22.02.2024, 00:23 ✶
gadam z neilem
- Może masz rację - przyznała delikatnie, pozornie zgadzając się z nim w tej kwestii. Tak samo jak i myślała, ze Neil mówił teraz zaledwie o tej zewnętrznej, najbardziej wyraźnej warstwie. Była absolutnie przekonana i zakochana w koncepcie tego, jak subtelne różnice czasem pojawiały się w społeczeństwach, które teoretycznie wcale nie miały od siebie tak daleko. Zmieniasz język, zmieniasz buty, jak to można było zawrzeć w skrócie myślowym, jakoby sama lingwistyka była podstawą różnic kulturowych. Już samo to jak konstruowało się zdania w danym języku pozwalało poznać mentalność mieszkańców danego kraju, a dochodziło do tego jedzenie, sztuka, architektura... jej marzeniem było tego doświadczać nie tylko poprzez książki.
- A dało się go odmienić? - zapytała z troską, uśmiechając się do niego lekko, bo kiedy się tak dąsał i marszczył brwi, wyglądał o wiele bardziej swobodniej niż jeszcze przed chwilą.
- Bardzo chętnie przyjmę towarzystwo nad kociołkiem - pokiwała ochoczo głową. - Nie wiedziałam że z niego taki bohater. W sensie... wiedziałam że jest gotowy pomóc innym, ale... może zwyczajnie ciężko wyobrazić sobie kogoś bliskiego rzucającego się innym na pomoc? Ciężko mi to opisać. Co innego w to wierzyć, a co innego o tym słyszeć. Cieszę się, że nic ci nie jest i wszystko skończyło się dobrze - poprawiła włosy dłonią i upiła jeszcze łyk z kieliszka. - Hmmm, to ciężkie pytanie. Chyba najbardziej lubię te lecznicze i pomagające oczyścić ciało z toksyn. Kiedyś praktykowałam w Mungu na wydziale zatruć eliksiralnych, to chyba stąd. Ale gdybym miała wskazać jakieś jedno... może krwawnik? I nagietek? Jeśli mówimy o takich niepozornych. A twoje to jakie?
- Może masz rację - przyznała delikatnie, pozornie zgadzając się z nim w tej kwestii. Tak samo jak i myślała, ze Neil mówił teraz zaledwie o tej zewnętrznej, najbardziej wyraźnej warstwie. Była absolutnie przekonana i zakochana w koncepcie tego, jak subtelne różnice czasem pojawiały się w społeczeństwach, które teoretycznie wcale nie miały od siebie tak daleko. Zmieniasz język, zmieniasz buty, jak to można było zawrzeć w skrócie myślowym, jakoby sama lingwistyka była podstawą różnic kulturowych. Już samo to jak konstruowało się zdania w danym języku pozwalało poznać mentalność mieszkańców danego kraju, a dochodziło do tego jedzenie, sztuka, architektura... jej marzeniem było tego doświadczać nie tylko poprzez książki.
- A dało się go odmienić? - zapytała z troską, uśmiechając się do niego lekko, bo kiedy się tak dąsał i marszczył brwi, wyglądał o wiele bardziej swobodniej niż jeszcze przed chwilą.
- Bardzo chętnie przyjmę towarzystwo nad kociołkiem - pokiwała ochoczo głową. - Nie wiedziałam że z niego taki bohater. W sensie... wiedziałam że jest gotowy pomóc innym, ale... może zwyczajnie ciężko wyobrazić sobie kogoś bliskiego rzucającego się innym na pomoc? Ciężko mi to opisać. Co innego w to wierzyć, a co innego o tym słyszeć. Cieszę się, że nic ci nie jest i wszystko skończyło się dobrze - poprawiła włosy dłonią i upiła jeszcze łyk z kieliszka. - Hmmm, to ciężkie pytanie. Chyba najbardziej lubię te lecznicze i pomagające oczyścić ciało z toksyn. Kiedyś praktykowałam w Mungu na wydziale zatruć eliksiralnych, to chyba stąd. Ale gdybym miała wskazać jakieś jedno... może krwawnik? I nagietek? Jeśli mówimy o takich niepozornych. A twoje to jakie?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.