Rude nie miało z tym problemu, wiedziała, że sława jest ulotna, że za chwilę może zostać zapomniana. W przypadku kiedy śmierciożercy polowali na takich jak ona, byłoby to nawet wygodniejsze. Jej rodzina została już zaatakowana, ci źli wiedzieli, jakie mają poglądy, więc prosiło się to o kolejny atak. Z drugiej strony lubiła bycie rozpoznawaną, sprawiało jej przyjemność to plotkowanie o niej i cała reszta, ale została wychowana w rodzinie, która od zawsze była w świetle reflektorów, przez jej matkę.
- Dokładnie, najważniejsze to znaleźć jakąś dziedzinę, w której jest się dobrym i się tym zająć, resztę zostawić dla innych. - Heath najlepiej wychodziło latanie na miotle, nie było to może szczególnie lotne zajęcie, no ale przynajmniej wiedziała, że ma coś swojego.
- Tak jest, zawsze coś. - Chłopcy pokazali jej co nieco, ich imprezy przeszły już do historii, dawno nie mieli szansy zabawić się w swoim towarzystwie w ten sposób, bo dorosłe życie założyło na nich swoje kajdany, jakie to smutne, przecież byli tacy młodzi! Na pewno kiedyś do tego wrócą, jak wszystko się uspokoi. Jeszcze będzie przepięknie.
- Muchy pewnie można kupić, nawet w zimie. - Przynajmniej tak zakładała, zdaniem Rudej wszystko można było kupić. Miała do tego lekkie podejście, z racji na to, że była bogata.
- A jak szybko działa? - To również było dla niej istotne. Nie do końca była zadowolona z tego, w jaki sposób rosły jej kudły po tym, jak większość została spalona. Mogła skończyć gorzej, oczywiście. Ogniem zajęły się jedynie jej włosy i to nawet nie całe, tylko ich część, ale była próżna, lubiła dobrze wyglądać, dlatego tak bardzo zainteresował ją ten temat. Będzie musiała zapytać panią mamę Camerona, czy ma coś takiego w swojej aptece.
- Tak, w lesie jest jezioro, ale czy bagna? Nie mam pojęcia. - W jeziorze kilka razy kąpała się z chłopakami w dni równie ciepłe jak ten, bagien nie szukała, wolała nie łazić po błocie, bo po co?