22.02.2024, 02:05 ✶
Erik, Neil i Perseusz zatrzaskują się w męskim kiblu.
Spędzają tam paręnaście minut (furtka do pobocznego wątku, który sobie otworzymy).
Po tym czasie drzwi otworzy im Elliott Malfoy, który niedługo się zjawi na imprezie.
Wsłuchiwał się w szum wody w kranie, starając się zignorować łupanie w głowie od alkoholu. Trzy drinki, a wieczór się dopiero zaczął. Miał wrażenie, że skończy gorzej, niż gdy pił przed paroma dniami z Morfeuszem i Norą. To będzie absolutnie cudowna noc.
— Perseuszu — rzucił, starając się ukryć podirytowanie w swoim głosie. — Czy ja naprawdę nie mogę mieć, chociaż pięciu minut prywatności na imprezie mojej własnej sios...
Zamrugał zdziwiony, gdy zobaczył, że Black wcale nie przyszedł tu za nim dla przyjemności i miłej konwersacji, a był czymś nad wyraz... Przestraszony? Longbottom otaksował uważnym wzrokiem jego sylwetkę. W pierwszej chwili przeszył go dreszcz, gdy usłyszał o Sam-Wiesz-Kim. Czy naprawdę wszystko mogło skręcić w tak złym kierunku, gdy wyszedł z głównej sali na dosłownie parę minut? Żart. Jeden wielki żart.
— Nie mam bladego pojęcia, o kim mówisz — przyznał, odwracając od niego wzrok i zerkając w swoje odbicie w lustrze. Podrapał się po policzku, sprawdzając, jak wygląda pod różnymi kątami.
Zabezpieczenia Perseusza nic nie dały, gdyż neilowe uderzenie z bara sprawiło, że laska Perseusza potoczyła się po płytkach, jakimi wyłożona była łazienka. Erik skinął Neilowi głową. Coraz więcej ludzi. Cudownie. Jeszcze tylko miśka im brakowało i mogli zaczynać imprezę.
— Nie przeszkadzasz. Kabiny są wolne — skomentował, zerkając podejrzliwie na poluzowaną klamkę od drzwi, która wydawała dziwne dźwięki. — No to są chyba jakieś jaja...
Następne kilkanaście minut trójka mężczyzn spędziła zamknięta w męskiej toalecie, licząc, że ktoś się nad nimi ulituje i wypuści ich z powrotem na salę. W tym czasie zdołali się podzielić ze sobą paroma wątpliwościami i odczuciami dotyczącymi przyjęcia na którym przebywali. Prawdopodobnie żadne z nich nie spodziewało się, że po tym czasie drzwi otworzy im nikt inny, jak pewien bardzo znany blondyn z wysoko postawionego rodu....
Spędzają tam paręnaście minut (furtka do pobocznego wątku, który sobie otworzymy).
Po tym czasie drzwi otworzy im Elliott Malfoy, który niedługo się zjawi na imprezie.
Wsłuchiwał się w szum wody w kranie, starając się zignorować łupanie w głowie od alkoholu. Trzy drinki, a wieczór się dopiero zaczął. Miał wrażenie, że skończy gorzej, niż gdy pił przed paroma dniami z Morfeuszem i Norą. To będzie absolutnie cudowna noc.
— Perseuszu — rzucił, starając się ukryć podirytowanie w swoim głosie. — Czy ja naprawdę nie mogę mieć, chociaż pięciu minut prywatności na imprezie mojej własnej sios...
Zamrugał zdziwiony, gdy zobaczył, że Black wcale nie przyszedł tu za nim dla przyjemności i miłej konwersacji, a był czymś nad wyraz... Przestraszony? Longbottom otaksował uważnym wzrokiem jego sylwetkę. W pierwszej chwili przeszył go dreszcz, gdy usłyszał o Sam-Wiesz-Kim. Czy naprawdę wszystko mogło skręcić w tak złym kierunku, gdy wyszedł z głównej sali na dosłownie parę minut? Żart. Jeden wielki żart.
— Nie mam bladego pojęcia, o kim mówisz — przyznał, odwracając od niego wzrok i zerkając w swoje odbicie w lustrze. Podrapał się po policzku, sprawdzając, jak wygląda pod różnymi kątami.
Zabezpieczenia Perseusza nic nie dały, gdyż neilowe uderzenie z bara sprawiło, że laska Perseusza potoczyła się po płytkach, jakimi wyłożona była łazienka. Erik skinął Neilowi głową. Coraz więcej ludzi. Cudownie. Jeszcze tylko miśka im brakowało i mogli zaczynać imprezę.
— Nie przeszkadzasz. Kabiny są wolne — skomentował, zerkając podejrzliwie na poluzowaną klamkę od drzwi, która wydawała dziwne dźwięki. — No to są chyba jakieś jaja...
Następne kilkanaście minut trójka mężczyzn spędziła zamknięta w męskiej toalecie, licząc, że ktoś się nad nimi ulituje i wypuści ich z powrotem na salę. W tym czasie zdołali się podzielić ze sobą paroma wątpliwościami i odczuciami dotyczącymi przyjęcia na którym przebywali. Prawdopodobnie żadne z nich nie spodziewało się, że po tym czasie drzwi otworzy im nikt inny, jak pewien bardzo znany blondyn z wysoko postawionego rodu....
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞