22.02.2024, 20:47 ✶
Wolność! Uwolnieni z kibla. Neil wita się z Elliottem, ale ma za słabą psyche i idzie chlać do baru.
Drzwi szczęknęły otworzyły się, a w nich pojawił się... On... Kto to? Znał go? Nie. Czy ten facet w ogóle był na imprezie zanim zatrzasnęli się w łazience? No jakby nie patrzeć nie widział wszystkich ludzi, a tłum był taki, do tego oczęta jego piękne leciały głównie w stronę Morhpeusa i siłą woli w stronę tańczącej z nim kobiety.
Stał dość niezręcznie widząc nową twarz, która żartem była zachęcana do dołączenia do Klubu Kiblujących Kawalerów. Zerkał to na Erika, to na Perseusa, nie wiedząc na kim zawiesić wzrok, aż w końcu ten pozostał na Perseusu, co zaczął przedstawiać sobie wszystkich. Podszedł odrobinę do wyjścia, licząc na to, że uda mu się niepostrzeżenie prześlizgnąć i uciec, ale nie, bo musi pokazać, że ma dobre maniery. Spokojnie, to tylko ludzie, nic wielkiego. Nie odgryzą rąk, nie poliżą uszu, chyba, sam już nie wiedział, a kieliszki wina w liczbie... eee... Nie miał pojęcia jakiej, chyba wypił trzy i to duszkiem. Musiał zwolnić.
-Dobry...-wymruczał na przywitanie, podnosząc dłoń na pomachanie mężczyźnie. Elliott Malfoy? Kompletnie faceta nie znał i wiedział to. Choć określenie go mianem pijawki trochę podsunęło mu myśl na temat tego czy mężczyzna nie jest wampirem, ale... nie był... W sumie nie spotkał chyba nigdy wampira. Czy czułby do nich jakąś wewnętrzną niechęć? Wrodzona nienawiść wilkołaka do wampirów? Na razie jedyna wrodzona nienawiść jaka w nim żyła, to była ta do samego siebie.
-No, Panowie...-westchnął głęboko, klasnął w dłonie i przecisnął się między nimi, a że szczupły był, to nie było to większym problemem.-Miło było, ale pójdę się napić, w końcu to zabawa, prawda?-rzucił z promiennym uśmiechem. Co on w ogóle gadał, co to była za składnia? Gubił bardzo wątki, a niezręczność się w nim coraz bardziej nawarstwiała. Musiał się uspokoić, ale ani tu nie odpocznie, ani tam, ani nigdzie. Może jakiś z bardziej osłoniętych stolików będzie wolny, to zajmie sobie miejsce tam. Póki co jednak skorzysta z możliwości napicia się czegoś. Ruszył więc dziarsko do baru, zamawiając zaraz drinka. Wszyscy je piją, to czemu on miałby nie spróbować? Inną kwestią jest to czy dobrze jest mieszać wino z innym alkoholem.
!magicznydrink
Drzwi szczęknęły otworzyły się, a w nich pojawił się... On... Kto to? Znał go? Nie. Czy ten facet w ogóle był na imprezie zanim zatrzasnęli się w łazience? No jakby nie patrzeć nie widział wszystkich ludzi, a tłum był taki, do tego oczęta jego piękne leciały głównie w stronę Morhpeusa i siłą woli w stronę tańczącej z nim kobiety.
Stał dość niezręcznie widząc nową twarz, która żartem była zachęcana do dołączenia do Klubu Kiblujących Kawalerów. Zerkał to na Erika, to na Perseusa, nie wiedząc na kim zawiesić wzrok, aż w końcu ten pozostał na Perseusu, co zaczął przedstawiać sobie wszystkich. Podszedł odrobinę do wyjścia, licząc na to, że uda mu się niepostrzeżenie prześlizgnąć i uciec, ale nie, bo musi pokazać, że ma dobre maniery. Spokojnie, to tylko ludzie, nic wielkiego. Nie odgryzą rąk, nie poliżą uszu, chyba, sam już nie wiedział, a kieliszki wina w liczbie... eee... Nie miał pojęcia jakiej, chyba wypił trzy i to duszkiem. Musiał zwolnić.
-Dobry...-wymruczał na przywitanie, podnosząc dłoń na pomachanie mężczyźnie. Elliott Malfoy? Kompletnie faceta nie znał i wiedział to. Choć określenie go mianem pijawki trochę podsunęło mu myśl na temat tego czy mężczyzna nie jest wampirem, ale... nie był... W sumie nie spotkał chyba nigdy wampira. Czy czułby do nich jakąś wewnętrzną niechęć? Wrodzona nienawiść wilkołaka do wampirów? Na razie jedyna wrodzona nienawiść jaka w nim żyła, to była ta do samego siebie.
-No, Panowie...-westchnął głęboko, klasnął w dłonie i przecisnął się między nimi, a że szczupły był, to nie było to większym problemem.-Miło było, ale pójdę się napić, w końcu to zabawa, prawda?-rzucił z promiennym uśmiechem. Co on w ogóle gadał, co to była za składnia? Gubił bardzo wątki, a niezręczność się w nim coraz bardziej nawarstwiała. Musiał się uspokoić, ale ani tu nie odpocznie, ani tam, ani nigdzie. Może jakiś z bardziej osłoniętych stolików będzie wolny, to zajmie sobie miejsce tam. Póki co jednak skorzysta z możliwości napicia się czegoś. Ruszył więc dziarsko do baru, zamawiając zaraz drinka. Wszyscy je piją, to czemu on miałby nie spróbować? Inną kwestią jest to czy dobrze jest mieszać wino z innym alkoholem.
!magicznydrink