Joe Smith nie był obcy Richardowi. Jego nazwisko kilkakrotnie mogło przewijać się w rodzinie. Lecz nie przypuszczał, że brat będzie chciał tę znajomość kontynuować. Rozmowa na temat tego człowieka wznowiona została w ich sklepie, gdzie przy ladzie na niego oczekiwali. Richard znajdował się przed nią. Odziany w garnitur. Była niedziela. Ruchu nie było żadnego. Mieli spokojny dzień na ogarnięcie interesów. Kolejnych. Rodzinnych.
Miał już coś odpowiedzieć bratu, ale ten dał mu wymownie znać, że ich gość raczył się pojawić. Według Richarda, dwukrotne myślenie to za mało. Warto może bliżej i bardziej przyjrzeć się tej osobie? Westchnął cicho i odwrócił się w kierunku wchodzącego mężczyzny. Richard przywdział na swoje usta uprzejmy uśmiech, witający gościa w ich rodzinnym lokalu biznesowym. Zaraz po Robercie, przywitał go również uściskiem dłoni. Być może dla samego Smitha było zaskoczeniem, zobaczenia obu braci razem? Pomylić ich nie mógł, gdyż to Robert tutaj przejmował pałeczkę w interesach. To on się z nim umawiał.
- Nie odmówię herbaty.Odparł mężczyzna. Podejrzewając, że skoro znał ich interes rodzinny, zostanie także odpowiednio ugoszczony?
- Zapraszam do biura. Dołączę do Was.
Zachęcał Richard. Tak czy inaczej, musieli udać się na zaplecze sklepu, gdyż tam można było przygotować napój. Na spokojnie porozmawiać. Omówić interesy. Lepsze warunki niż we wnętrzu lokalu. Przy czym że byli sami, Richard mógłby zamknąć sklep od środka. Miał swój zapas kluczy. Ewentualnie skorzystać z magii. Zabezpieczyć na tyle, aby żadne chciwe ręce i oczy nie zapragnęły włamać się, gdy nikt pomieszczenia nie pilnował. Wtedy też Richard do nich dołączył, zapalając po drodze papierosa. No chyba, że ktoś był uczulony na tytoń, to będzie musiał zgasić, albo wypalić w głównej części sklepu.
Wiedząc, jak wygląda sprawa finansowa Roberta, względem biznesu rodzinnego i mimo swojego udziału, jako handlarz w kontakcie między Skandynawią a Anglią, nie miał oporu wspomóc brata w interesie. Jeżeli będzie potrzeba, wspomoże go zakupem dodatkowego zabezpieczenia sklepu. Podejrzewając, że ów człowiek może chcieć się targować. Podbijać wyżej cenę, choćby za milczenie.