21.02.2024, 21:52 ✶
W domu poruszał się bez laski - nieco niezdarnie, utykając na prawą nogę - ale bez problemu przyniósł srebrną tacę z dwiema filiżankami earl greya i maślanymi ciasteczkami. Nawet jeśli chłopak nie słodził, istniała szansa, że skusi się na cukier pod inną postacią - przynajmniej tak robił Perseus, aby zachować równowagę. Poza tym, sam miał na nie ogromną ochotę.
Tak więc siedzieli na fotelach naprzeciwko siebie, oddzieleni bezpieczną granicą w postaci niskiego stolika. Neil, powtórzył w myślach jego imię. Neil. Ładnie i miękko. Pasowało do całej jego eterycznej sylwetki.
— Wprowadziłem się tutaj pod koniec ubiegłego roku z moją byłą żoną. Pracuję w Dolinie Godryka, niekiedy po kilkanaście godzin dziennie. Nie jestem więc zaskoczony, że nigdy wcześniej mnie tu nie spotkałeś. Sam nie znam imion większości swoich sąsiadów — uśmiechał się serdecznie, nieco pobłażliwie. Zaraz potem spoważniał, założył nogę na nogę i spojrzał na Neila badawczo.
— Nie przyszedłeś tutaj na zapoznawczą pogawędkę — to nie było nawet pytanie, a stwierdzenie suchego faktu — Opowiedz, co się dzieje. Spróbuję ci pomóc.
Nie wyciągał notesu, jak miał to w zwyczaju przy swoich pacjentach. Po pierwsze, nie była to do końca terapia, nie w myśl czarodziejskiego prawa. Po drugie, chłopak wydawał się wystarczająco wystraszony i niepewny, aby dodatkowo go stresował faktem, że być może gdzieś, na jakiś kartkach zapełnionych koślawym pismem magipsychiatry, znajdował się dowód, że kiedykolwiek do niego przyszedł. Nawet jeśli, korzystanie z jego pomocy nie było przecież niczym wstydliwym...
Tak więc siedzieli na fotelach naprzeciwko siebie, oddzieleni bezpieczną granicą w postaci niskiego stolika. Neil, powtórzył w myślach jego imię. Neil. Ładnie i miękko. Pasowało do całej jego eterycznej sylwetki.
— Wprowadziłem się tutaj pod koniec ubiegłego roku z moją byłą żoną. Pracuję w Dolinie Godryka, niekiedy po kilkanaście godzin dziennie. Nie jestem więc zaskoczony, że nigdy wcześniej mnie tu nie spotkałeś. Sam nie znam imion większości swoich sąsiadów — uśmiechał się serdecznie, nieco pobłażliwie. Zaraz potem spoważniał, założył nogę na nogę i spojrzał na Neila badawczo.
— Nie przyszedłeś tutaj na zapoznawczą pogawędkę — to nie było nawet pytanie, a stwierdzenie suchego faktu — Opowiedz, co się dzieje. Spróbuję ci pomóc.
Nie wyciągał notesu, jak miał to w zwyczaju przy swoich pacjentach. Po pierwsze, nie była to do końca terapia, nie w myśl czarodziejskiego prawa. Po drugie, chłopak wydawał się wystarczająco wystraszony i niepewny, aby dodatkowo go stresował faktem, że być może gdzieś, na jakiś kartkach zapełnionych koślawym pismem magipsychiatry, znajdował się dowód, że kiedykolwiek do niego przyszedł. Nawet jeśli, korzystanie z jego pomocy nie było przecież niczym wstydliwym...
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory