo chciała.
Zaraz też odwrócił głowę odnajdując w tłumie Erika. Sytuacja z Norą oraz podgryzaniem laski Perseusa wydała się opanowała, więc uniósł dłoń machając do Longbottoma, aby zwrócić na siebie jego uwagę i przywołać do siebie oraz Daisy. Wiedział, że ten nie przepada za prasą, ale jeżeli obydwaj mogli mieć wywiad z głowy za jednym zamachem, w dodatku dać dziennikarce faktyczny materiał na napisanie go i zrobienie pozowanego zdjęcia, tak żadna ze stron nie powinna narzekać.
- Miło mi poznać - odparł wpierw pozwalając sytuacji płynąć i się rozwijać. Zaproponował kobiecie współpracę, głownie dlatego że młodsi dziennikarze byli wciąż nieprzeżarci strukturami wydawnictw, być może bardziej podatni na manipulacje, ale też skorzy do współpracy, przynajmniej tak wnioskował ze swojego doświadczenia. Nie mial jednak pewności, że wszystko pójdzie po jego myśli, bo mimo że plan, aby podejść do prasy opracowywał jeszcze w domu, tak nie był pewien z jaką osobą będzie miał do czynienia - to wciąż był teren do wybadania.
- Aktualnie jeden, wysoki, o nazwisku Longbottom. Jeżeli chodzi o te późniejsze 'nowe' to będą mogły mieć różne kształty w zależności od artykułu, który przeczytam jutro w gazecie - odpowiedział pewnie, ale nie na tyle bezpośrednio, aby brzmieć niegrzecznie czy impertynencko. Nie wciskał w swoją wypowiedź pewności, ze wszystko pójdzie po jego myśli, chociaż implikował, ze taką ma nadzieję, jeżeli jakakolwiek współpraca ma być owocna. Nie podpisuje się umowy bez uprzedniego sprawdzenia, że wszystko przebiegnie fair, a w takich wypadkach owy 'kontrakt' nie dość, że był niepisany to jeszcze posiadał okres próbny.
- Przechodząc do konkretów, bo to na nich ci zależy. - nie przeszkadzało mu szybkie przejście do pytań, jakie Lockhart chciała mu zadać - Moja świętej pamięci żona na pewno by się cieszyła, że tyle pieniędzy przeznaczone jest na szczytny cel. Nie ma w moim przyjściu tutaj żadnego innego powodu, jak fakt, że bardzo lubiła tego typu wydarzenia i cieszyła się na pomoc, dla tych, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują. Tak duża kwota, którą udało mi się przekazać jest uczczeniem jej pamięci. Przedkładam takie kwestie wyżej niż własne samopoczucie i potrzebę żałoby, uważam, ze działanie to coś, co pozwala lepiej wyrazić nasze prawdziwe intencje. - wyjaśnił dobierając słowa w naturalnym dla siebie porządku i brzmieniu, nie przedarła się przez nie ani nawet ćwierć nuty fałszu, a samo spojrzenie Malfoya wyrażało może nie troskę, ale głęboki smutek nad tym, że żony z nim tutaj zabrakło i, ze nie mogła osobiście pomóc, mimo że bardzo chciała.
Zaraz też odwrócił głowę odnajdując w tłumie Erika. Sytuacja z Norą oraz podgryzaniem laski Perseusa wydała się opanowała, więc uniósł dłoń machając do Longbottoma, aby zwrócić na siebie jego uwagę i przywołać do siebie oraz Daisy. Wiedział, że ten nie przepada za prasą, ale jeżeli obydwaj mogli mieć wywiad z głowy za jednym zamachem, w dodatku dać dziennikarce faktyczny materiał na napisanie go i zrobienie pozowanego zdjęcia, tak żadna ze stron nie powinna narzekać.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦