Heather była bardzo niebezpieczna! Oczywiście jedynie, gdy jej ktoś nadepnął na odcisk, w pierwszym kontakcie i zazwyczaj było zupełnie inaczej, no nie licząc czasem jej niewyparzonego języka. Neil najpewniej jednak nie będzie miał możliwości się o tym przekonać, że ta śpiąca królewna mogła okazać się ogrzycą. Potrafiła zachowywać pozory, kiedy wymagała tego sytuacja.
Uśmiechnął się do niej, to zwiastowało, że raczej nie chce jej zaatakować, bardzo dobrze, nie chciało jej się z nikim konfrontować tutaj na tej pięknej łące, szkoda czasu na niesnaski, kiedy można cieszyć się pięknym dniem.
Odwzajemniła uśmiech, zmrużyła też oczy, bo słońce strasznie ją raziło, naprawdę niesamowicie dzisiaj świeciło. Nie, żeby na to narzekała, kochała słońce.
- Zioła i kwiaty. Na tym się nie znam zupełnie. Dla mnie wszystko to chwasty. - Rzekła zgodnie z prawdą, była nogą w tych wszystkich przyrodniczych tematach, to jakiś cud, że w ogóle potrafiła odróżnić hipogryfa od sfinksa. Udało jej się zdać te przedmioty w szkole tylko dzięki Cameronowi, który był mózgiem w ich szkolnej paczce, gdyby nie on pewnie dalej kiblowałaby w Hogwarcie.
- Przepraszam! Nie chciałam cię przestraszyć i przepraszam za zagubienie trawy. - Jednak była z niej prawdziwa bestia, skoro udało jej się go przestraszyć, a przecież prawie spała. Co by to było gdyby zobaczył ją jeszcze chwilę wcześniej jak frunęła tutaj na miotle i wykonywała podniebne akrobacje.
- Tak, robię to do czego zostałam stworzona - odpoczywam. - Mogłaby tak leżeć i pachnieć całe życie, ale niestety musiała pracować, znaczy wcale nie musiała, była przecież obrzydliwie bogata, ale czuła, że by się za bardzo rozleniwiła, gdyby nie pracowała.
Wyciągnęła głowę do góry, kiedy zapytał, czy może. Nie wiedziała o co mu chodzi, ale dała mu przyzwolenie na to, co chciał zrobić. Na całe szczęście, nie widziała tego pająka wcześniej, bo mogło się to skończyć dla niego śmiercią. Chłopak uratował mu życie. - Fami co? - Zapytała rozbawiona, bo słowo, którego użył chyba nieco przerosło jej szare komórki.