Norka chyba nie potrzebowała takich bodźców, jakie Alice przynosiły dreszczyk emocji. Sport kojarzył się jej tylko i wyłącznie źle, nie ukrywała tego nigdy. Nie ma się jej co dziwić, skoro należała do osób, które przewracały się o własne stopy na prostej drodze, co dopiero byłoby gdyby zaczęła latać na miotle? Prędzej, czy później by sobie coś trwale uszkodziła.
Najwyraźniej Marta nie miała oporów przed tym, żeby otworzyć się przed uczennicami. Udało im się wzbudzić jej zaufanie, właściwie to wcale nie była tym zdziwiona, w końcu i ona i Alice robiły wszystko, aby poczuła się pewnie w ich towarzystwie, wszystko szło po ich myśli. - To jesteśmy umówione Marto, na pewno będziemy Cię częściej odwiedzać.- Przecież duch nie był niczemu winny, wcześniej była to zagubiona dziewczyna, jakich wiele w Hogwarcie, Norce było jej po ludzku szkoda - przecież nikomu nie zrobiła krzywdy, a umarła tutaj, w tej łazience, strasznie smutna historia.
- Tak, przyprowadzimy Ci tu kogoś, tylko daj nam czas, nie może to być pierwszy lepszy.- Tak naprawdę, to czuła, że może być problem, aby wywiązać się z tej obietnicy, może jednak znajdzie jakiegoś nieszczęśnika, który jej podpadnie i będzie musiał się jej odwdzięczyć przysługą. Na to liczyła, a że była prefektem, prędzej, czy później znajdzie jakiegoś szczęśliwca.
- Przykro mi Marto, że Cię to spotkało, ja bym nigdy nie dopuściła do czegoś takiego.- Figg zbliżyła się do ducha, naprawdę nie potrafiła zrozumieć tych uczniów, że też tyle frajdy sprawiało im pastwienie się na tej biednej dziewczynie. - Nie dziwię się, że byłaś zrozpaczona, chyba każdy by był.- Ciągnęła temat, albo teraz, albo nigdy nie dowiedzą się, co ją tak właściwie spotkało.
- Co było później Marto? Jak się to wszystko potoczyło, że skończyłaś jako duch?- Spoglądała uważnie na ducha dziewczynę, naprawdę była ciekawa, skąd wzięło się zagrożenie. - Miałam wyjść z łazienki...- Marta wydawała się być bardzo roztrzęsiona tym tematem. - Nacisnęłam klamkę, wyszłam z kabiny i zobaczyłam OCZY, WIELKIEEE CZERWONE OCZY i już nie żyłam.
- To straszne Marto, masz może jakieś podejrzenia, kto mógłby być odpowiedzialny, za wprowadzenie tego czegoś do szkoły?- Norka naprawdę przejęła się historią ducha. Szkoła przecież powinna być miejscem, w którym wszyscy są bezpieczni. Skąd mogą wiedzieć, że teraz znowu ich coś nie zaatakuje.- Wydalili wtedy jednego ucznia, ale nie wierzę w to, że to on. Hagrid był zawsze taki miły, bardzo miły, nie zrobił by mi krzywdy, prawda?- Marta przyfrunęła bliżej dziewcząt, wydawać by się mogło, że naprawdę nie wierzy, że ta osoba, która została oficjalnie uznana za winowajcę nie ma z tym nic wspólnego.[/a]
- Bardzo mi przykro Marto, że to wszystko spotkało Cię w tej szkole, obiecuję Ci, że będziemy Cię częściej odwiedzać, żeby dotrzymać Ci towarzystwa, póki jeszcze jesteśmy w szkole, a teraz musimy już iść na lekcje.- Nie mogły w końcu cały dzień wagarować. Pożegnały się z duchem, po czym opuściły łazienkę.