22.02.2024, 15:41 ✶
Słuchała i słuchała, upiła nawet znów kawę i szczerze... zakładała, że to będzie mniej legalne. Więcej – trochę liczyła na większy zastrzyk adrenaliny, choć bardzo możliwe, że z czasem na tej wojnie pojawią się fajerwerki i inne atrakcje.
Ożywiła się znacznie na wzmiankę o teleportacji. Trochę jak dziewczynka, którą ktoś pochwalił za ładny rysunek, co przy postawie drobnej brunetki o mocno dziewczęcej urodzie, nie było takim znowu odległym skojarzeniem. Z kolei wzmianka o liderze odbił się jak grochem o ścianę. Nie to, że nie lubiła Dumbledora. Dla niej po prostu najlepszym czarodziejem wszechczasów był jej starszy brat i nic nie mogło zmienić tego przekonania.
– Zajebiście. Jeszcze mi powiedz, kto jest w środku, poza mną i brackim? Pewnie Erik. Papcio Morfi? Stonks też pewnie chciałaby się przydać, ona była kurwa lepsza ode mnie ze wszystkiego. O! O! I Cain, ten to jest niezły w ogarnianiu czegoś na boku. – Jej myśli odleciały od pozerstwa, ale też trochę od powagi całej sytuacji. Była jak burza, przychodziła nagle i nigdy nie bylo wiadomo/ gdzie piorun jej myśli trafi.
– A będziemy mieć takie fansy szmansy ksywki? Wilczy kieł, albo ooo... Ognista strzała. Albo od nazw ptaków, z pewnością tam na waszym zadupiu macie ich pięć trylionów, to się nie będzie mylić. "Kukułka do sowy, jajka podrzucone, czekamy na wiosne". – może ostatecznie, będzie z tym dużo zabawy? Kawa się skończyła, ale senność przeszła jej zupełnie. – Tylko z logistyką u mnie gorzej co nie? Wiesz, jak jest, ja totalnie nie ogarniam, gdzie można zabezpieczać jajka. Chyba tylko u Was na chacie, to w końcu drugi Hogwart.
Ożywiła się znacznie na wzmiankę o teleportacji. Trochę jak dziewczynka, którą ktoś pochwalił za ładny rysunek, co przy postawie drobnej brunetki o mocno dziewczęcej urodzie, nie było takim znowu odległym skojarzeniem. Z kolei wzmianka o liderze odbił się jak grochem o ścianę. Nie to, że nie lubiła Dumbledora. Dla niej po prostu najlepszym czarodziejem wszechczasów był jej starszy brat i nic nie mogło zmienić tego przekonania.
– Zajebiście. Jeszcze mi powiedz, kto jest w środku, poza mną i brackim? Pewnie Erik. Papcio Morfi? Stonks też pewnie chciałaby się przydać, ona była kurwa lepsza ode mnie ze wszystkiego. O! O! I Cain, ten to jest niezły w ogarnianiu czegoś na boku. – Jej myśli odleciały od pozerstwa, ale też trochę od powagi całej sytuacji. Była jak burza, przychodziła nagle i nigdy nie bylo wiadomo/ gdzie piorun jej myśli trafi.
– A będziemy mieć takie fansy szmansy ksywki? Wilczy kieł, albo ooo... Ognista strzała. Albo od nazw ptaków, z pewnością tam na waszym zadupiu macie ich pięć trylionów, to się nie będzie mylić. "Kukułka do sowy, jajka podrzucone, czekamy na wiosne". – może ostatecznie, będzie z tym dużo zabawy? Kawa się skończyła, ale senność przeszła jej zupełnie. – Tylko z logistyką u mnie gorzej co nie? Wiesz, jak jest, ja totalnie nie ogarniam, gdzie można zabezpieczać jajka. Chyba tylko u Was na chacie, to w końcu drugi Hogwart.