Jakże było jej przyjemnie. Kiedy tak leżała sobie na trawie, świat wydawał się nie istnieć, towarzyszył jej jedynie śpiew ptaków, delikatny wiatr, który muskał jej włosy. Promienie słońca oświetlały jej twarz i przyjemnie ogrzewały ciało. Kochała lato. Zapachy, kolory, nie było piękniejszego czasu. Wszystkie troski w tej chwili wydawały się być bardzo, ale to bardzo daleko. Wsysała w siebie to lato, tak jak pszczoły miały w zwyczaju wysysać miód. Musiała się nim nacieszyć, póki trwało. Wydawała się zbierać wszystko i chować w swoich wspomnieniach, aby wtedy gdy odejdzie mieć jego zapas, który pozwoli jej przezimować. W lecie zawsze chodziło o wolność, młodość, brak szkoły i obowiązków, przygodę i odkrywanie. Dlatego tak bardzo go wyczekiwała, mimo tego, że nie była już dzieckiem i zakończyła edukację, skojarzenia trwały nadal. Oby nigdy tego nie zatraciła.
Jako, że oczy miała przymknięte zaczęła odpływać. Słońce tak miło przygrzało, nie miała nic przeciwko temu, żeby się tu zdrzemnąć, pod chmurką, choć na krótką chwilę. Jedynym argumentem, który był przeciwko wydawała się być jej jasna karnacja, wiedziała, że jeśli przesadzi ze słońcem jeszcze wieczorem będzie przypominać różowego prosiaczka, to nie było wcale problematyczne, gorzej, że będzie piekło, jak sam skurczybyk. Nie raz już się jej zdarzyło przesadzić ze słoneczną kąpielą. No nic, piętnaście minut nie powinno być problemem, prawda? Na pewno uda jej się wstać po tej krótkiej chwili. Do snu zaczęły ją kołysać ptasie śpiewy.
Już prawie zasnęła, kiedy albo jej się wydawało, albo usłyszała głos. Poderwała się do pozycji siedzącej, złapała za bok, żeby sprawdzić, czy ma różdżkę, kto wie, kto mógł się czaić za drzewem? Odetchnęła z ulgą, kiedy poczuła kawałek drewna pod palcami, była bezpieczna.
Na całe szczęście, intruz, który wyłonił się zza drzewa nie wyglądał jej na niebezpiecznego. Puściła więc swój magiczny kijek, przeniosła na niego swoje spojrzenie i uśmiechnęła się promiennie, niczym te promyczki słońca, które dzisiaj wyjątkowo mocno świeciły. - Cześć. - Przywitała się jeszcze, po czym się zaśmiała. - Ty mnie też wystraszyłeś, jeśli mam być szczera. - Nie miała oporów, aby się do tego przyznać. - Nie przeszkadzasz, przecież to nie jest prywatna łąką. - Mogła się spodziewać, że ktoś się tutaj pojawi. - Czego tu szukasz? - Ona odpoczywała, a on zdecydowanie nie wyglądał jakby odpoczywał, chociaż może dopiero miał zamiar to zrobić?