To wcale nie było nic. Czuła, że robi się jej gorąco, że musi złapać oddech. Nie mogła jednak dać po sobie poznać, że coś jest nie tak. Nie był to odpowiedni moment, ale czy kiedykolwiek zdarzyłby się lepszy? To, że się tutaj pojawił nie było przypadkowe, nie mogło być, nic się przecież nie działo bez przyczyny. Tylko dlaczego dopiero teraz, teraz kiedy jej życie było tak bardzo uporządkowane.
Ta chwila intymności obudziła w niej jakąś nadzieję, która zniknęła dawno temu, że może wszystko ma szansę jeszcze się ułożyć, jakby nic się nie stało, tyle, że czasu nie można było cofnąć, nie mogła udawać, że wszystko między nimi było w porządku, bo nie było.
Osiem lat minęło bardzo szybko, osiem lat samotności, samodzielności i nie spoglądania w przeszłość. Pogodziła się z tym, że tak miało być; że jej nie chciał, że nie powinna oczekiwać cudów. Życie nie było bajką, dosyć mocno odczuła to na swojej skórze. Brakowało szczęśliwych zakończeń.
Palce sięgnęły kosmyka jej włosów, mimowolnie uśmiechnęła się gdy poczuła jego dotyk, reagowała na to zupełnie nieświadomie, instynktownie. Jej ciało wydało się nie zapominać o tym, co ich kiedyś łączyło, jakby brakowało mu tej bliskości.
Dosyć szybko, brutalnie zostali wyrwani z tej krótkiej chwili zapomnienia. Samuel odsunął się od niej, przerwał to, co zaczęło się między nimi dziać. Widziała, że zmienił mu się wyraz twarzy, nie wiedziała jednak dlaczego. Nie miała pojęcia, co siedzi w jego głowie. Nigdy do końca nie umiała go rozgryźć, zawsze miał w sobie jakąś dozę enigmatyczności.
Coś, wydarzyło się na parkiecie, niewielkie zamieszanie. Nie zdążyła powiedzieć mu wszystkiego, o czym myślała. Zbyt długo starała się ubrać myśli w słowa. Osłonił ją jeszcze przed ewentualnym oberwaniem od tej pary, a nawet kilku par, które chyba nie do końca panowały nad krokami.
Było po wszystkim. Taniec minął. Tyle, że dla niej było to zbyt krótko, potrzebowała więcej czasu. Gdy znaleźli się na skraju parkietu spojrzała jeszcze na Sama. - Czy znajdziesz dla mnie chwilę, później, po tańcach, proszę. - Wyrzuciła z siebie jednym tchem, bardzo szybko, jakby sama nie wierzyła w to, że go o to zapytała.