Morpheus był człowiekiem rytuałów, bo bez nich nie umiał znaleźć miejsca na spontaniczność w sposób bezpieczny dla siebie. Pilnował kalendarza, prawie jak wilkołaki oraz zegarka, aby nie zgubić się w godzinach i dniach. Pory roku miały swoje reguły i zasady, rytm życia, który może nie był tak widoczny w Londynie, ale na prowincji już tak. Lato w Dolinie Godryka paliło karki, sprawiając, że skóra była opita słońcem i pachniała w ten szczególny ciepły sposób, świerszcze śpiewały swoje koncerty, wszędzie unosił się zapach koszonych traw, nawoływania powracających z pól rolników. Longbottom lubił rzeczy przewidywalne, jak ulubiony rodzaj herbaty, w tym samym kubku czy miejsce przy stole w kuchni.
Oparł wolną dłoń na biodrze Neila, zaczepiając palce o szulfki do paska i lekko je przez to obniżając na jednej stronie.
— Nic nie czuję. Gdyby Rookwood nie zwróciła uwagi na kolor, dopiero bym zauważył przy spojrzeniu na dłonie. Chyba, że chodzi ci o metafizne przemyślenia, a nie odczucia z ciała. Wtedy... To trochę obce, chcąc dotknąć czegoś i nagle czerń. Biel. Gwiazdy, wybuchająca supernowa czy dziwny wzór w paski. Mam wrażenie... Że to nie do końca jestem ja, na pewno nie zostanę dłużej, niż to potrzebne, ale... Pomyślałem, że ci się spodoba.
Uniósł jedną brew w górę, sugestywnie, i przeniósł wyżej też dłoń, wsuwając ją lekko pod koszulkę Neila, w niemym zapytaniu o pozwolenie. Przedstawił gładkim ruchem nogi, aby obie mieć na ziemi. Lubił jego skórę, niedoskonale ludzką, miękką i zawsze lekko pachnącą jak apteka, zielony, ziołowy zapach, głównie na dłoniach, z żywicznymi i dymnymi akcentami. To, co kryło się pod sztucznymi woniami perfumy, co mówiło o codzienności.
— Chodź do mnie — poprosił, ściszonym głosem, który prawie zaniknął w szumie gotującej się wody. W tej chwili, wypełnionej zapachem ciasta, miękkim światłem i spokojem oczekiwania na herbatę, przez moment Morpheus żałował, że nie może pokochać Neila. Żałował okrucieństwa świata, w jakim przyszło im żyć oraz własnego skrzywienia, chłodnych kalkulacji pragnienia oraz wygody.