Było ciemno. Bardzo ciemno. Nie miała pojęcia, gdzie się znajduje. Mistrz przesunął w jej kierunku niewielką latarenkę, skrzywiła się nieco, gdy światło znalazło się przy jej twarzy. Jej oczy nie były na to gotowe. Bardzo szybko jednak zastąpiła ten chwilowy grymas uśmiechem, jednym z tych niewinnych, bo nie miała pojęcia dlaczego się tutaj znalazła i co to właściwie było za miejsce.
Woda, słyszała jej kapanie. Nie umiała jednak w tych egipskich ciemnościach zlokalizować miejsca, gdzie konkretnie się znajdowała, chyba dalej, a przynajmniej takie miała wrażenie.
Serce zabiło jej szybciej, gdy dostrzegła uśmiech na twarzy Voldemorta. Ucieszył się, że ją zobaczył? Mimo, że była to niezapowiedziana wizyta? Może jej się wydawało, chociaż zdecydowanie wolała tę pierwszą wersję. Chciałaby, żeby Czarny Pan cieszył się na jej widok równie mocno co ona, kiedy go spotykała.
- Tak, o tobie to był sen, a może jest? Nie pierwszy zresztą. - Głos jej zadrżał. czy to pytanie naprawdę padło, czy jej się wydawało? Gubiła się w tym, czy to działo się naprawdę, czy było tylko marą. Chłód jednak był prawdziwy, zapach wilgoci, ta dziwna aura. Faktycznie musiała się przed nim pojawić i wcale jej nie było z tego powodu niezręcznie, może tylko odrobinę, bo chyba był zajęty, chociaż nie wyglądał na niezadowolonego z jej obecności.
Nie miała oporów przed tym, aby infiltrował jej umysł, nie chciała mieć żadnych tajemnic przed stojącym tutaj mężczyzną. Było to jej przeznaczenie, a zaufanie również dość istotne w tym wszystkim.
- Kichnęłam. - Odpowiedziała śmiertelnie poważnie, chociaż nie brzmiało to najlepiej. - Kichnęłam, później zaczęłam się teleportować, myślałam, że się roszczepię, ale pomyślałam o tobie i się tutaj znalazłam, cała. - Nie brzmiało to wiarygodnie, nie miało żadnego sensu, ale to była najprawdziwsza prawda. - Przepraszam, nie chciałam Cię nachodzić Mistrzu, ale może mogę w czymś pomóc? - Skoro już się tutaj zjawiła, to może na coś mu się przyda.