25.02.2024, 03:31 ✶
Co tu dużo mówić, każdy musiał kiedyś odpuścić i pozwolić sobie na chwilę oddechu. Bądź co bądź, Nora miała mnóstwo na głowie. Nawet z pomocą rodziny i przyjaciół, dalej poniekąd wychowywała Mabel sama, a od paru miesięcy miała na głowie swój własny biznes. Jakby tego było mało, wszystko wskazywało na to, że jej działania na rzecz Zakonu Feniksa miały tylko nabrać na intensywności. Powinna korzystać z takich nocy jak ta całymi garściami, póki jej i jej bliskich nie otulił ponownie płaszcz smutku i straty. To jednak była odległa przyszłość. Zwłaszcza w tym momencie, mogła znajdować się całe galaktyki dalej.
— To oczywiste. Jesteś zbyt ważnym sprzymierzeńcem w walce z moją despotyczną siostrzyczką — powiedział, siląc się na poważny ton, co rusz parskając zachrypniętym śmiechem. To od tego alkoholu! — Bez ciebie byłbym na straconej pozycji. No i mam do ciebie jakąś taką nieopisaną słabość.
Co? Nie tego się spodziewałaś, co?, pomyślał, widząc jej zawiedzioną minę. Cóż, dziadek - owszem - miał kiedyś karocę, ale to było dawno, dawno temu. Jeszcze zanim Erik zaczął uczęszczać do Hogwartu. Jak przez mgłę pamiętał, że Godryk miał w zwyczaju wyprawiać się w niej na ważne uroczystości i obchody sabatów, które w końcu nie zawsze odbywały się w lasach otaczających Dolinę Godryka. Czasem trzeba było pojechać gdzieś dalej, zwłaszcza jeśli to było prywatne zaproszenie od jakichś wysoko postawionych znajomych. Gdzie teraz był ten powóz? Nie miał bladego pojęcia.
— Uuuu... Mistrz dochodzenia. To brzmi dumnie — zawołał ucieszony, zupełnie nie zdając sobie sprawy z podwójnego znaczenia tego przydomku. Ach, ta słodka nieświadomość, jaką przyniosło zaledwie... kilka kolejek bimbru. — To tak łaska przyszłego dziedzica Warowni. Korzystaj z widoków pókim dobry.
Sapnął parę razy pod nosem, mierząc na oko ciężar dziewczyny, żeby wiedzieć, jak dużo siły użyć. W końcu, czemu miałby się przemęczać? Już i tak sporo z siebie dawał i okazywał nadzwyczajne dżentelmeństwo, chcąc odprowadzić Norę na próg lokalu Lizzy. No i ruszyli! I ach, cóż to był za kurs!
— Obawiam się, że nie byłoby to możliwe. Ty już masz kompletnego fioła. Niestety z gatunku tych, których nie da się wyleczyć.
Zacisnął usta w wąską linię, starając się powstrzymać kolejne parsknięcia śmiechem. Nora sama się dawała, a on nie potrafił się powstrzymać. Te diabliki, które na co dzień ukrywali pod warstwą rozsądku, były wręcz stworzone do tego, aby kpić z siebie nawzajem.
— Szybciej mówi! Szybciej? — Mimowolnie dostosował tempo swoich kroków, wkładając więcej siły w utrzymanie taczki w wygodnej dla Nory pozycji. Nawet w tym stanie próbował dbać o jej bezpieczeństwo, żeby sobie bidulka zębów nie powybijała. Co wtedy powie swojej córce, matce i babce? — A myślałem, że wolniej znaczy lepiej, bo wtedy jest większa satysfakcja.
Zaśmiał się z własnych słów. Wszyscy sportowcy na pewno popukaliby się w głowę na taki tekst. Na boisku wolna gra była czymś niestandardowym. W końcu kibice po to chodzili na mecze, żeby się nimi emocjonować i dać porwać temperamentowi panującemu na stadionie. Tam liczyła się szybkość i zdecydowanie graniczące z brutalnością. Za to w innych sferach życia... Cóż, to już zależało od poszczególnych ludzi.
— To oczywiste. Jesteś zbyt ważnym sprzymierzeńcem w walce z moją despotyczną siostrzyczką — powiedział, siląc się na poważny ton, co rusz parskając zachrypniętym śmiechem. To od tego alkoholu! — Bez ciebie byłbym na straconej pozycji. No i mam do ciebie jakąś taką nieopisaną słabość.
Co? Nie tego się spodziewałaś, co?, pomyślał, widząc jej zawiedzioną minę. Cóż, dziadek - owszem - miał kiedyś karocę, ale to było dawno, dawno temu. Jeszcze zanim Erik zaczął uczęszczać do Hogwartu. Jak przez mgłę pamiętał, że Godryk miał w zwyczaju wyprawiać się w niej na ważne uroczystości i obchody sabatów, które w końcu nie zawsze odbywały się w lasach otaczających Dolinę Godryka. Czasem trzeba było pojechać gdzieś dalej, zwłaszcza jeśli to było prywatne zaproszenie od jakichś wysoko postawionych znajomych. Gdzie teraz był ten powóz? Nie miał bladego pojęcia.
— Uuuu... Mistrz dochodzenia. To brzmi dumnie — zawołał ucieszony, zupełnie nie zdając sobie sprawy z podwójnego znaczenia tego przydomku. Ach, ta słodka nieświadomość, jaką przyniosło zaledwie... kilka kolejek bimbru. — To tak łaska przyszłego dziedzica Warowni. Korzystaj z widoków pókim dobry.
Sapnął parę razy pod nosem, mierząc na oko ciężar dziewczyny, żeby wiedzieć, jak dużo siły użyć. W końcu, czemu miałby się przemęczać? Już i tak sporo z siebie dawał i okazywał nadzwyczajne dżentelmeństwo, chcąc odprowadzić Norę na próg lokalu Lizzy. No i ruszyli! I ach, cóż to był za kurs!
— Obawiam się, że nie byłoby to możliwe. Ty już masz kompletnego fioła. Niestety z gatunku tych, których nie da się wyleczyć.
Zacisnął usta w wąską linię, starając się powstrzymać kolejne parsknięcia śmiechem. Nora sama się dawała, a on nie potrafił się powstrzymać. Te diabliki, które na co dzień ukrywali pod warstwą rozsądku, były wręcz stworzone do tego, aby kpić z siebie nawzajem.
— Szybciej mówi! Szybciej? — Mimowolnie dostosował tempo swoich kroków, wkładając więcej siły w utrzymanie taczki w wygodnej dla Nory pozycji. Nawet w tym stanie próbował dbać o jej bezpieczeństwo, żeby sobie bidulka zębów nie powybijała. Co wtedy powie swojej córce, matce i babce? — A myślałem, że wolniej znaczy lepiej, bo wtedy jest większa satysfakcja.
Zaśmiał się z własnych słów. Wszyscy sportowcy na pewno popukaliby się w głowę na taki tekst. Na boisku wolna gra była czymś niestandardowym. W końcu kibice po to chodzili na mecze, żeby się nimi emocjonować i dać porwać temperamentowi panującemu na stadionie. Tam liczyła się szybkość i zdecydowanie graniczące z brutalnością. Za to w innych sferach życia... Cóż, to już zależało od poszczególnych ludzi.
Haha, niespodzianka! Myślałaś, że będzie tak łatwo? Co to, to nie! Wykonaj rzut kością 1d6 w offtopie lub w swoim poście w tym wątku i odnieś się do wylosowanego scenariusza! Niech kości zawsze ci sprzyjają!
1, 6 —> Po kilku minutach drogi odnosisz wrażenie, że Erik postawił sobie za punkt honoru, abyś poczuła każde wgłębienie, dziurę i właz studzienkowy na drodze do karczmy twojej babci. Czy on to robi specjalnie? To ma być jakaś zemsta? Zaczynają cię boleć plecy i kość ogonowa.
2, 5 —> Dostrzegasz ruch przy furtce prowadzącą na podwórko jednej z posesji, jaką mijacie. Nawet twój zmącony alkoholem umysł zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Ciemna smuga początkowo próbuje wspiąć się po furtce, jednak zaraz zmienia zdanie i mknie na drogę. W twoją stronę. Na krawędź taczki wskakuje mała szara... mysz! Przekręca głowę w twoją stronę.
3, 4 —> Jak na razie podróż mija ci spokojnie. Kto wie, może twój kierowca zasłuży nawet na napiwek? Mimowolnie zerkasz w rozgwieżdżone niebo. Twoja poprzednia impreza u Longbottomów nie skończyła się najlepiej, a Erik musiał wyciągać cię na Ostarę praktycznie siłą. Jak się jednak czujesz teraz? Czy spędziłaś miło czas? O czym jeszcze opowiada ci nieboskłon? Może o jednej z wakacyjnych nocy przed laty, jakie spędziłaś w towarzystwie pewnego Księcia Kniei?
1, 6 —> Po kilku minutach drogi odnosisz wrażenie, że Erik postawił sobie za punkt honoru, abyś poczuła każde wgłębienie, dziurę i właz studzienkowy na drodze do karczmy twojej babci. Czy on to robi specjalnie? To ma być jakaś zemsta? Zaczynają cię boleć plecy i kość ogonowa.
2, 5 —> Dostrzegasz ruch przy furtce prowadzącą na podwórko jednej z posesji, jaką mijacie. Nawet twój zmącony alkoholem umysł zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Ciemna smuga początkowo próbuje wspiąć się po furtce, jednak zaraz zmienia zdanie i mknie na drogę. W twoją stronę. Na krawędź taczki wskakuje mała szara... mysz! Przekręca głowę w twoją stronę.
3, 4 —> Jak na razie podróż mija ci spokojnie. Kto wie, może twój kierowca zasłuży nawet na napiwek? Mimowolnie zerkasz w rozgwieżdżone niebo. Twoja poprzednia impreza u Longbottomów nie skończyła się najlepiej, a Erik musiał wyciągać cię na Ostarę praktycznie siłą. Jak się jednak czujesz teraz? Czy spędziłaś miło czas? O czym jeszcze opowiada ci nieboskłon? Może o jednej z wakacyjnych nocy przed laty, jakie spędziłaś w towarzystwie pewnego Księcia Kniei?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞