• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit

[26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#2
25.02.2024, 02:59  ✶  
Poprzedni dzień był koszmarem. Wyczerpał jej siły niemal doszczętnie, nie wspominając już o tym, ze Hades zwyczajnie ją sponiewierał. Dlatego kiedy wnętrze Ataraxii ucichło, zabrała się i poszła, nie mając zamiaru spędzić ani chwili dłużej w dusznych, ciemnych pomieszczeniach. Takie rozwiązanie było o wiele prostsze, niż powiedzenie bratu, żeby spierdalał, a jakaś jej część zwyczajnie nie była w stanie wystawić go na ulicę. Dlatego, przemierzając poprzedniego popołudnia Nokturn, skierowała swoje kroki w stronę Alei Horyzontalnej, ostatecznie lądując przed drzwiami rezydencji Mulciberów. Alexander już od paru dni był poza granicami kraju, a dzięki temu nie musiała się o niego martwić; o to, że będzie musiała z nim rozmawiać i kłamać na temat tego, co się stało, ale też i o fakt, że doskonale wiedziała co by się stało, gdyby zobaczył na niej ślady tego, co zrobił jej Hades, a co przez noc zdążyło rozkwitnąć siniakami.

A ona zwyczajnie chciała mieć spokój. To tylko sen, przeszło jej przez głowę, kiedy stawiała kolejne kroki po brukowanej uliczce Nokturna, kiedy szła na Horyzontalną, wciąż lekko oszołomiona, i to samo powtarzała sobie kiedy następnego dnia szła do Ataraxii, zmuszona zabrać parę rzeczy. Im starsza była, im więcej rzeczy jej się w życiu przytrafiało, tym bardziej zaczynała rozumieć, czemu Alexander w takim uporem maniaka powtarzał tę swoją rodową maksymę. Fakt, że to wszystko było nierealne, zwyczajnie był pocieszający. Bo to, co nie było realne, nie mogło cię tak naprawdę skrzywdzić.

Ale zwykłe wejście do gabinetu i pozbieranie najpotrzebniejszych rzeczy nie mogło być takie proste, prawda? Nie minęło długo, kiedy drzwi wejściowe skrzypnęły, a dzwoneczek zabrzęczał delikatnie, zmuszając ją do skomfrontowania się z kimkolwiek kto właśnie postanowił tu zajrzeć. Mogła w sumie zamknąć za sobą drzwi, żeby mieć pewność, że nikt nie będzie jej przeszkadzał, ale zapomniała, a może nie zrobiła tego bo chciała załatwić to szybko.

- Przepraszam, ale dzisiaj nieczynne - zakomunikowała, jeszcze zanim odwróciła się w kierunku nieproszonych gości, ale kiedy to wreszcie zrobiła, znieruchomiała. Bo dwójka typów, która stała w wejściu, wcale nie wyglądała na takich, co przyszli tutaj po porady na temat przyszłości, albo zmagali się z jakimiś uciążliwymi opętaniami. Jedyny duch, jaki mógł ich nawiedzać, to ich własnej inteligencji, co ją utracili kiedy ich mama na głowę chyba upuściła.

Szczerze? Ambrosia widziała, ba, nawet słyszała, że te cepy coś do niej mówią, uśmiechając się przy tym obrzydliwie i rechocząc, ale była zbyt zajęta zastanawianiem się, czemu w ogóle musiało ją to spotkać. Dlaczego w ogóle dzisiaj? Nie mogli na przykład, wpaść za jakiś tydzień? Wtedy w ogóle by jej już tutaj nie było i nie musiałaby się z tym wszystkim użerać. I gdzie w ogóle był Stanley, albo Francis? Albo zasrany Hades, jak go raz w życiu potrzeba do czegoś pożytecznego?

Coś tam, coś tam, albo płacisz, albo coś tam. Chwila moment, jakie płacisz? McKinnon poczuła się trochę jak wyłowiona nagle z wody, pod wpływem tego jednego słowa, bo powiedzmy sobie szczerze, za niewiele rzeczy w swoim życiu płaciła z własnej kieszeni, a już na pewno nie miała zamiaru płacić jakimś wyciągniętym z rynsztoka śmieciom.

Louvain wkroczył na scenę w momencie, kiedy Rosie trzymała nad głową kryształową kulę, z jakichś powodów to po nią sięgając w pierwszej kolejności, zamiast po taką różdżkę, która pewnie w zaistniałej sytuacji przydałaby się jej bardziej, bo dwóch typów w zamian wyciągnęło i celowało w nią swoimi własnymi. Dzwoneczek nad drzwiami zadźwięczał mniej więcej w momencie, kiedy wydarła się do nich, że mają wypierdalać, ale potem wszystkie oczy zwróciły się na Lestrange'a.

Bohater od siedmiu boleści się znalazł. Rosie spojrzała na niego, ewidentnie właśnie w głowie zastanawiając się, czy to jej się coś w głowie już konkretnie odkleiło, Diana wrzuciła jej coś do herbaty na 'ukojenie' czy może to faktycznie tylko sen, bo to zwyczajnie absurdalne było, żeby ten się jej tutaj znalazł w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. No chyba, że to była wszystko jego wina...

McKinnon sapnęła niezadowolona, kiedy ten machnął różdżka, jak gdyby nigdy nic. Lubiła, kiedy mężczyźni stawali w jej obronie, ale szanujmy się - nie Louvain. On znajdował się poza listą. Nie mówiąc o tym, że niech już nie udaje, że to wszystko to nie była jego wina. Dlatego też Rosie rzuciła wreszcie tą kulą - po prawdzie, to celując właśnie w Lestrange'a, ale nigdy nie była asem z jakichkolwiek sportowych wyczynów, dlatego kula zboczyła z kursu, lądując na głowie jednego ze szmalcowników.

rzut


she was a gentle
sort of horror
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (5402), Louvain Lestrange (5260)




Wiadomości w tym wątku
[26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 25.02.2024, 02:00
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 25.02.2024, 02:59
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 26.02.2024, 15:46
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 26.02.2024, 20:56
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 27.02.2024, 02:37
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 27.02.2024, 03:36
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 27.02.2024, 21:23
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 28.02.2024, 05:54
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 28.02.2024, 21:51
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 29.02.2024, 00:08
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 29.02.2024, 22:05
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 01.03.2024, 02:18
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Louvain Lestrange - 04.03.2024, 20:00
RE: [26 czerwca 72'] I'll lend you my soul so you can commit - przez Ambrosia McKinnon - 28.03.2024, 07:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa