23.02.2024, 03:14 ✶
Wychodzę z męskiego zebrania w kiblu.
Rozmawiam z Perseuszem i Elliotem, bo Neil poszedł do baru.
Mimowolnie wstrzymał oddech, gdy zobaczył w progu Elliotta. Powinien najpierw zwrócić uwagę na jego przyciemnione włosy, które zdawały się pochłonąć jasne pasma dotychczas goszczące na głowie mężczyzny. To jednak zaczarowana koszula w lamparty rzuciła mu się w oczy jako pierwsza. Zdziwienie rozlało się po twarzy Longbottoma, mieszając się z półuśmiechem zadowolenia i ulgi, kiedy zdał sobie sprawę, że Malfoy faktycznie tu był.
To nie było żądne przywidzenie, które nawiedziło go po wypiciu zaczarowanego drinka czy projekcja będąca wynikiem siatki skomplikowanych zaklęć narzuconych przez Brennę na wnętrze stodoły. Elliott zjawił się na przyjęciu, dotrzymał danego mu w liście słowa i się zjawił. A mimo to Erik poczuł nieprzyjemną gulę, która zaczęła się formować w jego gardle, utrudniając mu złapanie oddechu. Na szczęście Percy ruszył pierwszy na powitanie, a zaraz dołączył do niego także i Neil, który jednak szybko ulotnił się, aby ruszyć w stronę baru.
— Obawiam się, że Kanclerz Skarbu ma na ten wieczór inne obowiązki — powiedział cicho, chrząkając parokrotnie. Obdarzył Perseusza przelotnym uśmiechem, aby zaraz przenieść spojrzenie na Elliotta. — Chyba się ze mną zgodzisz Perseuszu, że po tym, jak... — Uniósł brwi, a następnie poruszył nimi kolejno w dół i znowu w górę. — Próbowałeś wychłeptać wodę z muszli klozetowej, to ktoś powinien odstawić cię do domu.
Zagryzł dolną wargę, chowając ręce za plecami i wbijając spojrzenie w podłogę, starając się nie zacząć parsknąć śmiechem. Próbował skinąć głową, ale głowa już mu się kołysała - nie potrafił powstrzymać śmiechu. W końcu na jego twarz wykrzywiła się w zadowoleniu. Żarty, dowcipy... Może to faktycznie było jakieś lekarstwo na zły humor? Ostatnio nie miał za bardzo się, z czego śmiać, a Perseusz Black praktycznie sam się podłożył, a drobne kłamstwo tylko ubarwiło ich przygodę. Czy powinien go żałować? Łudził się, że w ten sposób odepchnie na bok wszelkie wątpliwości czające się na granicy jego świadomości.
— Cieszę się, że udało ci się przyjść, Ellio — dodał po chwili, nieco spokojniejszym głosem. Nawet parsknięcia śmiechem i oczy próbujące się śmiać nie mogły jednak przykryć worów pod oczami i zmęczenia ostatnich dni, jakie zdawało się otulać jego sylwetkę. — Chyba jednak potrzebowałem ratunku. Znowu. To dopiero tradycja.
Wiedział, że blondyn nie da mu zapomnieć o licytacji i tego, że wydał na kolację z nim równowartość średniej wielkości działki na wsi. A może od tamtej pory przelicznik się zmienił? Obecnie w świecie czarodziejów katastrofa goniła katastrofę, toteż ceny z czasów Ostary mogły ulec drastycznemu podwyższeniu. Przeczesał ręką włosy, rujnując raczej przygotowane u Nory uczesanie, niźli je poprawiając.
— Ładna koszula — skomentował sugestywnie, obserwując, jak zwierzaki przeskakują z rękawa na kołnierz, aby skryć się na plecach Malfoya. — Ktokolwiek ci ją podsunął, ma dobry gust.
Ach, nie ma to, jak komplementować samego siebie.
Rozmawiam z Perseuszem i Elliotem, bo Neil poszedł do baru.
Mimowolnie wstrzymał oddech, gdy zobaczył w progu Elliotta. Powinien najpierw zwrócić uwagę na jego przyciemnione włosy, które zdawały się pochłonąć jasne pasma dotychczas goszczące na głowie mężczyzny. To jednak zaczarowana koszula w lamparty rzuciła mu się w oczy jako pierwsza. Zdziwienie rozlało się po twarzy Longbottoma, mieszając się z półuśmiechem zadowolenia i ulgi, kiedy zdał sobie sprawę, że Malfoy faktycznie tu był.
To nie było żądne przywidzenie, które nawiedziło go po wypiciu zaczarowanego drinka czy projekcja będąca wynikiem siatki skomplikowanych zaklęć narzuconych przez Brennę na wnętrze stodoły. Elliott zjawił się na przyjęciu, dotrzymał danego mu w liście słowa i się zjawił. A mimo to Erik poczuł nieprzyjemną gulę, która zaczęła się formować w jego gardle, utrudniając mu złapanie oddechu. Na szczęście Percy ruszył pierwszy na powitanie, a zaraz dołączył do niego także i Neil, który jednak szybko ulotnił się, aby ruszyć w stronę baru.
— Obawiam się, że Kanclerz Skarbu ma na ten wieczór inne obowiązki — powiedział cicho, chrząkając parokrotnie. Obdarzył Perseusza przelotnym uśmiechem, aby zaraz przenieść spojrzenie na Elliotta. — Chyba się ze mną zgodzisz Perseuszu, że po tym, jak... — Uniósł brwi, a następnie poruszył nimi kolejno w dół i znowu w górę. — Próbowałeś wychłeptać wodę z muszli klozetowej, to ktoś powinien odstawić cię do domu.
Zagryzł dolną wargę, chowając ręce za plecami i wbijając spojrzenie w podłogę, starając się nie zacząć parsknąć śmiechem. Próbował skinąć głową, ale głowa już mu się kołysała - nie potrafił powstrzymać śmiechu. W końcu na jego twarz wykrzywiła się w zadowoleniu. Żarty, dowcipy... Może to faktycznie było jakieś lekarstwo na zły humor? Ostatnio nie miał za bardzo się, z czego śmiać, a Perseusz Black praktycznie sam się podłożył, a drobne kłamstwo tylko ubarwiło ich przygodę. Czy powinien go żałować? Łudził się, że w ten sposób odepchnie na bok wszelkie wątpliwości czające się na granicy jego świadomości.
— Cieszę się, że udało ci się przyjść, Ellio — dodał po chwili, nieco spokojniejszym głosem. Nawet parsknięcia śmiechem i oczy próbujące się śmiać nie mogły jednak przykryć worów pod oczami i zmęczenia ostatnich dni, jakie zdawało się otulać jego sylwetkę. — Chyba jednak potrzebowałem ratunku. Znowu. To dopiero tradycja.
Wiedział, że blondyn nie da mu zapomnieć o licytacji i tego, że wydał na kolację z nim równowartość średniej wielkości działki na wsi. A może od tamtej pory przelicznik się zmienił? Obecnie w świecie czarodziejów katastrofa goniła katastrofę, toteż ceny z czasów Ostary mogły ulec drastycznemu podwyższeniu. Przeczesał ręką włosy, rujnując raczej przygotowane u Nory uczesanie, niźli je poprawiając.
— Ładna koszula — skomentował sugestywnie, obserwując, jak zwierzaki przeskakują z rękawa na kołnierz, aby skryć się na plecach Malfoya. — Ktokolwiek ci ją podsunął, ma dobry gust.
Ach, nie ma to, jak komplementować samego siebie.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞