24.02.2024, 21:55 ✶
Oczywiście, że mówił zagadkami tak, jak ja widziałem ten zawód w jego oczach. Chciał tam iść dziś, a ja miałem mętlik w głowie. Czułem całym sobą, że katastrofa wisiała w powietrzu, wielki dramat w trzech bądź nawet czterech aktach, z potężnym epilogiem, na który za bardzo nie miałem sił ani ochoty. Potańczyć faktycznie mogłem iść, napić się piwa, pobawić, pośmiać, ale nie podobało mi się niestabilne zachowanie Flynna. W sumie moje również. To aż się prosiło o ten dramat, którego nie chciałem.
I który nadszedł, czułem, że się rozpoczyna wraz ze słowami, które wypłynęły z ust Flynna. Może wcale nie z przypadku, tylko umyślnie? A może po prostu miałem pecha, który w połączeniu z moją męską dumą, nie pozwalało mi odpuścić na tym etapie, bo jednak kiedy facet zakładał, twój własny facet zakładał, że czegoś nie jesteś w stanie zrobić, to aż się prosiło o potrzymaj mi piwo, idę tam kurwa.
Nie byłem zadowolony rzecz jasna, zmuszając Flynna do patrzenia na mnie czy też kiedy oceniał mnie tak pochopnie. Uważał, że byłem miękki? Że nie przetrwam tam za długo? To się, kurde, zdziwisz. Albo przekonasz, że jednak miałeś rację. Zresztą, to tylko Podziemne Ścieżki, nic wielkiego. Byli tam ludzie jak wszędzie indziej. Tyle tylko, że nie było tam otwartego nieba nad głowami. Wielkie mi co.
- Zmiana planów. Przebiorę się i idziemy na Podziemne Ścieżki - odparłem nie z czułością, ale z rozkazem. Chłodnym rozkazem. Kto wie? Może jeszcze trafimy na tę jego dawną przyjaciółkę? Może poznam jakieś pikantne fakty o Flynnie? I może wrócę stamtąd sam? Albo zostanę szczurem, bo czemu by nie? Teraz wszedłem na bojową ścieżkę Może dopiero na nią wejdę, ale już odczuwałem tego skutki. I nie zgniotą mnie tam jak robaka. Jeszcze pokażę Flynnowi, że porządnie mnie nie doceniał.
- Ile dajesz mi tam czasu? Policzymy każdą sekundę - odparłem, puszczając jego podbródek i ogólnie całego Flynna. Nie odepchnąłem go, bo obiecałem sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię, że nie wyjdę bez słowa, zostawiając go, ale... musiałem się ubrać w coś ciemniejszego. Żeby nie było widać krwi...? Tak chyba ubierały się oprychy. Pytanie, czy miałem jakieś praktyczne, czarne ubrania. Cóż, mój kufer zaraz pokaże na co go stać. Otworzyłem go z premedytacją i zacząłem szukać czarnych koszul i koszulek.
I który nadszedł, czułem, że się rozpoczyna wraz ze słowami, które wypłynęły z ust Flynna. Może wcale nie z przypadku, tylko umyślnie? A może po prostu miałem pecha, który w połączeniu z moją męską dumą, nie pozwalało mi odpuścić na tym etapie, bo jednak kiedy facet zakładał, twój własny facet zakładał, że czegoś nie jesteś w stanie zrobić, to aż się prosiło o potrzymaj mi piwo, idę tam kurwa.
Nie byłem zadowolony rzecz jasna, zmuszając Flynna do patrzenia na mnie czy też kiedy oceniał mnie tak pochopnie. Uważał, że byłem miękki? Że nie przetrwam tam za długo? To się, kurde, zdziwisz. Albo przekonasz, że jednak miałeś rację. Zresztą, to tylko Podziemne Ścieżki, nic wielkiego. Byli tam ludzie jak wszędzie indziej. Tyle tylko, że nie było tam otwartego nieba nad głowami. Wielkie mi co.
- Zmiana planów. Przebiorę się i idziemy na Podziemne Ścieżki - odparłem nie z czułością, ale z rozkazem. Chłodnym rozkazem. Kto wie? Może jeszcze trafimy na tę jego dawną przyjaciółkę? Może poznam jakieś pikantne fakty o Flynnie? I może wrócę stamtąd sam? Albo zostanę szczurem, bo czemu by nie? Teraz wszedłem na bojową ścieżkę Może dopiero na nią wejdę, ale już odczuwałem tego skutki. I nie zgniotą mnie tam jak robaka. Jeszcze pokażę Flynnowi, że porządnie mnie nie doceniał.
- Ile dajesz mi tam czasu? Policzymy każdą sekundę - odparłem, puszczając jego podbródek i ogólnie całego Flynna. Nie odepchnąłem go, bo obiecałem sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię, że nie wyjdę bez słowa, zostawiając go, ale... musiałem się ubrać w coś ciemniejszego. Żeby nie było widać krwi...? Tak chyba ubierały się oprychy. Pytanie, czy miałem jakieś praktyczne, czarne ubrania. Cóż, mój kufer zaraz pokaże na co go stać. Otworzyłem go z premedytacją i zacząłem szukać czarnych koszul i koszulek.