Ruda nie była zwykłą dziewczyną, znaczy była, ale znała ją większość czarodziejów. Neil mógł o tym nie wiedzieć, pewnie nie sięgał często po plotkarskie magazyny, ale trafił na tej łące na byłą, brytyjską gwiazdę quidditcha, dziewczynę, która nadal pojawiała się na okładkach, a ludzie chętnie czytali o jej życiu, do tego została zakopana żywcem w ziemi podczas Beltane, a nic jej się nie stało!
Nawet zdziwiło ją, że nie znał jej twarzy, musiał być czarodziejem, przynajmniej tak założyła, w sumie dobrze było od czasu do czasu spotkać kogoś, kto jej nie rozpoznawał. Powodowało to, że czuła się zupełnie normalna, jak szary człowiek, którym tak naprawdę była, o czym dość często zapominała.
- Dlatego nie jem za dużo zieleniny, przynajmniej poza domem. - Uśmiechnęła się promiennie słysząc jego uwagę. - Jeśli chodzi o leczenie, to mam swojego własnego, prywatnego uzdrowiciela, na całe szczęście, bo znając siebie to bym się otruła, gdybym miała sama próbować coś z tym zrobić. - Nie mogła narzekać na to, jak ułożyło się jej życie. Zaprzyjaźniła się przecież z Camisiem już w Hogwarcie, wtedy to zaczął dbać o jej zdrowie i składać ją przy każdej okazji, jaka się nadarzyła, na nie ma co ukrywać było ich sporo, bo Ruda miała tendencje do pakowania się w kłopoty, w bójki, czy do spadania z miotły podczas to coraz trudniejszych, podniebnych akrobacji.
- Umiem rozróżnić tylko jedną trawę, taką do palenia, moje chłopaki mi pokazały, jak wygląda. - To było jedyne na czym się znała. Zioła zdecydowanie jej nie interesowały, poza tym, którym można się było ujarać, oj chętnie by teraz sięgnęła po taką używkę.
- Tego też trzeba się nauczyć, wystarczy trochę praktyki i naprawdę można zdziałać cuda. - Nie, żeby zdarzało jej się to często, jednak kiedy tylko mogła korzystała z wolnego czasu, bo miała go ostatnio mało. Musiała pokazywać się na bankietach, pracować w BUMie, a do tego jeszcze angażowała się w coraz więcej zadań dla Zakonu Feniksa. Nauczyła się w pełni wykorzystywać każdą wolną minutę, ale trochę jej to zajęło.
- Musiałbyś mu chyba łapać muchy, bo one jedzą muchy, tak? - Nie do końca wiedziała, czym się żywiły takie stworzenia. Nie skomentowała tego, że jej zdaniem chyba lepiej było sobie kupić psa, czy kota, bo przynajmniej można by go pogłaskać, w końcu ludzie mogli mieć różne zainteresowania.
Babka jaka? Nie zapytała jednak o to, aby się bardziej nie zbłaźnić, rośliny to zdecydowanie nie był jej konik, bardziej kula u nogi. - Czy ten skrzek pomaga na porost włosów? - To ją zaciekawiło, chętnie by pomogła swoim rosnąć, bo bo Beltane nadal nie udało im się do końca odrosnąć.