24.02.2024, 19:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2024, 20:43 przez Ula Brzęczyszczykiewicz.)
Do listu dołączony był niewielki bukiecik polnych kwiatków.
Droga Lysso,
Czas leci jak szalony. To lato jest wyjątkowe — wszystko wokół rośnie jak szalone i nie starcza mi czasu, by obejść okolicznych sąsiadów, którzy potrzebują pomocy. Pracuję od rana do zmierzchu i tak codziennie. Jest to na ogół przyjemna praca. Cieszę się, że moja obecność jest pomocna. (Możliwość zarobku również.) Dopiero, gdy zabrałam się do datowania listu, zwróciłam uwagę ile czasu minęło od naszej ostatniej korespondencji. Co tam u Ciebie? Jak mija Ci lato? W mieście nie musisz się pewnie użerać z problemami urodzaju (podobno i tak problem ten dotyczy tylko Doliny Godryka). Szykuj się na tanie ziemniaki w tym sezonie. Już słyszałam, że gdzieś rozdają jabłka za darmo, bo tyle ich obrodziło. A mamy dopiero końcówkę lipca!
Z tych wielu dni jest tyle historii, o których mogłabym Ci napisać. Ale wtedy nie skończyłabym tego listu do rana. Dlatego tak w skrócie wspomnę, że dzisiaj wraz z nowo poznanym kolegą Lysandra roztoczyliśmy opieką jego ciężarną krowę. Nie wiem wiele o rozmnażaniu zwierząt, ale ów kolega — Samuel (ale nie mój sąsiad tylko inny) — bardzo dobrze się na tym zna. Sporo się od niego nauczyłam. Również tego, że jest bardzo miły i nie myśli o mnie źle, gdy robię głupie rzeczy. A zrobiłam wiele. Przywitałam go cała umorusana na twarzy, potknęłam się w progu domu, przypadkiem pokazałam mu swój podejrzany rysunek... Istna tragedia! Ale to naprawdę fajny człowiek i nie zaczął traktować mnie jakbym była ułomna czy coś.
Zdałam sobie sprawę, że bardzo nie lubię pisać. Może sprawię sobie maszynę do pisania, jak już będę bogata. Koniecznie musimy się spotkać i poopowiadać sobie o wszystkim. Serdecznie zapraszam do mnie! Możemy razem upiec ciasto owocowe, jeśli chcesz.
PS Jaki jest Twój ulubiony owoc?
29.07.1972
Droga Lysso,
Czas leci jak szalony. To lato jest wyjątkowe — wszystko wokół rośnie jak szalone i nie starcza mi czasu, by obejść okolicznych sąsiadów, którzy potrzebują pomocy. Pracuję od rana do zmierzchu i tak codziennie. Jest to na ogół przyjemna praca. Cieszę się, że moja obecność jest pomocna. (Możliwość zarobku również.) Dopiero, gdy zabrałam się do datowania listu, zwróciłam uwagę ile czasu minęło od naszej ostatniej korespondencji. Co tam u Ciebie? Jak mija Ci lato? W mieście nie musisz się pewnie użerać z problemami urodzaju (podobno i tak problem ten dotyczy tylko Doliny Godryka). Szykuj się na tanie ziemniaki w tym sezonie. Już słyszałam, że gdzieś rozdają jabłka za darmo, bo tyle ich obrodziło. A mamy dopiero końcówkę lipca!
Z tych wielu dni jest tyle historii, o których mogłabym Ci napisać. Ale wtedy nie skończyłabym tego listu do rana. Dlatego tak w skrócie wspomnę, że dzisiaj wraz z nowo poznanym kolegą Lysandra roztoczyliśmy opieką jego ciężarną krowę. Nie wiem wiele o rozmnażaniu zwierząt, ale ów kolega — Samuel (ale nie mój sąsiad tylko inny) — bardzo dobrze się na tym zna. Sporo się od niego nauczyłam. Również tego, że jest bardzo miły i nie myśli o mnie źle, gdy robię głupie rzeczy. A zrobiłam wiele. Przywitałam go cała umorusana na twarzy, potknęłam się w progu domu, przypadkiem pokazałam mu swój podejrzany rysunek... Istna tragedia! Ale to naprawdę fajny człowiek i nie zaczął traktować mnie jakbym była ułomna czy coś.
Zdałam sobie sprawę, że bardzo nie lubię pisać. Może sprawię sobie maszynę do pisania, jak już będę bogata. Koniecznie musimy się spotkać i poopowiadać sobie o wszystkim. Serdecznie zapraszam do mnie! Możemy razem upiec ciasto owocowe, jeśli chcesz.
Pozdrawiam i ściskam,
Ula
PS Jaki jest Twój ulubiony owoc?