24.02.2024, 22:48 ✶
"Ni chuja, nie dojdę", powtórzył za nią w myślach, naśladując prześmiewczo ton głosu Nory. No po prostu problem pierwszego świata. I co on miał niby z nią zrobić? Wziąć ją na barana? Wepchnął jej w ręce butelkę z napitkiem, licząc, że to ją na moment uciszy i nie wpadnie na ten pomysł. Jeszcze czego, jakby nie miał wystarczająco dużego ciężaru na swoich barkach.
— Ja walę, królewna, ale ty masz wymagania. — Westchnął przeciągle, zerkając ostatni raz na drzwi wejściowe do rezydencji. Oczywiście, Morfeusz musiał zmyć się w momencie, gdy trzeba było odprowadzić gości do domu. Wszystko na jego głowie jak zwykle zresztą! — Może jeszcze karocę po dziadku mam ci wyprowadzić?
Wywrócił wymownie oczami na jej wymachiwanie rękami. Niby taki krasnal, a energii w niej było tyle, jakby była trollem górskim albo olbrzymem. Czy alkohol czasem nie powinien stępiać charakteru? W jej przypadku chyba wręcz wyostrzał. A może Malwa dodała do bimbru jakiś specjalny składnik? Bądź co bądź, wszyscy, którzy pili go tego wieczora wydawali się znacznie bardziej otwarci i odważniejsi, niż zazwyczaj. Aż tak chcieli się odstresować, czy faktycznie działała tu jakaś magia? Eh, pewnie nigdy się tego nie dowiedzą.
— A nie możesz po prostu wejść do wora, a potem ja zrobię cyk i wór wleci do jeziora? — sarknął, poklepał się parę razy po brzuchu, po czym klasnął w dłonie. Cóż, nie mógł zawieść swojej najlepszej przyjaciółki. Chciała przemierzać wieś jak dziedziczka, to załatwi jej środek transportu. — A i tak... woli ścisłości — Zerknął na dziewczynę przez ramię, zmierzając ku małej szopie. — Do tego, żeby dojść, nie potrzebujesz taczki, tylko mnie. Ze mną wszyscy dochodzą do celu. Zawsze!
Uniósł palec wskazujący nad głowę w geście triumfu, aby zaraz wyprowadzić ze składzika pordzewiały rydwan Nory Figg. Trzeszczał i wydawał dziwne dźwięki, gdy koło szybciej się obracało, ale Longbottomowie nie mieli niczego lepszego. W końcu byli tylko jednym z wielu biednych rodów czystej krwi, który miał mnóstwo wydatków, a inwestycja w mugolską taczkę nie wydawała się wystarczająco... ważna. W sumie to Erik nawet nie wiedział, kto z niej ostatnio korzystał.
Gdyby miał zgadywać, postawiłby na Dorę. Dziewczyna spędzała tego lata w ogrodzie całe godziny, doglądając kwiatów i krzewów, które rosły na tyłach posiadłości. A jak nie ona, to Samuel był dosyć oczywistym wyborem. Gość wolał wszystko robić własnymi rękami, zamiast polegać na magii, toteż w ogóle nie zdziwiłoby go to, że sięgnąłby po taczkę, żeby coś przetransportować z jednego zakątka działki na drugi.
— Panienka wybaczy, ale poduszki wyszły. — Wzruszył ramionami, jednak po chwili do głowy wpadł mu absolutnie genialny pomysł. Bez cienia wstydu zrzucił z siebie rozpiętą i tak koszulę i złożył ją w kostkę, aby zaraz wręczyć Norze. Jak sobie ją podłoży pod głowę albo pod tyłek, to przynajmniej będzie jej miękko. — To ci musi wystarczyć. Uznaj to za darmowe ulepszenie do kursu premium, kochana.
Żadna inna firma taksówkarska w Dolinie nie oferowała takiej dobrej oferty w godzinach nocnych. Poza tym trudno by im było znaleźć drugiego równie wysokiego kierowcę, który zgodziłby się na odbycie kursu bez koszulki. Gdy wyszli na główną drogę, Erik pozwolił Norze usadowić się na miejscu pasażera i podniósł uchwyty do góry. Skrzywił się, gdy napotkał opór wywołany ciężarem. To ustrojstwo musiało samo w sobie ważyć więcej niż Figg.
— Dziękujemy za wybranie usług firmy Longbottom&Shorttop. Polecamy zapiąć pasy i trzymać się mocno!
Erik wziął głęboki oddech i rozpędził się z taczką, rozpoczynając ze swoją przyjaciółką iście emocjonującą podróż pustymi i nie do końca oświetlonymi uliczkami Doliny Godryka.
— Ja walę, królewna, ale ty masz wymagania. — Westchnął przeciągle, zerkając ostatni raz na drzwi wejściowe do rezydencji. Oczywiście, Morfeusz musiał zmyć się w momencie, gdy trzeba było odprowadzić gości do domu. Wszystko na jego głowie jak zwykle zresztą! — Może jeszcze karocę po dziadku mam ci wyprowadzić?
Wywrócił wymownie oczami na jej wymachiwanie rękami. Niby taki krasnal, a energii w niej było tyle, jakby była trollem górskim albo olbrzymem. Czy alkohol czasem nie powinien stępiać charakteru? W jej przypadku chyba wręcz wyostrzał. A może Malwa dodała do bimbru jakiś specjalny składnik? Bądź co bądź, wszyscy, którzy pili go tego wieczora wydawali się znacznie bardziej otwarci i odważniejsi, niż zazwyczaj. Aż tak chcieli się odstresować, czy faktycznie działała tu jakaś magia? Eh, pewnie nigdy się tego nie dowiedzą.
— A nie możesz po prostu wejść do wora, a potem ja zrobię cyk i wór wleci do jeziora? — sarknął, poklepał się parę razy po brzuchu, po czym klasnął w dłonie. Cóż, nie mógł zawieść swojej najlepszej przyjaciółki. Chciała przemierzać wieś jak dziedziczka, to załatwi jej środek transportu. — A i tak... woli ścisłości — Zerknął na dziewczynę przez ramię, zmierzając ku małej szopie. — Do tego, żeby dojść, nie potrzebujesz taczki, tylko mnie. Ze mną wszyscy dochodzą do celu. Zawsze!
Uniósł palec wskazujący nad głowę w geście triumfu, aby zaraz wyprowadzić ze składzika pordzewiały rydwan Nory Figg. Trzeszczał i wydawał dziwne dźwięki, gdy koło szybciej się obracało, ale Longbottomowie nie mieli niczego lepszego. W końcu byli tylko jednym z wielu biednych rodów czystej krwi, który miał mnóstwo wydatków, a inwestycja w mugolską taczkę nie wydawała się wystarczająco... ważna. W sumie to Erik nawet nie wiedział, kto z niej ostatnio korzystał.
Gdyby miał zgadywać, postawiłby na Dorę. Dziewczyna spędzała tego lata w ogrodzie całe godziny, doglądając kwiatów i krzewów, które rosły na tyłach posiadłości. A jak nie ona, to Samuel był dosyć oczywistym wyborem. Gość wolał wszystko robić własnymi rękami, zamiast polegać na magii, toteż w ogóle nie zdziwiłoby go to, że sięgnąłby po taczkę, żeby coś przetransportować z jednego zakątka działki na drugi.
— Panienka wybaczy, ale poduszki wyszły. — Wzruszył ramionami, jednak po chwili do głowy wpadł mu absolutnie genialny pomysł. Bez cienia wstydu zrzucił z siebie rozpiętą i tak koszulę i złożył ją w kostkę, aby zaraz wręczyć Norze. Jak sobie ją podłoży pod głowę albo pod tyłek, to przynajmniej będzie jej miękko. — To ci musi wystarczyć. Uznaj to za darmowe ulepszenie do kursu premium, kochana.
Żadna inna firma taksówkarska w Dolinie nie oferowała takiej dobrej oferty w godzinach nocnych. Poza tym trudno by im było znaleźć drugiego równie wysokiego kierowcę, który zgodziłby się na odbycie kursu bez koszulki. Gdy wyszli na główną drogę, Erik pozwolił Norze usadowić się na miejscu pasażera i podniósł uchwyty do góry. Skrzywił się, gdy napotkał opór wywołany ciężarem. To ustrojstwo musiało samo w sobie ważyć więcej niż Figg.
— Dziękujemy za wybranie usług firmy Longbottom&Shorttop. Polecamy zapiąć pasy i trzymać się mocno!
Erik wziął głęboki oddech i rozpędził się z taczką, rozpoczynając ze swoją przyjaciółką iście emocjonującą podróż pustymi i nie do końca oświetlonymi uliczkami Doliny Godryka.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞