24.02.2024, 21:26 ✶
- Owszem - odpowiedział dość niefrasobliwie, najwyraźniej nie traktując tego jak ostrzeżenia. Bo nawet jeśli nim było, to było na tyle niewyraźne, że można je było zignorować. Albo przeciwnie: rozumiał ostrzeżenie, lecz... nic sobie z niego nie robił. Bo przecież gdyby Robertowi to naprawdę przeszkadzało, zakomunikowałby to. Powiedział wprost, być może nawet zakomunikował niewerbalnie. Ale nie zrobił tego. Jak więc miał to traktować? - Niektóre granice istnieją tylko po to, by je przekraczać. Nie odpowiedziałeś na pytanie.
Robert sięgnął po szklankę, znowu. Rodolphus obserwował, jak trucizna znika z naczynia w szybkim tempie. Niekoniecznie podobało mu się to, co widział - alkohol był zły w każdy możliwy sposób. Niszczył mózg, opóźniał czas reakcji. Był lepem, który wabił i obiecywał, pułapką która zatrzaskiwała się wokół ludzi i nie puszczała, dopóki ich nie wykańczał. Nigdy w zasadzie nie pytał czemu Robert pije. Pracował w tym samym departamencie, wiedział więc jakie alkohol niesie konsekwencje, nawet jeżeli nie spożywało się go zbyt często.
On nie miał zamiaru się ruszyć, przynajmniej na razie. W odpowiedzi na sugestię Roberta, wyłącznie uniósł kącik ust. Nie ruszył się z miejsca, nie drgnął nawet i nie zrobił nic w tym kierunku, by zniknąć z gabinetu. Przeciwnie: wydawało się, że lekko się nachylił w kierunku Mulcibera.
- Nasze spotkania nie zawsze muszą służyć temu, by coś omawiać - kolejna z pozoru niewinna uwaga, która i być może mogłaby tak zostać odebrana gdyby nie fakt, że w Rodolphusie nie było nawet grama niewinności i to od kilkunastu lat.
Robert sięgnął po szklankę, znowu. Rodolphus obserwował, jak trucizna znika z naczynia w szybkim tempie. Niekoniecznie podobało mu się to, co widział - alkohol był zły w każdy możliwy sposób. Niszczył mózg, opóźniał czas reakcji. Był lepem, który wabił i obiecywał, pułapką która zatrzaskiwała się wokół ludzi i nie puszczała, dopóki ich nie wykańczał. Nigdy w zasadzie nie pytał czemu Robert pije. Pracował w tym samym departamencie, wiedział więc jakie alkohol niesie konsekwencje, nawet jeżeli nie spożywało się go zbyt często.
On nie miał zamiaru się ruszyć, przynajmniej na razie. W odpowiedzi na sugestię Roberta, wyłącznie uniósł kącik ust. Nie ruszył się z miejsca, nie drgnął nawet i nie zrobił nic w tym kierunku, by zniknąć z gabinetu. Przeciwnie: wydawało się, że lekko się nachylił w kierunku Mulcibera.
- Nasze spotkania nie zawsze muszą służyć temu, by coś omawiać - kolejna z pozoru niewinna uwaga, która i być może mogłaby tak zostać odebrana gdyby nie fakt, że w Rodolphusie nie było nawet grama niewinności i to od kilkunastu lat.