23.02.2024, 19:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2024, 15:54 przez Millie Moody.)
– Tak myślisz? – zapytała pełna nadziei na wzmiankę o tym, że Alastorowi też mogłaby się spodobać taka kolejka, z nosem bardzo jednoznacznie przyklejonym już do szyby. To był idealny pomysł. Szkoda tylko, że Święta za pasem (och to byłoby takie cudowne do tej pizzy układać tory, biec na piętro po jakieś stare zabawki, układać wyliniałe, zielone poduszki jako wzgórza, tę starą plamę na drewnianej podłodze potraktować jako jezioro...
Westchnęła. Już teraz musiała jechać na pożyczonym hajsie, ale tak jakby postanowić sobie uciułać, przyoszczędzić i kupić oczywiście nie sobie tylko Alastorowi, z adnotacją, że jak pójdzie to układać z jakąś wywłoką... Nie, nie trzeba będzie dawać takiej notki, pannice, które wybierał jej brat były "zbyt dorosłe" na takie rozrywki. A siostrze nie odmówiłby, prawda... Tylko pewnie przypięłaby się im do dupy Effie. Ale było jeszcze dużo czasu, by to zaplanować. Był cały rok.
– A wiesz Erik, jak tak pytasz, to chyba mam – "postanowienie noworoczne". Tak miała skończyć tą wypowiedź, ale w końcu, W KOŃCU!, zastrzygła uchem i momentalnie odwróciła się z chmurnie ściągniętymi ciemnymi brwiami. Jej rysy momentalnie wyostrzyły się, ręka powędrowała na różdżkę. Nie. Różdżka już była wyciągnięta.
Złociste oczy spojrzały na Erika i kiwnęła mu głową na zaułek, by i jego policyjne zmysły oceniły poziom podejrzaności. To mógł być pijak, ale włoski na karku Milles zjeżyły się, nadrabiając cenne stracone minuty. W takich miejscach, ciemnych zaułkach ludzie zwykle jednak zachowywali się ostentacyjnie głośno. To właśnie takie szemrane dźwięki, stłumione... to one stawiały na baczność patrole.
Z wyciągniętą różdżką, ruszyła w kierunku załomu, by zorientować się w sytuacji. Może była nadwrażliwa, najwyżej potem obróci to jakoś w żart...
Westchnęła. Już teraz musiała jechać na pożyczonym hajsie, ale tak jakby postanowić sobie uciułać, przyoszczędzić i kupić oczywiście nie sobie tylko Alastorowi, z adnotacją, że jak pójdzie to układać z jakąś wywłoką... Nie, nie trzeba będzie dawać takiej notki, pannice, które wybierał jej brat były "zbyt dorosłe" na takie rozrywki. A siostrze nie odmówiłby, prawda... Tylko pewnie przypięłaby się im do dupy Effie. Ale było jeszcze dużo czasu, by to zaplanować. Był cały rok.
– A wiesz Erik, jak tak pytasz, to chyba mam – "postanowienie noworoczne". Tak miała skończyć tą wypowiedź, ale w końcu, W KOŃCU!, zastrzygła uchem i momentalnie odwróciła się z chmurnie ściągniętymi ciemnymi brwiami. Jej rysy momentalnie wyostrzyły się, ręka powędrowała na różdżkę. Nie. Różdżka już była wyciągnięta.
Złociste oczy spojrzały na Erika i kiwnęła mu głową na zaułek, by i jego policyjne zmysły oceniły poziom podejrzaności. To mógł być pijak, ale włoski na karku Milles zjeżyły się, nadrabiając cenne stracone minuty. W takich miejscach, ciemnych zaułkach ludzie zwykle jednak zachowywali się ostentacyjnie głośno. To właśnie takie szemrane dźwięki, stłumione... to one stawiały na baczność patrole.
Z wyciągniętą różdżką, ruszyła w kierunku załomu, by zorientować się w sytuacji. Może była nadwrażliwa, najwyżej potem obróci to jakoś w żart...
Rzut Z 1d100 - 94
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana