• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu

[31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
21.02.2024, 19:39  ✶  
- Pewnie. Zresztą obawiam się, że w Biurze niektórzy mogliby się zdziwić, że postanowiła rozpocząć oficjalne śledztwo w sprawie ciastka... to znaczy... no dobrze, tak naprawdę to nikt by się nie zdziwił, ale uznaliby mnie za dwa razy bardziej walniętą niż uznają do tej pory, więc chyba jednak wolę postawić na wolny czas - powiedziała Brenna. Nie usiadła, ale podparła się lekko o najbliższe krzesło czy biurko i obserwowała, jak wujek idzie wyrzucić to ciastko za okno. - A w tej stodole, obiecuję, nie znajdziesz ani odrobiny siana.
Nie to, że nie załapała, o czym naprawdę mówił...
Nie próbowała go powstrzymać, skoro miało mu to przynieść satysfakcję, chociaż odnotowała sobie, żeby zejść potem na dół i usunąć je magią, zanim do resztki smakołyka postanowią dobrać się psiaki.
- To nie tak, że nie interesują. Obawiam się, że uwielbiam mieszać się w cudze - stwierdziła, a kąciki ust drgnęły jej odrobinę, bo tak jakby knuła różne rzeczy apropos Franka i Alice, i swego czasu Cameron dostał od niej bilety do wesołego miasteczka. - Ja po prostu w dowolnej książce byłabym nie bohaterką romansu, a tą przyjaciółką głównej bohaterki, która stoi obok, kiedy główny bohater prosi ją do tańca - rzuciła, trochę żartobliwie (a trochę na poważnie, bo zasadniczo to była prawda: jej charakter, zajęcia i to, jakie dziewczyny kręciły się w pobliżu sprawiały, że tak przedstawiała się sytuacja). Oczy pozostały jednak uważne, bo w tonie Morpheusa pobrzmiewało coś smutnego.
- Hm... - mruknęła. Nie odpowiedziała od razu: zdawała się naprawdę zastanawiać nad odpowiedzią, może szukając właściwych słów, a może próbując postawić się w takiej sytuacji.
Czy ona w ogóle kogokolwiek nienawidziła - poza Voldemortem, śmierciożercami i Borginami, przy czym z tych ostatnich jedynie niektórych i to za czyhanie na życie jej rodziny?
- Postarałabym się zareagować tak, żeby mógł jasno stwierdzić, ponad wszelką wątpliwość: nie jest już w stanie mnie poruszyć, nie ma tu ani miłości, ani nienawiści, jest tylko wspomnieniem, które już nie wywołuje żadnych emocji, cieniem, echem i nic a nic mnie nie obchodzi - stwierdziła w końcu z pewnym namysłem, a potem posłała wujowi promienny uśmiech. - Oczywiście, gdyby chodziło o mnie, bo jeżeli chodzi o ciebie, to bardzo chętnie skopię mu tyłek.
Czy wyłapała ten zaimek? Prawdopodobnie. Ostatecznie była gliną. Ba, możliwe, że zrozumiała nagle, że to może być jeden z powodów, dla których Morpheus nigdy nie znalazł żony - że nie chodziło tylko o poświęcenie się pracy. Czy ją zaskoczył? Czy zdało się jej to odrobinę dziwne? Czy potem miała nad tym wyznaniem myśleć? Być może. Longbottomowie byli jedną z najbardziej postępowych rodzin czystej krwi, ale świat czarodziejski był bardziej konserwatywny niż mugolski, a przecież i w tym nie tak dawno temu takie związki były nielegalne. W ich rodach ważna była kwestia dziedzictwa, i nie bez powodu nikt nie przyznawał się do takich rzeczy głośno.
Ale on był jej wujem, kochała go i przecież nic się nie zmieniło. Nie tak naprawdę.
Nie chciała, by czuł, że ma się czego przed nią wstydzić.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2121), Morpheus Longbottom (1624)




Wiadomości w tym wątku
[31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Brenna Longbottom - 13.02.2024, 13:44
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Morpheus Longbottom - 13.02.2024, 22:55
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Brenna Longbottom - 14.02.2024, 13:38
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Morpheus Longbottom - 20.02.2024, 15:40
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Brenna Longbottom - 21.02.2024, 19:39
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Morpheus Longbottom - 22.02.2024, 19:09
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Brenna Longbottom - 25.02.2024, 12:19
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Morpheus Longbottom - 28.02.2024, 14:54
RE: [31.07.72, wieczór] Z bratanicą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu - przez Brenna Longbottom - 29.02.2024, 10:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa