24.02.2024, 01:40 ✶
— Tu nie chodziło tylko o kwiaty! Ona zamienia moje życie w... — urwał, zdając sobie sprawę z bardzo nieprzyjemnego faktu; oto zachował się jak hipokryta. Sam przecież przyszedł na potańcówkę jako Perseus - po prostu Perseus, a nie magipsychiatra gotów diagnozować każdego swego rozmówcę. Dlaczego więc traktuje Longbottoma w taki sposób, jakby ten nigdy nie schodził ze służby?
— Przepraszam, Eriku — zreflektował się, a rumieniec wstydu oblał jego policzki — To nie ma teraz znaczenia.
Może to stres związany z weselem? Spojrzał na swoje drżące dłonie, a następnie na Neila i Erika. Życie wydawało się ostatnimi czasy tak okropnie skomplikowane, choć inni powtarzali mu, że wcale takie nie było.
— Co? Nie, to nie jest moja... TO jest mama — westchnął, a następnie pomyślał o swojej matce. Lustereczko ukazało dystyngowaną starszą panią o surowym wyrazie twarzy; miała włosy przetykane siwizną i spojrzenie wyrażające zmęczenie, jakby szykowała się do ostentacyjnego narzekania na wszystko oraz wszystkich. — Krewniaczka nie rozpowiadałaby wszystkim wokół, że "poznała przystojnego magipsychiatrę, z którym łączy ją intymna więź"... Przecież najbardziej intymną rzeczą, jaką zrobiłem z tą kobietą, było podanie jej dłoni na powitanie!
Ugiął nieco kolana i osunął się wzdłuż płytek, wciąż trzymając lusterko w dłoni. Teraz myślał o Vesperze, o tym, jak mogłaby zareagować, gdyby dotarły do niej te nieszczęsne plotki. Zaraz też jej obraz ukazał się na magicznej tafli; spojrzał na niego z rozczuleniem i uśmiechnął się. I pomyśleć, że za kilkanaście godzin zostanie jego żoną!
Zaraz jednak schował lustereczko z powrotem do kieszeni i spojrzał w kierunku Neila; a konkretniej w kierunku jego odbicia, bowiem chłopak stał odwrócony do niego plecami. W ślad za Erikiem rozejrzał się po pomieszczeniu i zobaczył otwór wentylacyjny w ścianie.
— Możemy zdjąć kratkę i tu zapalić? — zapytał z nadzieją.
— Przepraszam, Eriku — zreflektował się, a rumieniec wstydu oblał jego policzki — To nie ma teraz znaczenia.
Może to stres związany z weselem? Spojrzał na swoje drżące dłonie, a następnie na Neila i Erika. Życie wydawało się ostatnimi czasy tak okropnie skomplikowane, choć inni powtarzali mu, że wcale takie nie było.
— Co? Nie, to nie jest moja... TO jest mama — westchnął, a następnie pomyślał o swojej matce. Lustereczko ukazało dystyngowaną starszą panią o surowym wyrazie twarzy; miała włosy przetykane siwizną i spojrzenie wyrażające zmęczenie, jakby szykowała się do ostentacyjnego narzekania na wszystko oraz wszystkich. — Krewniaczka nie rozpowiadałaby wszystkim wokół, że "poznała przystojnego magipsychiatrę, z którym łączy ją intymna więź"... Przecież najbardziej intymną rzeczą, jaką zrobiłem z tą kobietą, było podanie jej dłoni na powitanie!
Ugiął nieco kolana i osunął się wzdłuż płytek, wciąż trzymając lusterko w dłoni. Teraz myślał o Vesperze, o tym, jak mogłaby zareagować, gdyby dotarły do niej te nieszczęsne plotki. Zaraz też jej obraz ukazał się na magicznej tafli; spojrzał na niego z rozczuleniem i uśmiechnął się. I pomyśleć, że za kilkanaście godzin zostanie jego żoną!
Zaraz jednak schował lustereczko z powrotem do kieszeni i spojrzał w kierunku Neila; a konkretniej w kierunku jego odbicia, bowiem chłopak stał odwrócony do niego plecami. W ślad za Erikiem rozejrzał się po pomieszczeniu i zobaczył otwór wentylacyjny w ścianie.
— Możemy zdjąć kratkę i tu zapalić? — zapytał z nadzieją.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory