Wokół was rozpościerała się... ciemność. Absolutna, nieprzenikniona ciemność, jakiej nie zdołała rozproszyć nawet trzymana przez Lorda Voldemorta niebieska latarenka, którą aktualnie przesunął tak, aby zamiast omszałych kafelek oświetlić twoją zszokowaną twarz. Twój Mistrz znajdował się tutaj sam. Słyszałaś tylko i wyłącznie wasze oddechy, szelest jego szat, kiedy obkręcał się w twoim kierunku i ciche, rytmiczne kapanie wody gdzieś w oddali. Krople musiały wpadać do płytkiej kałuży, wywołując delikatny dźwięk niosący się echem po wielkiej przestrzeni. Gdzie się znajdowaliście? Nie miałaś pojęcia... Miejsce było tak samo tajemnicze jak i on sam - zawsze nieprzenikniony, trudny do odczytania, chociaż teraz uśmiechał się delikatnie. Pewnie myliły cię oczy, bo po tej teleportacji chwiało ci się w głowie, ale mogłabyś przysiąc, że wyraz jego twarzy miał w sobie kroplę zadziorności. Szybko zniknęła - jego oblicze przybrało wyraz standardowego dla niego spokoju i opanowania.
- Sen o mnie?
Powiedział to on, czy zaszeptało to echo niosące wszystkie dźwięki ze zdwojoną siłą? Miałaś wrażenie, że jakaś obca siła mamrotała ci coś do ucha... Zrobiło ci się chłodno - atmosfera tego miejsca nie sprzyjała temu jak byłaś ubrana, ale Czarny Pan nawet nie zmierzył cię spojrzeniem. Wpatrywał się w twoje oczy, byłaś też pewna, że świdrował ci umysł darem legilimenty, znał już pewnie odpowiedzi na większość pytań, jakie mógłby ci zadać, a jednak odezwał się.
- Cóż takiego, Bellatrix? - Ani drgnął. - To nie jest podróż, w której powinnaś mi towarzyszyć.
- Sen o mnie?
Powiedział to on, czy zaszeptało to echo niosące wszystkie dźwięki ze zdwojoną siłą? Miałaś wrażenie, że jakaś obca siła mamrotała ci coś do ucha... Zrobiło ci się chłodno - atmosfera tego miejsca nie sprzyjała temu jak byłaś ubrana, ale Czarny Pan nawet nie zmierzył cię spojrzeniem. Wpatrywał się w twoje oczy, byłaś też pewna, że świdrował ci umysł darem legilimenty, znał już pewnie odpowiedzi na większość pytań, jakie mógłby ci zadać, a jednak odezwał się.
- Cóż takiego, Bellatrix? - Ani drgnął. - To nie jest podróż, w której powinnaś mi towarzyszyć.
Post: Eutierria