23.02.2024, 13:18 ✶
To, czy nie mogli go zaatakować i siłą zmusić do mówienia, było kwestią dyskusyjną dla Aidana. Na razie stał z tyłu i przysłuchiwał się Brennie, lecz z każdą kolejną odpowiedzią mężczyzny czuł coraz większą irytację. Nie umknął mu fakt, że czar zadziałał jako-tako, a nie idealnie. Mężczyzna niby odpowiadał tak, jak chcieli, ale w każdej chwili confundus mógł puścić i mieliby problem. Gdyby skończyło się tylko na wywaleniu ich z mieszkania, to pół biedy, ale życie nigdy nie chciało być proste.
- Mówiły niewiele. Tyle, że jeżeli ktoś chciał zarobić więcej, to przestawał pojawiać się na ulicy. Ale były zaskoczone, że Mary została zamordowana we własnym domu - mają przykaz, by spotykać się z klientami w hotelach, tak jak robiła to Annalise - mężczyzna zamrugał. Jego wzrok zaczynał odzyskiwać ostrość, a on sam rozejrzał się, jakby nie do końca był pewny, gdzie się znajdują. Aidan chrząknął zza pleców Brenny, chcąc uczulić ją na fakt, że za kilka uderzeń serca czar przestanie działać.
- Gdzie znajdziemy najbliższe pracownice Mary? Nasza sprawa nie może czekać. Imiona - powiedział, gładko przeskakując z samej Mary do ich rzekomego celu. Lark spojrzał na Aidana wzrokiem dziwnym. Jakby coś przeskoczyło mu w mózgu.
- Może trochę grzeczniej, szczeniaku? Pokażcie mi jeszcze raz swoje legitymacje, coś za mało wiecie skoro macie tyle pytań - Lark uniósł podbródek i oparł dłoń na biodrze, tuż przy kaburze, w której miał pistolet.
- Mówiły niewiele. Tyle, że jeżeli ktoś chciał zarobić więcej, to przestawał pojawiać się na ulicy. Ale były zaskoczone, że Mary została zamordowana we własnym domu - mają przykaz, by spotykać się z klientami w hotelach, tak jak robiła to Annalise - mężczyzna zamrugał. Jego wzrok zaczynał odzyskiwać ostrość, a on sam rozejrzał się, jakby nie do końca był pewny, gdzie się znajdują. Aidan chrząknął zza pleców Brenny, chcąc uczulić ją na fakt, że za kilka uderzeń serca czar przestanie działać.
- Gdzie znajdziemy najbliższe pracownice Mary? Nasza sprawa nie może czekać. Imiona - powiedział, gładko przeskakując z samej Mary do ich rzekomego celu. Lark spojrzał na Aidana wzrokiem dziwnym. Jakby coś przeskoczyło mu w mózgu.
- Może trochę grzeczniej, szczeniaku? Pokażcie mi jeszcze raz swoje legitymacje, coś za mało wiecie skoro macie tyle pytań - Lark uniósł podbródek i oparł dłoń na biodrze, tuż przy kaburze, w której miał pistolet.