21.02.2024, 16:07 ✶
Aidan ustawił się za Brenną tak, jakby robił za jej ochroniarza. Był od niej wyższy, lecz nie na tyle, by górować znacznie nad koleżanką. W teorii wyglądało tak, jakby po prostu wlepiał wzrok w Larka i wyglądał groźnie, aczkolwiek prawda była odrobinę inna. Podczas gry on stał z pozoru nieruchomo, funkcjonariusz skupił całą swoją uwagę na mówiącej Longbottom, dając mu możliwość przesunięcia odrobinę ręki. Rzucił confundusa w stronę Larka, nie mając zamiaru dłużej czekać, bo na co? Żeby nabrał jeszcze więcej podejrzeń? Tylko by im problemów narobił.
rzut
Mężczyzna zamrugał, czując się... Dziwnie. Na chwilę przeniósł wzrok na Aidana, a potem znowu na Brennę. Wydawało mu się, że mówi z sensem, a przecież pokazała mu odznakę. Westchnął, nie rozluźniając się jednak zbytnio. Wyglądało na to, że jest odrobinę skołowany, lecz jego podświadomość każe zachować mu czujność. Spojrzał na zdjęcie i pokręcił przecząco głową.
- Nie, nie rozpoznaję go - powiedział po kilkusekundowej chwili zastanowienia. Potrząsnął głową, a wyraz irytacji, który pojawił się u niego na twarzy przed sekundą, zniknął. - Tak, okoliczności zgonu są podobne, jeśli chodzi o Annalise i Mary. Obie były prostytutkami i obie zostały uduszone miękkim przedmiotem - paskiem od szlafroka albo pończochami. Na pewno nie pasem czy drutem, bo to zostawia wyraźniejsze ślady. Nie wiem, kim jest ten mężczyzna, nie mamy jeszcze wykazu klientów obu kobiet. Działamy na strzępkach informacji: wiemy tylko, że pracowały przy Haringey, obie, chociaż widywano je tam ostatnio dość rzadko. Udało nam się porozmawiać z kilkoma dziewczynami, ale wciąż jesteśmy w trakcie przesłuchań. Od niedawna obie dziewczyny celowały w bogatszą klientelę i korzystano z ich usług głównie z poleceń.
Aidan przekrzywił lekko głowę, bo zauważył że zaklęcie, które rzucił, było skuteczne, ale nie tak, jak oczekiwał. Mężczyzna nadal był podejrzliwy i chyba coś ukrywał? Albo po prostu nie wiedział, od czego zacząć, bo nie zadawali mu konkretnych pytań. Na razie jednak Parkinson postanowił się nie odzywać, by nie wprowadzić dodatkowego zamieszania i nie ryzykować, że czar zniknie szybciej, niż powinien, skoro teraz Lark skupiał się na rozmowie z Brenną.
rzut
Mężczyzna zamrugał, czując się... Dziwnie. Na chwilę przeniósł wzrok na Aidana, a potem znowu na Brennę. Wydawało mu się, że mówi z sensem, a przecież pokazała mu odznakę. Westchnął, nie rozluźniając się jednak zbytnio. Wyglądało na to, że jest odrobinę skołowany, lecz jego podświadomość każe zachować mu czujność. Spojrzał na zdjęcie i pokręcił przecząco głową.
- Nie, nie rozpoznaję go - powiedział po kilkusekundowej chwili zastanowienia. Potrząsnął głową, a wyraz irytacji, który pojawił się u niego na twarzy przed sekundą, zniknął. - Tak, okoliczności zgonu są podobne, jeśli chodzi o Annalise i Mary. Obie były prostytutkami i obie zostały uduszone miękkim przedmiotem - paskiem od szlafroka albo pończochami. Na pewno nie pasem czy drutem, bo to zostawia wyraźniejsze ślady. Nie wiem, kim jest ten mężczyzna, nie mamy jeszcze wykazu klientów obu kobiet. Działamy na strzępkach informacji: wiemy tylko, że pracowały przy Haringey, obie, chociaż widywano je tam ostatnio dość rzadko. Udało nam się porozmawiać z kilkoma dziewczynami, ale wciąż jesteśmy w trakcie przesłuchań. Od niedawna obie dziewczyny celowały w bogatszą klientelę i korzystano z ich usług głównie z poleceń.
Aidan przekrzywił lekko głowę, bo zauważył że zaklęcie, które rzucił, było skuteczne, ale nie tak, jak oczekiwał. Mężczyzna nadal był podejrzliwy i chyba coś ukrywał? Albo po prostu nie wiedział, od czego zacząć, bo nie zadawali mu konkretnych pytań. Na razie jednak Parkinson postanowił się nie odzywać, by nie wprowadzić dodatkowego zamieszania i nie ryzykować, że czar zniknie szybciej, niż powinien, skoro teraz Lark skupiał się na rozmowie z Brenną.