21.02.2024, 06:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2024, 06:23 przez Dora Crawford.)
rozmawian z Neilem
Dora albo była fenomenalna w udawaniu, że nie zwraca uwagę na to jak Neil się potyka o własne słowa w rozmowie z nią, albo zwyczajnie się tym nie przejmowała. W każdym razie, siedziała sobie, wsparta nonszalancko jedną ręką o oparcie krzesła, a w drugiej trzymając kieliszek z alkoholem. No i uśmiechała się do niego, w ten zachęcający, ciepły sposób.
- Oooo, Beauxbatons, zawsze byłam ciekawa jak tam jest. I Francja, wydaje się takim przyjemnym miejscem. - rozmarzyła się nawet odrobinkę, bo zawsze chętnie czytała o innych, odległych miejscach, ale nigdy nie miała tak naprawdę szans wybrać się w krajoznawcze podróże. - Samuela? - upiła mały łyczek. - Co masz na myśli przez paskudnie? - zapytała i można było uznać, że mówi to z pewną troskę, ale także i konspiracyjnie, jakby nie mogła powstrzymać swojej ciekawości. - Oh, to się zdarza. Nie wszyscy muszą się lubić. Ja sama poznałam go stosunkowo niedawno, kiedy zajmował się moim ogródkiem. Erik niby wspominał, że ktoś ma robić przy domu parę rzeczy, ale się go nie spodziewała i się bałam, że coś się stanie - zamachała nagle ręką, odganiając tamtejsze smutki. A potem, kiedy wysłuchała go do końca, zaśmiała się perliście, rumieniąc się przy ty z pewnym zakłopotaniem.
- Proszę, tylko nie pani. Nie jestem żadną panią. Po prostu Dora, ale jeśli nie czujesz się z tym dobrze, to może być też... - otworzyła usta jakby chciała już coś powiedzieć, ale zacięła się na ułamek sekundy. - Dorothea. Wszyscy i tak mówią na mnie Dora, czasem aż zapominam jak mam na imię, albo to może ten drink? - przyjrzała się kieliszkowi, rumieniąc się jeszcze bardziej. Neil nie był stąd. On nie wiedział i nie był świadomych pewnych rzeczy, a przez to przeszło jej przez myśl, że może jednak powinna skłamać na temat swojego imienia? Morpheus go zaprosił, oczywiście, ale... Miała pełno wątpliwości, ale czuła się z tym podle. - Zajmuję się warzeniem eliksirów i maści. No i mam swój ogródek, czasem sprzedaję też swoje zioła, ale wszystko to raczej na terenie Doliny.
Dora albo była fenomenalna w udawaniu, że nie zwraca uwagę na to jak Neil się potyka o własne słowa w rozmowie z nią, albo zwyczajnie się tym nie przejmowała. W każdym razie, siedziała sobie, wsparta nonszalancko jedną ręką o oparcie krzesła, a w drugiej trzymając kieliszek z alkoholem. No i uśmiechała się do niego, w ten zachęcający, ciepły sposób.
- Oooo, Beauxbatons, zawsze byłam ciekawa jak tam jest. I Francja, wydaje się takim przyjemnym miejscem. - rozmarzyła się nawet odrobinkę, bo zawsze chętnie czytała o innych, odległych miejscach, ale nigdy nie miała tak naprawdę szans wybrać się w krajoznawcze podróże. - Samuela? - upiła mały łyczek. - Co masz na myśli przez paskudnie? - zapytała i można było uznać, że mówi to z pewną troskę, ale także i konspiracyjnie, jakby nie mogła powstrzymać swojej ciekawości. - Oh, to się zdarza. Nie wszyscy muszą się lubić. Ja sama poznałam go stosunkowo niedawno, kiedy zajmował się moim ogródkiem. Erik niby wspominał, że ktoś ma robić przy domu parę rzeczy, ale się go nie spodziewała i się bałam, że coś się stanie - zamachała nagle ręką, odganiając tamtejsze smutki. A potem, kiedy wysłuchała go do końca, zaśmiała się perliście, rumieniąc się przy ty z pewnym zakłopotaniem.
- Proszę, tylko nie pani. Nie jestem żadną panią. Po prostu Dora, ale jeśli nie czujesz się z tym dobrze, to może być też... - otworzyła usta jakby chciała już coś powiedzieć, ale zacięła się na ułamek sekundy. - Dorothea. Wszyscy i tak mówią na mnie Dora, czasem aż zapominam jak mam na imię, albo to może ten drink? - przyjrzała się kieliszkowi, rumieniąc się jeszcze bardziej. Neil nie był stąd. On nie wiedział i nie był świadomych pewnych rzeczy, a przez to przeszło jej przez myśl, że może jednak powinna skłamać na temat swojego imienia? Morpheus go zaprosił, oczywiście, ale... Miała pełno wątpliwości, ale czuła się z tym podle. - Zajmuję się warzeniem eliksirów i maści. No i mam swój ogródek, czasem sprzedaję też swoje zioła, ale wszystko to raczej na terenie Doliny.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.